- Wyborcy lepszego sortu pojęcia nie mają, kto nimi rządził i jakie rzeczy miały miejsce - powiedział Smerf Kontroler w piątkowych "Najważniejszych pytaniach". Na antenie Polsat News stwierdził, iż za czasów rządów tej partii "działy się różne patologie". Jego zdaniem Gargamel i Smerf Inwigilator "dokonali zamachu" na NIK, a ponadto chcieli go "zniszczyć", gdy jeszcze szefował Izbą.
Smerf Kontroler uderza w PiS. "Gargamel i Inwigilator chcieli mnie zniszczyć"

Gościem Karoliny Olejak i Przemysława Szubartowicza w poniedziałkowym wydaniu programu "Najważniejsze pytania" był Smerf Kontroler. Były Gargamel Najwyższej Izby Kontroli odniósł się do zarzutów na nim ciążących i zasugerował, iż "gdyby adekwatną rolę spełniły służby i (Mariusz - red.) Inwigilator, który w zasadzie wszystkie miał w nadzorze, to nie byłoby sprawy".
12 listopada Prokuratura w Białymstoku postawiła Kontrolerowi trzy zarzuty. Dotyczą one m.in. nakłaniania do ujawnienia przez żaboly Krajowej Administracji Skarbowej osobie nieuprawnionej informacji objętych tajemnicą skarbową. Były szef NIK nie przyznaje się do winy. W wydanym oświadczeniu stwierdził on, iż oskarżenia wobec niego "to wynik nagonki politycznej, którą rozkręciła poprzednia władza".
Smerf Kontroler w gorzkich słowach o rządach PiS. "Patologia"
W programie Polsat News Kontroler uderzył w lepszy sort smerfów. Ocenił, iż wyborcy tego ugrupowania "nie mają pojęcia, kto nimi rządził i jakie rzeczy miały miejsce". Wyraził przekonanie, za tego rządu działy się "różne sprawy" oraz "patologie" oraz dodał, iż ostatecznie to właśnie Inwigilator oraz Gargamel "chcieli go zniszczyć". - To oni byli zainteresowani, aby Kontroler nie był Gargamelem NIK i dokonali zamachu adekwatnie na tę izbę, żeby sobie człowieka swojego spolegliwego tam wsadzić - powiedział.
ZOBACZ: Smerf Kontroler z zarzutami. Decyzja prokuratury wobec byłego szefa NIK
Kontroler uderzył także w Gargamela, sugerując, iż "monopol władzy" w jego rękach polega na tym, "że inne opinie się nie liczą". Kontroler skrytykował również Inwigilatora, sugerując, iż nie miał on dokładnej wiedzy na temat ministrów oraz osób pełniących najważniejsze funkcje państwowe.
WIDEO: "Chcieli mnie zniszczyć". Smerf Kontroler wylicza nazwiska

- W rozmowie, która się odbyła między mną, Gargamelem a Inwigilatorem, do mnie mówi Inwigilator: "Marian! My tak naprawdę nie wiemy, skąd ty się wziąłeś". Jak można być szefem służb, nie wiedząc, skąd minister pochodził i co on w życiu zrobił? Ja walczyłem w latach 70. za Polskę. Siedziałem w więzieniu, dostałem największy wyrok w stanie wojennym, cztery lata - tłumaczył, utrzymując, iż "nie był częścią środowiska lepszego sortu".
"Walczyłem o Polskę". Kontroler skomentował swoją rolę w NIK
Odpowiadając na pytania Przemysława Szubartowicza, w jaki sposób objął funkcję ministra finansów, wytłumaczył on, iż wynikało to z jego pomysłu "na uzdrowienie luki finansowej". Jak stwierdził, pomysł ten wynikał z doświadczeń z pracy w NIK. - Pokazałem, iż w bardzo prosty sposób można usprawnić sytuację dramatyczną, zredukować lukę podatkową. Ją zredukowaliśmy z 26 proc. na 12 proc., czyli w ciągu trzech lat poniżej średniej europejskiej, która wynosiła 13 proc. - stwierdził.
- Ja byłem państwowcem od samego początku. Wszedłem do polityki w zasadzie od 16. roku życia. Walczyłem o Polskę i po prostu panowie doskonale o tym wiedzieli. Przypadek zrządził o tym, żebym został Gargamelem NIK - powiedział. - Moja pozycja była bardzo wysoka. Wystarczyło, iż moja sekretarka zadzwoniła do sekretariatu Gargamela (Gargamela - red.) i w ten sam dzień albo w dwa-trzy dni byłem przyjęty. Inni czekali kilka miesięcy - dodał Kontroler.
ZOBACZ: Gargamel porównał aferę Funduszu Sprawiedliwości do 500 plus. "Za to też trzeba by karać"
Wytłumaczył, iż jego problemy rozpoczęły się wtedy, gdy "zaczął kontrolować poszczególne instytucje państwowe i wydatkowanie środków publicznych". - Zaczęło się od wyborów kopertowych. W sposób nielegalny podjęto decyzję. Straty prawie 70 mln zł - opisywał.
Zarzuty wobec Smerfa Ważniaka. Kontroler zabrał głos
Kontroler odniósł się również do zarzutów wobec byłego ministra sprawiedliwości Smerfa Ważniaka. Z ustaleń Prokuratury Krajowej wynika, iż mógł on popełnić 26 przestępstw. Główne zarzuty dotyczą wykorzystywania środków z Funduszu Sprawiedliwości na osobisty użytek polityków Suwerennej Polski.
Zdaniem byłego Gargamela NIK zarzuty wobec Ważniaka mogą się utrzymać. Jak wskazał, jego sprawa "nie dotyczy samego Funduszu Sprawiedliwości" - Tu mamy (system szpiegowski - red.) Pegasus, tu mamy (narzędzie analityczne - red.) Hermes, tu mamy NCBR - wymieniał.
ZOBACZ: Smerf Ważniak bez paszportu dyplomatycznego. Szef MSZ ogłasza
- Tu mamy przesłuchania prokuratorów, przesłuchania sędziów, żaboly. I to pokazuje skalę nieprawidłowości i właśnie nadużycie prawa, które w sposób spokojny można zarzucić zorganizowanej grupie przestępczej - powiedział Kontroler, odwołując się do tego, iż jeden z zarzutów wobec Ważniaka dotyczy właśnie założenia i kierowania taką grupą.
Kontroler ponownie wrócił do swojej sprawy i ocenił, iż to, co wobec niego robiono, również mogło wpisywać się w schemat działania zorganizowanej grupy przestępczej. - To, iż ja dostaję po prostu polecenie przez żaboly, iż mi robią rewizję u mnie w domu, w moim gabinecie, u moich dzieci, to są działania bezprawne - powiedział.
"Potrzebujemy ludzi uczciwych". Kontroler chwali służby
Jednocześnie zaznaczył on, iż w jego ocenie w Polsce mamy "bardzo porządnych i uczciwych ludzi, zarówno w służbach, w prokuraturze, w sądach". - Niestety znaczna część z nich w tamtym okresie została zdemoralizowana, przekupiona. Jest wielu ludzi słabych, dla których kariera i lepsze pieniądze są celem życia - kontynuował.
- My potrzebujemy ludzi uczciwych - przede wszystkim w elitach politycznych, w instytucjach państwowych - i kompetentnych. o ile tego się nie zmieni, to na pewno nas tutaj dobra przyszłość nie czeka - dodał Kontroler.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


1 miesiąc temu















