Dawno nie było takiej zimy jak tegoroczna. Aktualna ciężka zima przez wielu uznawana jest za srogą. Lokalnie opady śniegu rzeczywiście były bardzo intensywne, a miejscami choćby można mówić o rekordach. Czy taka sytuacja oznacza, iż możemy przestać martwić się suszą?
Jak podaje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMiGW) na samym początku stycznia w stolicy spadły 23 cm śniegu. – Ostatni raz tak znaczną pokrywę śnieżną odnotowano w Warszawie w styczniu 2013 roku – 13 lat temu – zauważają meteorolodzy. Czy to oznacza, iż problem suszy został wyeliminowany?
Odrabianie strat po grudniu
Aby odpowiedzieć na pytanie, czy ostatnie opady śniegu wyeliminowały suszę i jak będzie wyglądać wiosna, trzeba wziąć pod uwagę całą zimę, która jest dopiero na półmetku. Dr Sebastian Szklarek, ekohydrolog i autor bloga Świat Wody, zapytany kilka dni temu przez SmogLab, powiedział: – Na tą chwilę nie da się prognozować, jak zacznie się wiosna. Mamy dopiero początek zimy. O sytuacji na wiosnę będzie można rozmawiać na początku marca, gdy będziemy mieć dane dotyczące sum opadów w styczniu i lutym.
Zwróćmy uwagę na to, co działo się w grudniu minionego roku. Ten miesiąc był przede wszystkim ciepły.
Odchylenia temperatur od średniej 1991-2020 w Europie dla grudnia 2025 roku. Źródło: Copernicus Climate Change ServiceMimo iż w grudniu nie padł absolutny rekord temperatury, pierwsza połowa miesiąca była najcieplejsza w historii pomiarów. Z danych IMiGW wynika, iż 11 grudnia był rekordowo ciepły. Najwyższa temperatura osiągnęła wartość 14,5 st. C w południowo-zachodniej Polsce. Przypomnijmy, iż absolutny rekord dla grudnia, to 20 st. C. Ten padł 5 grudnia 1961 roku.
– Tak ciepłych grudniowych dni jak 9, 10 i 11 grudnia nie notowano od 1951 roku – powiedział dla Polskiej Agencji Prasowej prof. Bogdan Chojnicki, klimatolog z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Jak ma się to do sytuacji hydrologicznej? – Zaistniała sytuacja nie zmienia znacząco naszej sytuacji wodnej. Grudzień, poza krótkim epizodem śnieżnym, był suchy i cieplejszy, niż by można tego oczekiwać, patrząc na średnią wieloletnią – zwraca uwagę dr Szklarek.
Prof. Rzonca: „Zima co najwyżej średnio ciężka”
Po 20 grudnia przyszło spore ochłodzenie, jednak choćby ono kilka zmieniło. Ostatecznie grudzień i tak okazał się jednym z najcieplejszych w historii. Na przełomie grudnia i stycznia pojawiły się intensywne opady śniegu. W mediach zima wywołała niemałą sensację – dominował przekaz dotyczący bezpieczeństwa na drogach.
– Oczywiście w miarę normalna zima bardzo mnie cieszy. Pamiętajmy jednak, iż to jest (jak na razie) zima co najwyżej średnio „ciężka”, a na pewno nie ciężka. Opady śniegu też nie są jakieś duże, chyba, iż porównujemy z okresem po 2015 roku, gdy zimy praktycznie zniknęły – wyjaśnia dla SmogLabu hydrolog i hydrogeolog dr hab. Bartłomiej Rzonca, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Poziom wilgotności gleby w warstwie 28-100 cm dnia 14 grudnia 2025 roku i 14 stycznia 2026. Źródło: IMiGWRzeczywiście – biorąc pod uwagę opinie ekspertów z zakresu hydrologii, trudno wyciągać zbyt optymistyczne wnioski. Dane IMGW pokazują, iż od 14 grudnia do 14 stycznia sytuacja hydrologiczna praktycznie się nie zmieniła, a choćby nieznacznie się pogorszyła. Grudzień był bardzo suchy, a śnieg spadł na zamarzniętą ziemię. By woda ze śniegu mogła wsiąknąć w glebę, musi nadejść odwilż.
Wiele zależy od przebiegu roztopów
Odwilż już się pojawiła. W chwili opracowywania tego tekstu (14 stycznia) na zachodzie Polski temperatury wzrosły do 3-5 st. C. Prognozy wskazują, iż odwilż nie potrwa długo i nie będzie zbyt silna. A to dobra wiadomość.
– Według mnie dla zasobów wodnych zasadnicze znaczenie będzie mieć przebieg roztopów – czy wody roztopowe będą w stanie powoli infiltrować (wsiąkać) w grunt, czy też pokrywa śnieżna ulegnie gwałtownemu stopieniu i wody odpłyną – zwraca uwagę prof. Rzonca.
Wysokie temperatury mogą spowodować, iż to, co spadło zostanie zaprzepaszczone. Woda ze śniegu po prostu spłynie do rzek, a następnie do Bałtyku.
– Południe Polski może doświadczyć jeszcze innego scenariusza – jeżeli wystąpi wiatr halny, który jak wiadomo jest suchy i gorący, to pokrywa śnieżna niemal w całości odparuje (wysublimuje), i żadnego wpływu na zasoby mieć nie będzie – tłumaczy hydrolog.
Jak wyżej wspomnieliśmy, taki scenariusz nam nie grozi. Według prognoz, choćby w górach, w Zakopanem odwilż ma być krótka i słaba. Także IMiGW nie wydał ostrzeżeń o ewentualnych wezbraniach rzek.
– Zatem pokrywa śnieżna mnie oczywiście cieszy, ale wszystko zależy od pogody wiosną. Oczywiście bardzo istotne będą też sumy i rozkład czasowy opadów wiosną – jak zwykle – dodaje Rzonca.
Co przyniesie przyszłość?
Warto dodać, iż sprawy dotyczące zasobów wodnych to nie tylko gleby, a więc kwestia roślinności i rolnictwa. To także wody podziemne, a więc dostępność m.in. wody do picia.
Szacowany na ten miesiąc stan wód podziemnych w Polsce. Źródło: Państwowy Instytut Geologiczny.Pomimo opadów śniegu Państwowy Instytut Geologiczny przez cały czas ostrzega przed niskim stanem wód podziemnych. Wody nam nie zabraknie, jednak jeżeli taka sytuacja się utrzyma, a kolejne miesiące i lata będą suche, możemy stanąć przed perspektywą administracyjnych ograniczeń w zużyciu wody. Wody podziemne reagują z opóźnieniem – gromadzą się kilka, a choćby kilkanaście metrów pod ziemią przez bardzo długi czas. Dwa tygodnie ze śniegiem nie zmienią tej sytuacji o 180 stopni.
– Można powiedzieć, iż w perspektywie roku jestem już teraz ostrożnym optymistą. W perspektywie wieloletniej co do zasobów wodnych ten atak zimy wydaje się nie mieć wielkiego znaczenia – zauważa prof. Rzonca.
Zimowa aura pod koniec marca 2013 roku na zachodzie PolskiPrognozy na kolejne tygodnie nie są szczególnie optymistyczne. Meteorolodzy przewidują, iż choć druga połowa stycznia będzie chłodna, to jednocześnie bardzo sucha. W lutym sytuacja ma się poprawić. Prognozy wskazują na wartości zbliżone do normy – zarówno pod względem temperatury, jak i opadów. Należy jednak pamiętać, iż prognozy wykraczające poza dwa tygodnie obarczone są bardzo dużą niepewnością.
Wiele mógłby pomóc rozpad wiru polarnego w stratosferze. Taki rozpad polegający na nagłym wzrośnie temperatur w arktycznej stratosferze bardzo często oznacza solidną zimę. Przykładem jest sezon 2012/13 i szczególnie śnieżny marzec 2013 roku. Jak dotąd przewidywania są inne.
–
Zdjęcie tytułowe: Hubert Bułgajewski

2 godzin temu







.webp)







