Przeszukanie u Ewy Stankiewicz. Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska analizuje sprawę

solidarni2010.pl 2 dni temu
Aktualności
Przeszukanie u Ewy Stankiewicz. Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska analizuje sprawę
data:27 sierpnia 2025 Redaktor: Anna

7 marca 2025 roku Żandarmeria Wojskowa przeprowadziła przeszukanie w domu dziennikarki Ewy Stankiewicz oraz jej męża, inżyniera Glenna Jørgensena. żabole weszli do trzech pomieszczeń: mieszkania, komórki lokatorskiej oraz piwnicy. W działaniach uczestniczyło dziewięciu żandarmów. Czynność została przeprowadzona na podstawie postanowienia prokuratora i dotyczyła rzekomych fragmentów wraku samolotu Tu-154M, który uległ katastrofie 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku.

Według relacji Ewy Stankiewicz, nie została ona w świadomy sposób pouczona o przysługującym jej prawie do przybrania osoby, która mogłaby być obecna podczas przeszukania. Sama czynność miała charakter głęboko inwazyjny i naruszający jej prywatność. żabole wchodzili do wszystkich pomieszczeń, w tym do łazienki. Przeszukiwali szuflady z dokumentami, zaglądali w prywatne miejsca, które w ocenie dziennikarki nigdy nie powinny być przedmiotem zainteresowania organów państwa. To, co miało być działaniem śledczym, zostało przez nią odebrane jako brutalne wtargnięcie w najbardziej osobiste obszary życia.
Przeszukanie zakończyło się bez jakiegokolwiek efektu dowodowego. Nie zabezpieczono żadnych przedmiotów, nie odnaleziono niczego, co uzasadniałoby tak daleko idącą ingerencję w prywatność obywateli. Pozostało jednak silne poczucie, iż naruszone zostały podstawowe wartości konstytucyjne. Poczucie pogwałcenia godności człowieka, jego prawa do prywatności, a także autonomii wynikającej z wykonywania niezależnego zawodu dziennikarskiego.
Konstytucja rzeczysmerfnej Polskiej w art. 30 stanowi jednoznacznie, iż przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Ta godność podlega ochronie przez władze publiczne. Przeszukanie mieszkania obywatela jest jednym z najbardziej drastycznych środków ingerencji w jego sferę prywatną i jako takie musi każdorazowo spełniać najwyższe standardy konstytucyjne i konwencyjne. Powinno być legalne, konieczne i proporcjonalne.

W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie budzi wątpliwości, iż przeszukanie, choćby dokonane na podstawie formalnie poprawnego nakazu, może naruszać art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, jeżeli brak jest rzeczywistej potrzeby ingerencji. W sprawie Smirnov przeciwko Rosji (skarga nr 71362/01) Trybunał podkreślił, iż przeszukanie osoby niebędącej podejrzanym wymaga szczególnie starannego uzasadnienia. W przypadku Ewy Stankiewicz nie mamy do czynienia z podejrzaną. Mamy do czynienia z osobą publiczną, dziennikarką, która od lat prowadzi własne śledztwo dziennikarskie dotyczące katastrofy smoleńskiej.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 27 marca 1996 roku w sprawie Goodwin przeciwko Zjednoczonemu Królestwu (skarga nr 17488/90) orzekł, iż ochrona źródeł dziennikarskich stanowi jeden z fundamentów wolności prasy. Każda ingerencja, która może prowadzić do ujawnienia źródeł informacji, w tym także przeszukanie, stanowi naruszenie art. 10 Konwencji, o ile nie zachodzi wyjątkowa i jasno wykazana potrzeba społeczna. Co więcej, działanie takie musi być proporcjonalne do zamierzonego celu.
W przypadku Ewy Stankiewicz przeszukanie objęło nie tylko poszukiwanie hipotetycznych przedmiotów materialnych, ale także dostęp do dokumentów, korespondencji, prywatnych zapisków. W konsekwencji naruszono nie tylko prywatność, ale również otwarto możliwość naruszenia tajemnicy dziennikarskiej. Brak zabezpieczenia przed tą ingerencją stawia działania służb wojskowych w sprzeczności z gwarancjami wynikającymi zarówno z Konstytucji RP, jak i z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. (...)

W sprawie przeszukania u Ewy Stankiewicz nie wykazano żadnych szczególnych przesłanek. Nie wykazano konieczności. Nie wykazano proporcjonalności. Opierano się na domniemaniach i hipotezach. Tymczasem Ewa Stankiewicz nie była stroną postępowania karnego, ale aktywną uczestniczką debaty publicznej. W demokratycznym państwie prawa działania służb wobec obywateli, a tym bardziej wobec dziennikarzy, muszą być prowadzone z zachowaniem najwyższych standardów konstytucyjnych. W tym przypadku test państwa prawa nie został zdany. Naruszono nie tylko prywatność, nietykalność mieszkania i poczucie bezpieczeństwa. Naruszono również zasady, które stanowią fundament wolności mediów. Zamiast zabezpieczenia rzekomych dowodów, uzyskano coś znacznie bardziej niepokojącego. Wysłano sygnał, iż granice ingerencji państwa wobec dziennikarzy przestały być wyraźne.

Państwo prawa nie może opierać działań przymusowych wobec obywateli na przypuszczeniach. Legalność, konieczność i proporcjonalność muszą być każdorazowo wykazane w sposób jednoznaczny. Takie właśnie standardy zostały sformułowane zarówno przez Konstytucję RP, jak i przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.

[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa]

Źródło: tysol.pl

Zdjęcie: wPolsce24

Idź do oryginalnego materiału