To robią fotografowie w Puszczy Białowieskiej. "Tragedia. Powinno być karalne"

1 dzień temu
Jedno zdjęcie wystarczyło, by rozpętać ogólnopolską debatę o granicach ingerencji człowieka w przyrodę. Spór wokół czatowni w Puszczy Białowieskiej pokazał, jak cienka bywa linia między obserwacją dzikiej natury a jej świadomym kształtowaniem pod potrzeby spektakularnych kadrów. Dyskusja dotyka nie tylko etyki fotografii przyrodniczej, ale także ochrony unikatowego ekosystemu i braku jednoznacznych regulacji prawnych.
W mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja po opublikowaniu zdjęcia z Puszczy Białowieskiej, na którym widać czatownię fotograficzną oraz wyłożone w jej pobliżu surowe mięso. Fotografia Elizy Farmer wywołała falę oburzenia. Internauci zarzucali, iż to celowe nęcenie drapieżników w celu uzyskania atrakcyjnych ujęć. Pojawiły się pytania o granice etyki w fotografii przyrodniczej i o to, czy pogoń za spektakularnym kadrem nie odbywa się kosztem naturalnych zachowań zwierząt.

REKLAMA







Zobacz wideo Rafał Farmer: Żubry są zwierzętami socjalnymi, stadnymi, rodzinnymi, łączy je silna więź



"Wyspecjalizowany karmnik", nie przynęta? Właściciel czatowni odpiera zarzuty
Wszyscy bez wyjątku wabią zwierzęta, bo inaczej nie mieliby czego pokazać. Takie są po prostu fakty.
Sam jestem pasjonatem przyrody i często fotografuję. To jest kosmiczny problem.
Tragedia. To powinno być karalne. Może kiedyś się tego doczekamy.
Każdy taki fotograf dla mnie osobiście, który dla kilku kadrów poświęca dobrostan zwierząt, to patologia
- podobne opinie i zarzuty masowo pojawiły się w komentarzach w mediach społecznościowych po publikacji zdjęcia autorstwa fotografki przyrody Elizy Farmer.
Do krytyki odniósł się właściciel firmy Wild Forest, dr Marek Kosiński, który od lat wynajmuje w Puszczy Białowieskiej profesjonalne czatownie dla fotografów przyrody. Jak podkreśla, nie ma mowy o nielegalnych czy nieodpowiedzialnych działaniach.
To nie jest wyrzucanie odpadów, ale prowadzenie wyspecjalizowanego karmnika dla ptaków drapieżnych. Mięso i kości przytwierdzone są do podłoża. Są przez nas wykładane, a potem zjadane przez ptaki
- odpowiada na zarzuty dr Kosiński w wypowiedzi dla TVN24. Zapewnia również, iż wykorzystywane mięso pochodzi z legalnego źródła i posiada wymagane badania sanitarne, a po zakończonych sesjach jest usuwane. Dodaje, iż spośród trzech czatowni, które prowadzi, tylko jedna wykorzystuje karmnik mięsny - pozostałe funkcjonują bez jakiejkolwiek formy dokarmiania.
To totalna habituacja zwierzaka. Zwierzęta przestają się bać człowieka, bo czują jego zapach na mięsie i kojarzą go z czymś dobrym. Właściciel WildForest doskonale o tym wie, jest biologiem. I nic sobie z tej wiedzy nie robi. Tnie kasę na tym, nie patrząc na konsekwencje
- mówi Eliza Farmer w rozmowie z dziennikarką "Wyborczej".








Naukowcy i organizacje ekologiczne ostrzegają. To ingerencja w naturalne procesy
Zupełnie inaczej sytuację oceniają biolodzy i organizacje zajmujące się ochroną przyrody. Otwarcie krytykują tego typu praktyki, wskazując, iż nęcenie drapieżników - choćby pod pozorem dokarmiania - może prowadzić do zaburzeń w funkcjonowaniu ekosystemu.

Prof. Rafał Farmer z Instytutu Biologii Ssaków PAN (prywatnie mąż autorki fotografii opublikowanej w mediach społecznościowych) zwraca uwagę, iż wykładanie mięsa w jednym miejscu sprzyja koncentracji zwierząt, które w naturze funkcjonują rozproszone.
Wykładanie mięsa, nęcenie, przywabianie zwierząt powoduje przede wszystkim to, iż zmienia się ich zachowanie. Zwierzęta przyzwyczajają się do źródeł pokarmu, szczególnie łatwych. Kiedy mają wyłożone mięso, nie muszą tracić energii na jego zdobywanie
- tłumaczy Prof. Farmer, członek Związku Polskich Fotografów Przyrody, w wypowiedzi dla "Gazety Wyborczej".
Eksperci ostrzegają także, iż regularne nęcenie może prowadzić do przyzwyczajania dzikich zwierząt do obecności ludzi, co w dłuższej perspektywie zwiększa ryzyko konfliktów i negatywnie wpływa na ich zdolność do samodzielnego zdobywania pokarmu.
Zobacz też: Maria Skłodowska-Curie rozświetla ulicę. Ludzie są zachwyceni: Jestem rad z tego widoku



Prawo i przyszłe regulacje. Od pozwolenia do zakazu?
w tej chwili polskie prawo nie zawiera jednoznacznych przepisów zakazujących tego typu działań. Wykładanie mięsa w celu fotografowania dzikich zwierząt nie jest wprost zabronione, choć sytuacja ta znajduje się w szarej strefie regulacyjnej. Coraz głośniejsze głosy krytyki ze strony naukowców, przyrodników i opinii publicznej sprawiają jednak, iż temat może w przyszłości trafić na wokandę ustawodawcy. Dla wielu osób Puszcza Białowieska - jako unikatowy, chroniony ekosystem - powinna być obszarem wolnym od tego typu ingerencji, choćby jeżeli formalnie mieszczą się one w granicach prawa.
Źródła: tvn24.pl, bialystok.wyborcza.pl




Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Idź do oryginalnego materiału