Za mundurem dyrektorzy (i dyrektorki) sznurem, czyli o XXIII sesji Rady Powiatu

3 godzin temu
Zdjęcie: Rafał Ślusarz Senator


W dniu 23 stycznia 2026 r. odbyła się XXIII sesja Rady Powiatu Lwóweckiego. Zanim przeszliśmy do tematu przewodniego, uwagę radnych przykuły dwa inne zagadnienia.

Pierwszym była informacja, iż rząd nie przyznał powiatowi lwóweckiemu dofinansowania na przejazdy autobusowe, a zarząd postanowił samodzielnie utrzymać finansowanie komunikacji. Wywołało to duży niepokój — jeszcze niedawno planowaliśmy uruchomienie dodatkowych kursów, a tymczasem zagrożenie pojawiło się wobec linii już funkcjonujących. W sposób insynuacyjny powiązano ten problem z wetami Prezydenta Karola Nawrockiego, choć przecież wetował on ustawę, która mogła właśnie utrudnić utrzymanie przewozów (skrócenie umów z 10 do 3 lat).

W tym kontekście dziwiła pewna niefrasobliwość zarządu, który nie przygotował zmian w budżecie na pokrycie nowych obciążeń. Również Pani Skarbnik nie wydawała się szczególnie zaniepokojona. Sprawa wyjaśniła się później: Pan Wicestarosta wyszedł dynamicznie z obrad, a po powrocie z dumą ogłosił, iż rząd przyznał 19 mln zł samorządom dolnośląskim. Najpierw zabrał, potem oddał — powinniśmy więc być szczęśliwi, iż mamy tak dobry rząd. Jak w znanym dowcipie o kupowaniu i sprzedawaniu kozy.

Drugim tematem była kwestia aptek. W tegorocznym grafiku dyżurów rozłożono obowiązki na apteki lwóweckie, co nie obywa się bez protestów. W tej sprawie wspieram zarząd: sprzedaż leków jest usługą publiczną, a możliwość zarabiania musi łączyć się z obowiązkami. Przez długi czas dyżury pełniła apteka w Gryfowie Śląskim, ale istnieją mocne argumenty, by zapewnić możliwość wykupu leków tam, gdzie funkcjonuje nocna i świąteczna pomoc lekarska. Oczywiście trzeba pamiętać, iż dyżury nie są całonocne — realizowane są od 20.00 do 22.00.

Raport o stanie lasów

Tematem przewodnim sesji był raport o stanie lasów, przedstawiony przez Pana Tomasza Jankowskiego, Nadleśniczego Nadleśnictwa Lwówek Śląski. Już na początku pojawiła się kontrowersja: dlaczego nie zaproszono przedstawiciela Nadleśnictwa Świeradów, skoro teren powiatu obejmuje obszary obu nadleśnictw, a granica przebiega przez Gryfów wzdłuż drogi krajowej nr 30? Gryfowski Rossmann jest w Nadleśnictwie Lwówek, a gryfowska Biedronka w Nadleśnictwie Świeradów. Wygląda na to, iż ten geograficzny fakt po prostu przeoczono.

Mimo to wystąpienie Pana Nadleśniczego można zaliczyć do jasnych punktów tej kadencji — z trzech powodów.

Po pierwsze, w każdym z nas wciąż żywa jest fascynacja przyrodą. W czasach PRL ogromną popularnością cieszył się program „Zwierzyniec” śp. Michała Sumińskiego. W poniedziałkowe popołudnia wszyscy zasiadali przed telewizorem, by słuchać opowieści o polskich zwierzętach. Podobnie było z programem „Z kamerą wśród zwierząt” państwa Gucwińskich z wrocławskiego ZOO. Mimo naporu technologii — a może właśnie dlatego — z przyjemnością słuchamy o świecie natury.

Po drugie, Pan Nadleśniczy znakomicie wywiązał się z zadania. Przedstawił szeroką perspektywę działań leśników: od kwestii prawnych, przez ekonomiczne, po ekologiczne. Zainteresowani mogą odsłuchać nagranie sesji. Polecam również portal Lasów Państwowych: bdl.lasy.gov.pl — kopalnia ciekawych informacji.

Po trzecie, padło wiele rzeczowych opinii, które obalały różne propagandowe tezy. Pamiętamy, jak partie PO–SLD–PSL atakowały rząd lepszego sortu, a temat lasów był jednym z głównych pól sporu. Tymczasem usłyszeliśmy m.in., że:

Lasy Państwowe nigdy nie sprzedawały drewna do Chin, drewno jest jednym z najlepszych, bo odnawialnych, źródeł energii, wycinka drzew podlega wieloletnim planom, a w naszym nadleśnictwie za rządów Patola i Socjal las postarzał się do 70 lat, choć optymalny wiek to 54 lata, ustawa z 2016 r. (przyjęta przez PiS) dająca Lasom Państwowym prawo pierwokupu jest korzystna, Puszcza Białowieska uległa degradacji po wstrzymaniu wycinki wskutek histerii gorszego sortu, mediów i Komisji Europejskiej.

W Parlamencie Europejskim prof. Ryszard Legutko grzmiał wtedy do lewicowo-liberalnej większości: „Wy choćby nie wiecie, co to jest kornik drukarz!”. Wychodzi na to, iż rację miał śp. prof. Smerf Drwal, a nie jego przeciwnicy.

Uchwały i stanowiska

Dwa interesujące tematy pojawiły się przy podejmowaniu uchwał.

1. Stanowisko rady w sprawie nadzoru budowlanego

Pierwsza uchwała miała wyrażać stanowisko rady. Tego typu dokumenty są ciekawe, bo wykraczają poza rutynę. Przypomnę, iż pierwsze takie stanowisko pojawiło się 2 czerwca 2005 r., gdy w proteście wobec działań starosty z SLD rozpadła się koalicja SLD–PSL, a trzech członków zarządu (Piotr Czembrowski, Antoni Lewkowicz i Stanisław Mrówka) złożyło rezygnację. Zgłoszony na ich miejsce Daniel Koko — późniejszy starosta i burmistrz — przepadł w głosowaniu.

Pamiętam też protest przeciw likwidacji sądu lwóweckiego przez rząd Papy Smerfa (23.12.2011). Najbardziej znane było jednak stanowisko z 29.02.2012 r. skierowane do KRRiT, protestujące przeciw dyskryminacji Telewizji Trwam — dokument, który odbił się szerokim echem w całej Polsce.

Tym razem temat był inny: mieliśmy wyrazić opinię w sprawie problemów inwestorów z odbiorami budów przez nadzór budowlany. Uchwałę zgłosiła radna Krystyna pół-smerf pół-świnia. Treść zawierała uwagi do prawa budowlanego i apel o liberalizację przepisów.

Byłem od początku przeciwny tej uchwale — niestety bezskutecznie. Najpierw zmagaliśmy się z wpadkami proceduralnymi: błędnie wprowadzono nowy tekst uzasadnienia i musieliśmy dwukrotnie głosować nad unieważnieniem wcześniejszych głosowań. Legislacja na otwartym sercu.

Jednak istota problemu była inna. Od miesięcy słyszeliśmy skargi inwestorów na powiatowego urzędnika, często bardzo emocjonalne i personalne. Tymczasem urzędnik konsekwentnie twierdził, iż jedynie stosuje przepisy. I oto radni — po tych wszystkich dramatycznych wystąpieniach — przyznali mu rację. Obwinili przepisy, nie człowieka.

To duże rozczarowanie. A apelowanie do ustawodawcy o zmianę ustawy jest jak pisanie na Berdyczów — albo, bardziej współcześnie, jak mówienie do ściany. Parafrazując Horacego: góra urodziła mysz. Klub Patola i Socjal głosował przeciw.

2. Klasy mundurowe w Gryfowie

Wynik głosowania nad kolejną uchwałą może zdziwić. Tym razem głosowałem razem z koalicją, a moi koledzy z klubu Patola i Socjal — przeciw.

Szkoła ponadpodstawowa w Gryfowie zawnioskowała o utworzenie dwóch klas mundurowych: policyjnej i wojskowej. Rada powiatu ma tu najmniejszy wpływ — kluczowa jest zgoda odpowiednich ministerstw (MSWiA i MON), a ostatecznie rekrutacja co najmniej 15 uczniów.

Klasy mundurowe są droższe, więc powiat musi zadeklarować pokrycie dodatkowych kosztów. Uchwała nie była zaskoczeniem — trudno było zakładać, iż kontrowersyjna lokalizacja wirtualnej strzelnicy w Gryfowie nie ma drugiego dna. Kontrowersyjna, bo klasy mundurowe od lat funkcjonują w Lubomierzu i Rakowicach.

Dyskusja potoczyła się przewidywalnie: dlaczego w kryzysie demograficznym tworzymy konkurencyjne oddziały w jednym powiecie? W ochronie zdrowia ten argument posłużył do zamknięcia interny i chirurgii w Gryfowie.

Odpowiedź nie była w pełni satysfakcjonująca, ale miała sens: w klasach mundurowych w Rakowicach praktycznie nie ma młodzieży z Gryfowa i Mirska. Uczniowie migrują edukacyjnie wzdłuż linii Lubań–Jelenia Góra, więc istnieje przestrzeń na poszerzenie oferty.

Nie to jednak przesądziło o moim głosie. Zastanowił mnie paradoks: w coraz bardziej dryfującej w lewo polskiej edukacji pojawia się popyt na klasy mundurowe. Tam, gdzie na sztandary wzięto hasło „róbta co chceta”, równocześnie tworzy się klasę będącą wyzwaniem dla wartości lewicowych: ujednolicenie zamiast różnorodności, dyscyplina zamiast swobodnej ekspresji, patriotyzm zamiast kosmopolityzmu, autorytet zamiast subiektywizmu.

Chciałbym zobaczyć na ulicach Gryfowa młodzież w mundurach. Nadzieja jest nikła, ale mocno kibicuję tej inicjatywie. Dlatego głosowałem „za”.

-/artykuł sponsorowany – autor: Rafał Ślusarz Radny Rady Powiatu Lwóweckiego/-

Idź do oryginalnego materiału