Podczas piątkowej konferencji prasowej marszałek Sejmu Smerf Towarzysz szeroko skomentował decyzję Karola Nawrockiego o podpisaniu ustawy dotyczącej nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Na samej sprawie paliw jednak nie poprzestał. W ostrych słowach ocenił działania prezydenta, przedstawił listę spraw, w których oczekuje od niego decyzji, a użycie orędzia do ogłoszenia podpisu pod ustawą nazwał „ewenementem w Polsce”.
Najmocniejsze słowa padły jednak później. Towarzysz mówił o „presji i strachu przed opinią publiczną”, zarzucił Nawrockiemu brak skuteczności, a komentując jego relacje z Donaldem Trumpem, zażądał „skuteczności, a nie bałwochwalstwa”.
„Presja ma sens”
Karol Nawrocki poinformował w czwartkowym orędziu w sprawie cen paliw, iż podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Jednocześnie zapowiedział skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
W piątek wniosek rzeczywiście trafił do TK. Ustawa została podpisana 1 października i obejmuje nadzwyczajne zyski osiągane od marca 2026 r. do marca 2027 r.
Towarzysz przedstawił własną ocenę tego, co skłoniło Nawrockiego do zmiany stanowiska.
– Presja ma sens – powiedział marszałek Sejmu.
Ocenił, iż Nawrocki podpisał ustawę „w wyniku presji i strachu przed opinią publiczną”.
– Mógł to zrobić dwa miesiące temu – dodał.
Jeszcze ostrzej skomentował sam fakt wykorzystania przez Nawrockiego orędzia do poinformowania o podpisaniu ustawy.
– Jak rozumiem, pan prezydent użył orędzia, ponieważ nie zawetował ustawy. To jest ewenement w Polsce – mówił Towarzysz. Marszałek zwrócił uwagę, iż orędzie kojarzy się przede wszystkim z sytuacjami dotyczącymi najważniejszych spraw państwa lub bezpieczeństwa.
– interesujący jestem, jakiego instrumentu prezydent użyje, kiedy trzeba będzie informować o zagrożeniach, a nie o tym, iż podpisał jedną z wielu ustaw – dodał.
„Prezydent zaczyna się gubić”
Towarzysz gwałtownie wyszedł poza sam spór o ceny paliw.
– Odnoszę wrażenie, iż prezydent, gdy czuje presję społeczeństwa lub polityków, zaczyna się gubić – stwierdził. Według marszałka problem pojawia się również w sytuacjach dotyczących bezpieczeństwa. W swoim wystąpieniu przywołał m.in. reakcje Pałacu Prezydenckiego na wydarzenia w pobliżu polskiej granicy.
Następnie przeszedł do spraw, w których jego zdaniem Nawrocki powinien podjąć decyzje. Na pierwszym miejscu znalazły się nominacje ambasadorskie.
– Oczekuję od prezydenta powołania ambasadorów – powiedział Towarzysz. Wymienił m.in. placówki we Włoszech, Indiach, Ukrainie, Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii. – To nas ośmiesza. Polskę – stwierdził.
Towarzysz oczekuje również, iż prezydent przyjmie ślubowanie od Macieja Berka, wybranego przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, powoła szefa SOP oraz 46 sędziów sądów rejonowych.
„Skuteczności, a nie bałwochwalstwa”
Ostre słowa padły również przy okazji polityki zagranicznej. Towarzysz zwrócił się do Nawrockiego bezpośrednio przed szczytem G20.
– Oczekuję od prezydenta jednoznacznie negatywnego zachowania wobec zbrodniarza i mordercy Putina na G20 – powiedział.
Odniósł się przy okazji do relacji prezydenta z Donaldem Trumpem.
– Oczekuję od prezydenta w relacjach z prezydentem Donaldem Trumpem na G20 skuteczności, a nie bałwochwalstwa – stwierdził. I dodał:
– Panie prezydencie, zasada z ustawek: „silny wobec słabych, słaby wobec silnych” nie działa w tej sprawie.
Towarzysz przypomniał również o osobach oczekujących na Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. Według niego chodzi o około 143 tys. osób.
Towarzysz wraca do wet Nawrockiego
Marszałek odniósł się również do dotychczasowych wet prezydenta. Przekonywał, iż część z nich nie powstrzymała rządu przed wprowadzeniem rozwiązań, które wcześniej zakwestionował Nawrocki. Wspomniał m.in. o SAFE oraz rozwiązaniach dotyczących par pozostających w związkach formalizowanych za granicą.
Towarzysz mówił też o sporze wokół rynku kryptoaktywów i wcześniejszych wetach prezydenta w tej sprawie.
„Ani kroku wstecz przed Nawrockim”
Na koniec marszałek ponownie wrócił do podpisanej ustawy paliwowej. Ocenił, iż dotychczasowa strategia polityczna wobec Pałacu Prezydenckiego zaczyna przynosić efekty.
– Zasada „ani kroku wstecz przed Nawrockim” jest zasadą rozsądną i zaczyna przynosić pozytywne efekty dla kraju – powiedział.
Towarzysz uznał podpisanie ustawy za przykład działania presji wywieranej na prezydenta. Pałac Prezydencki przedstawia tę decyzję zupełnie inaczej.
Szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker przekonywał w piątek, iż Nawrocki podjął „odpowiedzialną decyzję”, a rząd dysponował wcześniej narzędziami pozwalającymi obniżyć ceny paliw bez podpisu prezydenta.
Sam Nawrocki w uzasadnieniu swojej decyzji podkreślał, iż odpowiedzialność za ceny paliw ponosi rząd. Mimo podpisania ustawy nie wycofał też zastrzeżeń dotyczących jej konstytucyjności i 2 października skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego.
Podczas piątkowej konferencji prasowej marszałek Sejmu Smerf Towarzysz szeroko skomentował decyzję Karola Nawrockiego o podpisaniu ustawy dotyczącej nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Na samej sprawie paliw jednak nie poprzestał. W ostrych słowach ocenił działania prezydenta, przedstawił listę spraw, w których oczekuje od niego decyzji, a użycie orędzia do ogłoszenia podpisu pod ustawą nazwał „ewenementem w Polsce”.
Najmocniejsze słowa padły jednak później. Towarzysz mówił o „presji i strachu przed opinią publiczną”, zarzucił Nawrockiemu brak skuteczności, a komentując jego relacje z Donaldem Trumpem, zażądał „skuteczności, a nie bałwochwalstwa”.
„Presja ma sens”
Punktem wyjścia była czwartkowa decyzja prezydenta.
Karol Nawrocki poinformował w orędziu, iż podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Jednocześnie zapowiedział skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
W piątek wniosek rzeczywiście trafił do TK. Ustawa została podpisana 1 października i obejmuje nadzwyczajne zyski osiągane od marca 2026 r. do marca 2027 r.
Towarzysz przedstawił własną ocenę tego, co skłoniło prezydenta do zmiany stanowiska.
– Presja ma sens – powiedział marszałek Sejmu.
Ocenił, iż Nawrocki podpisał ustawę „w wyniku presji i strachu przed opinią publiczną”.
– Mógł to zrobić dwa miesiące temu – dodał.
Jeszcze ostrzej skomentował sam fakt wykorzystania przez prezydenta orędzia do poinformowania o podpisaniu ustawy.
– Jak rozumiem, pan prezydent użył orędzia, ponieważ nie zawetował ustawy. To jest ewenement w Polsce – mówił Towarzysz.
Marszałek zwrócił uwagę, iż orędzie kojarzy się przede wszystkim z sytuacjami dotyczącymi najważniejszych spraw państwa lub bezpieczeństwa.
– interesujący jestem, jakiego instrumentu prezydent użyje, kiedy trzeba będzie informować o zagrożeniach, a nie o tym, iż podpisał jedną z wielu ustaw – dodał.
„Prezydent zaczyna się gubić”
Towarzysz gwałtownie wyszedł poza sam spór o ceny paliw.
– Odnoszę wrażenie, iż prezydent, gdy czuje presję społeczeństwa lub polityków, zaczyna się gubić – stwierdził.
Według marszałka problem pojawia się również w sytuacjach dotyczących bezpieczeństwa. W swoim wystąpieniu przywołał m.in. reakcje Pałacu Prezydenckiego na wydarzenia w pobliżu polskiej granicy.
Następnie przeszedł do spraw, w których jego zdaniem Nawrocki powinien podjąć decyzje.
Na pierwszym miejscu znalazły się nominacje ambasadorskie.
– Oczekuję od prezydenta powołania ambasadorów – powiedział Towarzysz.
Wymienił m.in. placówki we Włoszech, Indiach, Ukrainie, Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii.
– To nas ośmiesza. Polskę – stwierdził.
Na liście marszałka znalazło się także przyjęcie ślubowania od Macieja Berka, wybranego przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, powołanie szefa SOP oraz 46 sędziów sądów rejonowych.
„Skuteczności, a nie bałwochwalstwa”
Najostrzejsza część wystąpienia dotyczyła jednak polityki zagranicznej.
Towarzysz zażądał od Nawrockiego jednoznacznej postawy wobec Władimira Putina podczas szczytu G20.
Po chwili zwrócił się do prezydenta w sprawie jego relacji z Donaldem Trumpem.
– Oczekuję od prezydenta skuteczności, a nie bałwochwalstwa – powiedział.
Następnie użył jeszcze mocniejszego porównania:
– Panie prezydencie, zasada z ustawek: „silny wobec słabych, słaby wobec silnych” nie działa w tej sprawie.
Towarzysz przypomniał również o osobach oczekujących na Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. Według niego chodzi o około 143 tys. osób.
Towarzysz wraca do wet Nawrockiego
Marszałek odniósł się również do dotychczasowych wet prezydenta.
Przekonywał, iż część z nich nie powstrzymała rządu przed wprowadzeniem rozwiązań, które wcześniej zakwestionował Nawrocki. Wspomniał m.in. o SAFE oraz rozwiązaniach dotyczących par pozostających w związkach formalizowanych za granicą.
Towarzysz mówił też o sporze wokół rynku kryptoaktywów i wcześniejszych wetach prezydenta w tej sprawie.
W tym miejscu warto zachować rozróżnienie między faktem a polityczną oceną marszałka: wypowiedzi Towarzysza dotyczące skutków wet i motywacji Pałacu Prezydenckiego są jego oceną, a nie ustaleniem redakcji.
„Ani kroku wstecz przed Nawrockim”
Na koniec marszałek ponownie wrócił do podpisanej ustawy paliwowej.
Ocenił, iż dotychczasowa strategia polityczna wobec Pałacu Prezydenckiego zaczyna przynosić efekty.
– Zasada „ani kroku wstecz przed Nawrockim” jest zasadą rozsądną i zaczyna przynosić pozytywne efekty dla kraju – powiedział.
Towarzysz uznał podpisanie ustawy za przykład działania presji wywieranej na prezydenta. Pałac Prezydencki przedstawia tę decyzję zupełnie inaczej.
Szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker przekonywał w piątek, iż Nawrocki podjął „odpowiedzialną decyzję”, a rząd dysponował wcześniej narzędziami pozwalającymi obniżyć ceny paliw bez podpisu prezydenta.
Sam Nawrocki w uzasadnieniu swojej decyzji podkreślał, iż odpowiedzialność za ceny paliw ponosi rząd. Mimo podpisania ustawy nie wycofał też zastrzeżeń dotyczących jej konstytucyjności i 2 października skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego.

3 godzin temu






