Gawrony niemile widziane, czyli przyroda kontra miasto

2 godzin temu
Zdjęcie: gawrony


Władze Garwolina, miasta na Mazowszu, wnioskują o zgodę na niszczenie gniazd i płoszenie gawronów, które ich zdaniem utrudniają mieszkańcom korzystanie z miejsc publicznych. W obronie krukowatych stanął OTOP. Do sprawy ustosunkowała się również Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. Czy gawrony i ludzie mają szansę żyć obok siebie bez konfliktów?

Brudne ławki i chodniki

RDOŚ w Warszawie poinformowała o wpłynięciu kilkunastu wniosków o wydanie decyzji zezwalających na niszczenie siedlisk i gniazd oraz umyślne płoszenie gawronów. Co najmniej dziewięć z nich złożyły władze Garwolina, reagując na skargi zgłaszane przez mieszkańców. W oficjalnym komunikacie wydanym przez Urząd Miasta czytamy, iż problemem są zabrudzone ubrania, chodniki i ławki oraz poczucie zagrożenia sanitarnego.

Każdy ze złożonych wniosków odnosi się do konkretnej lokalizacji – znajdują się między nimi place zabaw, odcinki ulic i miejski skwer. Władze miasta tłumaczą swoją decyzję dbałością o dobro, bezpieczeństwo i komfort życia mieszkańców, w szczególności dzieci i seniorów.

Warto przeczytać również: Konflikt o kormorany na Opolszczyźnie – ekolodzy kwestionują zgodę na odstrzał

Gawrony w Polsce mają pod górkę – twierdzi OTOP

Po stronie krukowatych stanęło tymczasem Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP), które włączyło się w sprawę jako strona społeczna i złożyło własne wnioski do RDOŚ. Zdaniem rzeczniczki Towarzystwa MonikiKlimowicz-Kominowskiej sytuacja gawronów w Polsce pogarsza się z każdym rokiem, a liczebność ptaków konsekwentnie spada. Z danych OTOP-u wynika, iż w samym Garwolinie jeszcze w latach 80. było 920 zajętych gawronich gniazd, a dziś jest ich zaledwie 220.

Chociaż OTOP nie neguje uciążliwości wynikających z życia w pobliżu kolonii tych bardzo towarzyskich i głośnych ptaków, to jednoznacznie przeciwstawia się niszczeniu gniazd. Zdaniem Towarzystwa płoszenie nie przyniesie spodziewanych korzyści, gdyż za chwilę siedliska powstaną w innym miejscu i problem powróci. Rzeczniczka organizacji sugeruje, aby znaleźć inne rozwiązania, które ułatwią koegzystencję ludziom i ptakom, np. w postaci zadaszeń nad infrastrukturą parkową i zwiększenia wydatków na sprzątanie.

Ostateczna decyzja o płoszeniu gawronów we wskazanych lokalizacjach pozostaje w gestii RDOŚ. Jego przedstawiciele zapowiadają, iż przeanalizują szczegółowo każdy wniosek i przeprowadzą stosowne wizje terenowe. Zgoda na niszczenie gniazd zostanie wydana wyłącznie w przypadku, gdy stwierdzony zostanie brak możliwości znalezienia alternatywnych rozwiązań.

Zniszczyliśmy naturalne siedliska, nie chcemy dzielić się swoimi

W skali całej Polski populacja gawronów spadła w ciągu ostatnich kilkunastu lat o ponad 50 proc. Gatunek przez cały czas uznawany jest za dość liczny (ok. 180-220 tys. par lęgowych w latach 2013-2018), ale trafił już na Czerwoną listę ptaków Polski i Czerwoną listę ptaków Europy jako narażony na wyginięcie. Gawron objęty jest ochroną częściową, a status ten nie wyklucza możliwości niszczenia gniazd w okresie od października do końca lutego. OTOP od lat domaga się zmiany tych przepisów, apelując do Ministerstwa Klimatu i Środowiska o objęcie gatunku ochroną ścisłą.

Gawrony, podobnie jak wiele innych rodzimych zwierząt, straciły swoje naturalne siedliska wskutek intensywnych przekształceń krajobrazu. Z terenów rolnych i dolin rzecznych przeniosły się więc do miast, które kuszą dostatkiem pożywienia. Jako ptaki gniazdujące i wychowujące potomstwo w dużych koloniach stały się trwałym elementem krajobrazem wielu polskich miast, co nie zawsze podoba się ich mieszkańcom.

Warto dodać, iż gawrony to nie tylko krakanie i odchody. Czarne ptaki są ważnym elementem ekosystemów, żywiąc się szkodnikami i padliną oraz spulchniając dziobami glebę podczas poszukiwania pożywienia.

zdj. główne: Phil Mitchell/Pexels

Idź do oryginalnego materiału