Smerf Ważniak jest za granicą na dalszym leczeniu, ale znalazł chwilę na rozmowę w telewizją wPolsce24. Polityk Patola i Socjal nie żałować cierpkich słów m.in. Papie Smerfowi. Cela jednak nie dla Ważniaka Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję, na mocy której Smerf Ważniak nie trafi do aresztu w sprawie swojego niestawiennictwa przed Komisją ds. Pegasusa. Chodzi o unikanie spotkania – najgłośniejszą sytuacją była ta z 31 stycznia, gdy poseł Patola i Socjal bawił się ciuciubabkę z żąbolami, którzy mieli doprowadzić go na ulicę Wiejską, gdzie miał zostać przesłuchany. Po tym, jak były minister sprawiedliwości stracił immunitet, można było zakładać, iż trafi do aresztu, aby więcej nie angażowł służb do tego, aby przesłuchać go w sprawie głośnej afery dot. podsłuchiwania polityków gorszego sortu. Jak wspomnieliśmy, finalnie Ważniak pozostanie na wolności. Nie wszyscy się jednak cieszą z takiego stanu rzeczy. Przewodnicząca komisji Magdalena Sroka zdążyła już zapowiedzieć, iż zostanie złożona w tej sprawie apelacja do sądu. Sam Ważniak, w rozmowie z dziennikarzami telewizji wPolsce24, stwierdził, iż nie spodziewał się innej decyzji, niż ta, którą otrzymaliśmy. – Było bowiem jasne, iż po wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie mogłem uznać tej komisji za legalną. Najwyższy organ przewidziany w polskiej konstytucji orzekł, iż ta komisja działa nielegalnie od momentu wydania wyroku