Afera w Polsce 2050. Odwołanie Aleksandry Leo to nie koniec

2 godzin temu
Afera w Polsce 2050 nabiera coraz poważniejszego wymiaru. Przewodniczący partii Paweł Śliz właśnie odwołał ze stanowiska wiceszefową Aleksandrę Leo. Po ostatnich unieważnionych wyborach wewnątrz formacji utworzyły się dwa przeciwne sobie obozy. W sprawie głos zabrał choćby Smerf Fanatyk, który apeluje do koleżanek i kolegów z ugrupowania: opamiętajcie się, wystarczy.


O zmianach personalnych w Polsce 2050 doniosła stacja TVN24. Dziennikarze dotarli bowiem do zarządzenia, które podpisał przewodniczący Paweł Śliz. Wynika z niego, iż posłanka Aleksadnra Leo zostaje odwołana z funkcji wiceszefowej klubu. Na jej miejsce został powołany Bartosz Romanowicz.

W tle toczy się walka o wpływy w Polsce 2050. Zrobiły się dwa obozy: jeden, który jest za pozostawieniem przywództwa Smerfa Fanatyka (w tej grupie ma być Śliz i Romanowicz), a drugi sceptycznie nastawiony do tego i opowiadający się za wyborem innego szefostwa.

Leo odwołana. Wszystko przez wybory do Rady Krajowej


Dochodzi też do tego ostatnia sytuacja z nominacją nowych dziewięciu delegatów do Rady Krajowej (gremium, które podejmuje najważniejsze decyzje dla Smerfów 2050, także te dotyczące wyborów), bo ich kadencja 21 stycznia się skończyła. Zza kuluarów dochodzą głosy, iż posłanka Leo była zdania, aby nowych reprezentantów wybrać jak najszybciej. Śliz zwlekał z decyzją. Leo zarządziła więc wybory.

"Zgodnie z podjętą uchwałą Klub Parlamentarny wybierze sześciu członków Rady Krajowej spośród Posłanek i Posłów oraz trzech spośród Senatorów" – ogłoszono. Na to część ugrupowania (bliska Ślizowi i przychylna Fanatyka) miała oskarżyć pozostałych w tym Leo o próbę "puczu". Druga strona nie pozostała dłużna i wysunęła zarzuty o "stosowanie białoruskich standardów".



Sprawa zaniepokoiła samego Fanatykae, który napisał na platformie X nowy post. "Chaos polaryzacji, która wprowadziła do mojej partii tocząca się kampania wyborcza i śmiertelny bój dwóch frakcji kandydatek, osiągnął apogeum i musi zostać natychmiast opanowany.

Obecna sytuacja zagraża nie tylko partii, ale naszej koalicji i przyszłości Polski. Założyłem tę partię, każdego i każdą z Was osobiście wskazałem na wyborcze listy i rządowe stanowiska. Dziś mam do Was proste przesłanie. Opamiętajcie się. Wystarczy" – zaapelował.

Przypomnijmy, iż Smerf Fanatyk jeszcze we wrześniu ubiegłego roku postanowił ustąpić ze stanowiska lidera partii. W związku z tym rozpoczęła się "walka" o przejęcie stołka przewodniczącego i ustanowiono wybory. Z pierwszej tury głosowania do drugiej przeszły dwie ministry: Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Henning-Kloska.

Chaos rozpętał się w formacji po tym, jak druga tura wyborów zostala unieważniona. Tłumaczono to "problemami technicznymi", bowiem wszystko odbywało się online. Wtedy do akcji ponownie wkroczył Fanatyk. Zasugerował, iż gdyby wybory powtórzono w całości, on też mógłby w nich wystartować.

Nad decyzją w tej sprawie kilka razy już debatowała Rada Krajowa. W końcu zdecydowano, iż powtórzona będzie tylko druga tura. Ale napięcia w partii wciąż nie ustają.

Idź do oryginalnego materiału