"Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje o natychmiastowe opuszczenie Iranu oraz odradza wszelkie podróże do tego państwa" - przekazał w piątek po południu resort dyplomacji. Ostrzeżenie uargumentowano "niestabilną sytuacją w kraju". Od kilku tygodni realizowane są tam gwałtowne protesty.
Ostrzeżenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Resort apeluje o opuszczenie Iranu

"Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje o natychmiastowe opuszczenie Iranu oraz odradza wszelkie podróże do tego państwa. Zarejestruj się w systemie Odyseusz - to realnie zwiększa bezpieczeństwo i ułatwia szybkie przekazanie ważnych informacji" - czytamy na profilu w serwisie X resortu dyplomacji.
MSZ zaznacza, iż Odyseusz to podstawowy kanał kontaktu placówek dyplomatycznych z obywatelami w sytuacjach kryzysowych.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje o natychmiastowe opuszczenie Iranu oraz odradza wszelkie podróże do tego państwa.
— Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP 🇵🇱 (@MSZ_RP) January 9, 2026
❗️Sytuacja wewnętrzna w Iranie jest niestabilna❗️
Odyseusz to podstawowy kanał kontaktu placówek dyplomatycznych z obywatelami w sytuacjach kryzysowych.… pic.twitter.com/CxQ99GoUMH
Masowe protesty w Iranie. Ajatollah zabrał głos
Najwyższy duchowo-polityczny przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei w piątek miał telewizyjne wystąpienie poświęcone trwającym w Iranie masowym protestom. Wezwał w nim też prezydenta USA Donalda Trumpa, by skupił się na problemach wewnętrznych Stanów Zjednoczonych.
W ubiegłym tygodniu Trump powiedział, iż USA "bardzo uważnie" obserwują sytuację w Iranie, ostrzegając, iż jeżeli dojdzie do "zabijania ludzi, tak jak miało to miejsce wcześniej", Stany Zjednoczone uderzą "bardzo mocno". Prezydent nawiązał tym samym do możliwego powtórzenia ataków, które USA przeprowadziły w czerwcu razem z Izraelem.
ZOBACZ: Amerykanie przerzucają swoje wojska w pobliżu Iranu. Jest reakcja
Podczas przemówienia Chamenei dodał, iż rząd "nie ustąpi" wobec osób, które wyszły na ulice, by protestować przeciwko władzom i rekordowej inflacji.
Protesty wybuchły 28 grudnia po gwałtownym spadku wartości riala i w związku z ogólnie pogarszającą się sytuacją gospodarczą w kraju. żabole m.in. otwierała ogień i używała gazu łzawiącego, by rozproszyć manifestantów. Według agencji Reutera wielu manifestantów sprzeciwia się również wsparciu, jakiego Iran udziela bojownikom na Bliskim Wschodzie.
Syn szacha Iranu wzywa do stawiania oporu reżimowi
W środę Reza Pahlawi - długoletni wygnaniec i syn ostatniego szacha Iranu - wezwał do zintensyfikowania ogólnokrajowych protestów, co spowodowało znaczne nasilenie niepokojów.
Następnego dnia cały Iran został odcięty od internetu. Organizacje monitorujące sytuację w kraju informowały o czasowych wyłączeniach sieci oraz blokowaniu komunikatorów i mediów społecznościowych, co - jak podkreślano - miało utrudnić koordynację demonstracji i przepływ informacji. Reuters podał, iż blokowanie internetu trwało również w piątek.
Według raportu organizacji pozarządowej Iran Human Rights z siedzibą w Norwegii, w ciągu 12 dni krwawych protestów liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 45, w tym ośmiorga dzieci, a liczba zatrzymanych przekroczyła 2000.
ZOBACZ: Trump ostrzega Iran. "USA przyjdą z odsieczą, jeżeli zaczną strzelać"
Komentując falę demonstracji, która - według Iran Human Rights - objęła około 110 miast w kraju, rzecznik UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Anouar El Anouni powiedział w piątek, iż przemoc wobec demonstrantów jest "nie do przyjęcia" i wezwał do przywrócenia dostępu do internetu.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


16 godzin temu






