Stał 10 minut przy ruchliwej ulicy. Potem sprawdził krew pod mikroskopem

5 godzin temu

Brytyjskie BBC opisało właśnie przypadek swoje dziennikarza – Jamesa Gallaghera, który miał okazję naocznie zaobserwować zanieczyszczenie powietrza w komórkach własnego ciała. Gallagher wolontaryjnie zgłosił się do eksperymentu, w którym przez 10 minut stał przy ruchliwej, czteropasmowej ulicy Londynu, wdychając zanieczyszczone powietrze.

– Niecałą godzinę temu stałem obok czterech pasów ruchliwego centrum Londynu. To była droga z rodzaju tych, gdzie czujesz zapach powietrza i zostajesz z uczuciem chropowatości w ustach – relacjonuje z laboratorium James Gallagher, prowadzący program „Inside Health” w BBC Radio 4. Teraz ogląda próbkę swojej krwi pod mikroskopem

Dodaje, iż „inicjatywa jest częścią eksperymentu, który miał na celu zrozumienie, jak zanieczyszczenie powietrza wpływa na nasze ciała i szkodliwie wpływa na nasze zdrowie”. Jakie były efekty?

Spaliny widoczne w krwi pod mikroskopem

– Czuję się brudny i skażony – stwierdził po laboratoryjnej obserwacji komórek swojej krwi. Na czerwonych dyskach krwinek dostrzegalne były bowiem czarne plamki. Widoczne mikro zanieczyszczenia to cząstki pyłów PM 2.5 które wydzielają się przy niepełnym spalaniu paliw.

Pyły PM 2.5 ze względu na swój rozmiar, nie są zatrzymywane w płucach – przedostają się do krwi i wraz z krwiobiegiem rozprzestrzeniają w ciele. Liczne badania od lat wskazują na szkodliwe skutki ich obecności. Zamiast umożliwić krwinkom transport tlenu, podróżują po naszym ciele, doprowadzając m.in. do zatorowości płucnej i chorób sercowo naczyniowych.

W głośnym badaniu przeanalizowano krew u ponad tuzina uczestników. Średnio co trzecia krwinka transportowała zanieczyszczenia. To około 80 milionów czerwonych krwinek w przeliczeniu na 5 litrów krwi u osoby dorosłej.

Sprawdzono również, jak gwałtownie organizm wraca do normy. Okazuje się, iż poziom zanieczyszczenia został zredukowany do stanu początkowego po dwóch godzinach oddychania czystym powietrzem. To bynajmniej nie jest pozytywna informacja, ponieważ substancje te nie ulatniają się „same z siebie”.

– Nie są one wydychane z powrotem — zaznacza prof. Jonathan Grigg, z Queen Mary University w Londynie. – Niektóre mogą być filtrowane przez nerki i opuszczać organizm wraz z moczem. Jednak najbardziej prawdopodobną odpowiedzią jest to, iż cząsteczki zanieczyszczeń przedostają się przez wyściółkę naczyń krwionośnych i osadzają się w różnych narządach.

Jak pyły PM2.5 i tlenki azotu wpływają na nasze zdrowie?

Zanieczyszczenia z ruchu samochodowego to miks spalin z rur wydechowych, cząsteczek zużytych opon i klocków hamulcowych. Spaliny są głównym źródłem trujących tlenków azotu (NO2) także w Polskich miastach. Wg badań najnowszych badań opublikowanych w Springer Nature, odpowiadają za 5 – 8 proc. przedwczesnych zgonów rocznie.

  • Stężenia NO2 w polskich miastach do naprawy. Spaliny odpowiedzialne za 5 – 8% przedwczesnych zgonów rocznie

Z kolei pyły zawieszone obciążają układ krążenia, wzmagają Śpiochmę, POChP [przewlekłą obturacyjna choroba płuc], uszkadzają plemniki i negatywnie działają na poziom koncentracji u osób z ADHD. Zwiększa się także ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych u osób z osłabionym organizmem.

Nawet kilkugodzinne narażenie na wysokie stężenia zanieczyszczenia powietrza może o 6% zwiększyć ryzyko zgonu z przyczyn zawału, udaru mózgu, czy zatorowości płucnej (badania dr Anny Desperak, 2023).

Zdrowie czy samochody? Wybór nie tak oczywisty

Pomimo licznych badań naukowych Polki i smerfy w hierarchii wartości wciąż wysoko stawiają samochód. Obserwując dyskusję na temat stref czystego transportu w Polsce można wnioskować, iż często wyżej niż zdrowie. Szczególnie jaskrawym przykładem był Kraków. Choć miasto zapewniło mieszkańcom możliwości dożywotniej eksploatacji swoich pojazdów, to część mieszkańców chce wycofania się z pomysłu strefy. Oponenci SCT argumentują takie postulaty troską o finanse mieszkańców miejscowości przyległych.

Dialog o Strefie Czystego Transportu został sprowadzony do urzędowego rozpatrywania najdrobniejszych detali. Kwestie techniczne jej funkcjonowania ważne dla mieszkańców w okresie przejściowym, transformującym przestrzeń miejską. Czy jednak nie skupiliśmy się zbyt mocno na szczegółach?

Wg Carlosa Moreno, założyciela think-tanku Entrepreneurship, Territory, Innovation (ETI), powinniśmy przeformatować swoje myślenie o przestrzeni miejskiej.

– Miasta powinny nie tyle jedynie „mieć” takie strefy, co „być” całościowymi obszarami ograniczonej emisji. – mówi Moreno. – Moja wizja zrównoważonego i przyjaznego dla ludzi miasta przyszłości, to wizja, w której większość osób przemieszcza się przez gęstą miejską zabudowę głównie pieszo, na rowerze oraz z wykorzystaniem transportu publicznego.

Wizja Moreno, choć dla niektórych radykalna oferuje nową jakość życia mieszkańcom. Miasto w którym hałas samochodowy jest minimalny, dominują przyjazne przestrzenie zielone a powietrze jest czyste priorytyzuje nasz well-being. To jednak wizja dla której obecny kult samochodu musi zostać co najmniej nadszarpnięty, a status społeczny, którego jest symbolem, osiągnięty innymi środkami.

  • Czytaj także: Warszawiak z piątką dzieci rezygnuje z samochodu. „Odzyskałem swój czas”

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Mark Heider

Cały artykuł BBC można przeczytać pod tym linkiem.

Idź do oryginalnego materiału