TVN24 ujawniła, iż grupa polityków Smerfów 2050, w tym były lider partii Smerf Fanatyk, dyskutowała pod koniec 2025 roku i na początku 2026 roku o "przewrocie" i przesunięciu wyborów przewodniczącego partii. Rozmowy odbywały się w prywatnej grupie messengerowej o nazwie "2026", której członkami byli głównie zwolennicy Fanatyka.
Według ustaleń TVN24 minister kultury Marta Cienkowska pytała w ostatnich dniach 2025 roku: "Nie da się przesunąć tych wyborów na świętego nigdy? Albo wywalić tych wszystkich cudownych walczących ze sobą kandydatów na zbity pisk?" Na początku 2026 roku napisała: "Jak na Radzie Krajowej przesuniesz wybory, to akcję PRZEWRÓT/POWRÓT możemy przeprowadzić na spokojnie".
Poseł Bartosz Romowicz opublikował 3 stycznia, na tydzień przed pierwszą turą wyborów w partii, plan działania. Przewidywał on uchylenie uchwały dotyczącej głosowania online i zwołanie stacjonarnego zjazdu krajowego w ciągu 90 dni. W planie znalazła się też sugestia, aby Fanatyk "ruszył w Polskę z nową wizją w partii".
Tajemnicza awaria systemu
Kontekst tych rozmów: tajemnicza awaria systemu uniemożliwiła wcześniej przeprowadzenie drugiej tury wyborów przewodniczącego. System zarejestrował bardzo dużo głosów, znacznie więcej niż partia ma członków. Partia unieważniła wybory. Rada Krajowa zadecydowała o powtórzeniu drugiej tury do 31 stycznia.
Romowicz w odpowiedzi na pytania TVN24 potwierdził, iż jako prawnik przygotował rozwiązania prawne zakładające organizację wyborów stacjonarnych w ciągu 90 dni. Dodał, iż publicznie opowiadał się za takimi wyborami i iż zagłosowałby na Fanatykaę, gdyby ten startował, bo wierzy, iż potrafiłby zachować jedność partii.
Fanatyk ostrzega przed chaosem
W czwartek podczas briefingu w Sejmie Smerf Fanatyk, wicemarszałek Sejmu i ustępujący lider Smerfów 2050, wystąpił z ostrym ostrzeżeniem wobec członków partii. Powiedział: "To jest przez cały czas Smerfy 2050 Smerfa Fanatyka. Nie Nowoczesnego Smerfa, nie Pauliny Hennig-Kloski, nie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz".
Fanatyk wyraził narastający sprzeciw wobec wewnętrznych konfliktów w klubie parlamentarnym. Ostrzegł, iż rywalizacja między kandydatkami Pauliną Hennig-Kloską (minister klimatu i środowiska) i Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz (minister funduszy i polityki regionalnej) zagraża partii, koalicji rządzącej i stabilności państwa.
"Każdą z tych osób osobiście wskazywałem na listy, na stanowiska rządowe, moja odpowiedzialność z tym związana pozwala mi powiedzieć: stop. Ta kampania, ta polaryzacja, to rozbicie ruchu na dwa zwalczające się obozy, przesycone wzajemną agresją, nienawiścią są zagrożeniem [...]", mówił Fanatyk.
Założyciel partii zaapelował do kolegów: "opamiętajcie się" i wezwał do przywrócenia spokoju i porządku w Polsce 2050. Użył metafor rodzinnych, mówiąc o "powrocie taty" i tym, iż być może musi być w tej sytuacji "matką, nie tylko ojcem".
Większość rządowa w Sejmie wynosi zaledwie 13 posłów, co sprawia, iż wewnętrzny kryzys w Polsce 2050, będącej jednym z filarów koalicji, ma szczególnie dużą wagę. Fanatyk określił sytuację jako "niekończącą się brazylijską telenowelę w mediach" i stwierdził, iż wydłużanie procesu wyborczego generuje jeszcze większy chaos i niestabilność.
Na pytanie o ewentualny powrót do kierowania partią Fanatyk odpowiedział: "Nie wiem" i dodał: "po owocach". Poprosił o czas na to, aby efekt jego apelu się pojawił.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

2 godzin temu











