„Nie widziałem domu sąsiada”. Tak zaczęła się jego walka ze smogiem na Śląsku

1 godzina temu

Zimą 2017 r. smog był tak gęsty, iż Leszek Szejka nie widział sąsiednich domów. Kiedy uruchomił czujnik jakości powietrza, zobaczył sześciokrotne przekroczenie stężeń pyłów. Od tego czasu jako lokalny aktywista walczy ze smogiem, edukuje mieszkańców i przekonuje, iż wymiana „kopciuchów” to nie kwestia wygody, ale zdrowia.

– Zaciągnęliśmy ręczny tak mocno, iż aż iskrzy spod kół – mówi dziś o tempie zmian i przekonuje, jak wiele pozostało do zrobienia.

„Oddychało się fatalnie”

Klaudia Urban, SmogLab: Leszku, od lat działasz jako alarm smogowy. Co Cię do tego pchnęło?

Leszek Szejka, Alarm Smogowy Czerwionka-Leszczyny: Pewnej zimy, a dokładnie na początku 2017 roku, jakość powietrza była tragiczna. Kolejny rok z rzędu było źle, ale wtedy już oddychało się fatalnie. Silne mrozy, mało wiatru i palenie czym popadnie sprawiły, iż nabieranie powietrza aż piekło w gardło. Strasznie mnie to denerwowało. A zadymienie było takie, iż dosłownie nie widziałem domu sąsiada. Wtedy pomyślałem sobie, iż trzeba coś z tym zrobić, bo tak dalej żyć się nie da.

Zacząłem sprawdzać, co w tym temacie można zrobić, jakie są przepisy, restrykcje i wytyczne oraz gdzie można szukać pomocy czy wsparcia. Obiło mi się o uszy, iż mój znajomy Emil Nagalewski działa w Rybnickim Alarmie Smogowym. Umówiliśmy się na spotkanie, dowiedziałem się, jak działa Polski Alarm Smogowy i jak można do niego dołączyć, tworząc lokalny alarm smogowy. Dostałem dużą pomoc organizacyjną a choćby mobilny czujnik jakości powietrza, który najpierw umieściłem w swoim domu.

Następnego wieczoru włączyłem ten czujnik i jak zobaczyłem skalę zanieczyszczeń powietrza na mojej ulicy, to oniemiałem. Przekroczenia stężeń pyłów były sześciokrotne. Byłem już pewien, iż jest bardzo źle. Tak zacząłem monitorować jakość powietrza. Przypuszczałem, iż w tamtym momencie nikt z naszego regionu nie wiedział o czymś takim jak pomiar jakości powietrza, jakie są normy itd. Dlatego zacząłem zamieszczać te informacje na swoim koncie na Facebooku.

Leszek Szejka (czwarty od prawej), fot. Polski Alarm Smogowy

Od fali hejtu po stopniową zmianę nastawienia.

Przecież na Śląsku od pokoleń pali się węglem, tak pachnie zima i „jest dobrze”. Jakie były reakcje Twoich bliskich i znajomych?

Raczej nie spotkałem się z negatywnym odbiorem, z racji tego, iż moi znajomi, to raczej ludzie świadomi tego, co się dzieje dookoła. Ja tylko to pokazałem, unaoczniłem. Wytłumaczyłem, iż to nie jest mgła, tylko olbrzymie zanieczyszczenie powietrza, które można w bardzo mierzyć w bardzo prosty sposób. Tak też zrobiłem.

W późniejszym czasie doświadczyłem fali hejtu, choćby wśród swojej rodziny, iż wypowiada się ten, co jeszcze niedawno liście na ognisku palił. Fakt, było tak, nie będę tego ukrywał, ale wtedy po prostu człowiek wielu rzeczy nie był jeszcze świadomy, stąd te błędy. Czasem trzeba zdobyć odpowiednią wiedzę czy uświadomić sobie, iż coś jest nie tak. Wtedy nie robi się już szkodliwych rzeczy.

Poprosiłem znajomych, żeby mi pomogli w założeniu alarmu. Przeprowadziłem rozmowy z Ewą Lutomską z Polskiego Alarmu Smogowego, dowiedziałem się co i jak, a następnie dostałem odpowiedź, iż jest zgoda na założenie przeze mnie lokalnego alarmu smogowego. Dzięki temu zacząłem działać na większą, regionalną skalę, zacząłem odwiedzać władze naszej gminy, zabierać głos na sesjach rady itd. Wtedy już przysporzyłem sobie więcej oponentów, może choćby wrogów.

Myślisz, iż to co mówiłeś, to była dla nich niewygodna prawda? Czy może oni w ogóle nie mieli świadomości i nie wierzyli, iż smog istnieje?

Niewygodna prawda. Do tamtej pory nikt u nas nie chciał o tym mówić głośno. Myśmy zaczęli to robić. Na początku nasza kooperacja była fajna, teraz jest w miarę poprawna. Uważam, iż mimo wszystko przykład sąsiedniego Rybnika pokazuje, iż można i należy inaczej, lepiej podejść do walki ze smogiem. U nas ten temat jest mocno spychany na bok. Zawsze słyszę jedno: finanse, finanse, finanse.

Śląskie miasto, od którego można się uczyć

A Rybnik pokazał, iż jak jest wola polityczna to się da.

Tak, dokładnie. U nas – ze względu na specyfikę regionu, w którym żyjemy – jest to dość trudne, gdy nagle każesz ludziom zmieniać coś, co było praktykowane przez wiele lat. Ale tak jak mówię, społeczeństwo nie zdawało sobie sprawy ze skali problemu. Nie wiedzieli też o wpływie jakości powietrza na zdrowie.
Myśmy zaczęli o tym głośno mówić, pisać artykuły, organizować akcje, wieszać na mieście plakaty, organizować spotkania edukacyjne itd.

Efekt jest widoczny już teraz, bo wymian pieców w gminie było naprawdę sporo. U mnie na ulicy, gdzie jest 15 domów, już nie mamy ani jednego budynku ogrzewanego starym piecem. Ta zmiana jest realna, ale patrząc na statystyki, nasza gmina ma jeszcze ogromnie dużo do zrobienia. Nie poddajemy się i działamy dalej.

Montowanie urządzeń w Czerwionce-Leszczyny, fot. Facebook Czerwionka Leszczyny Bez Smogu

Czego twoim zdaniem jeszcze Wam brakuje, poza wspomnianą wolą polityczną?

Wydaje mi się, iż już w chwili obecnej mówimy o grupie ludzi, którzy nie dokonali tej wymiany pieca ponieważ nie lubią zmian itd. Uważają, iż zawsze było właśnie tak, było dobrze i o co nam teraz chodzi?
A nam chodzi o zdrowie – nasze i ich – i o nic więcej.

Niczego nie chcemy zmieniać na siłę, nikomu nie chcemy nic wytyczać itd. My tylko mówimy o mierzalnym, realnym problemie, którym jest smog. Między innymi w naszym sołectwie Bełk, w którym (na podstawie pomiarów z naszego lokalnego czujnika) zrobiliśmy podsumowanie ubiegłego roku, wyszło na to, iż w 2025 roku było aż 70 dni takich przekroczeń [dopuszczalnych stężeń zanieczyszczeń powietrza – red.], iż w zasadzie nie powinniśmy wychodzić z domu.

Nauczyciele też się uczą

Wiem, iż pracujesz w szkole. Jakie jest nastawienie nauczycieli, do wychodzenia z uczniami na zewnątrz w te najbardziej smogowe dni? Jest świadomość tego zjawiska i tego, czego unikać, gdy okolicę spowija smog?

Dla mnie odpowiedź jest dość jednoznaczna. Szkoły, które posiadają czujniki na swoich murach, powinny się stosować do kolorów światełek, które im wyświetlają. Wydaje mi się, iż w tych szkołach, na których udało nam się zamontować czujniki, nauczyciele oraz dyrektorzy stosują się do tych zaleceń [pozostania wewnątrz budynku, gdy jakość powietrza nie jest dobra – red.]. W mojej szkole czujnik zamontowałem wczesną wiosną, więc nie było jeszcze takiej sytuacji. Oczywiste jest to, iż jeżeli wskaźniki mówią o przekroczeniach zanieczyszczeń powietrza, to nie powinniśmy wychodzić.

To są aktywności typowo jesienno-zimowe, ale wiem, iż działasz cały rok, m.in. angażując się w akcje sprzątania.

Jako organizacja pozarządowa dbamy o porządek w naszym sołectwie. Jak tylko nadarzy się okazja, to spotykamy się w większym lub mniejszym gronie i idziemy posprzątać fragment naszej lokalnej Wioski. Teraz udało nam się tak dołączyć do ogólnopolskiej akcji sprzątania kraju. Tworzymy też różne inicjatywy społeczne, które włączają się w nasze lokalne działania. Jednak przykre jest to, iż ludzie wciąż śmiecą w miejscach na bieżąco sprzątanych.

  • Czytaj także: Sprzątali śmieci, dziś mają prestiżową nagrodę. Śląsk docenił oddolną akcję

Szkło jednorazowe wciąż nas otacza

Jakie są Twoje spostrzeżenia odnośnie systemu kaucyjnego? Znajdujecie teraz mniej butelek i puszek, które mu podlegają?

Zdecydowanie tak. Tych kaucjonowanych butelek i puszek prawie nie ma w przestrzeni publicznej. Najwięcej śmieci stanowią szklane butelki, papierki po produktach spożywczych albo stare śmieci, które zostały wyrzucone dużo wcześniej.

Uważasz, iż szkło jednorazowe powinno być włączone do systemu kaucyjnego?

Myślę, iż tak. To by na pewno pozbawiło lasy, rzeki i jeziora dużej ilości odpadów.

Jedna z akcji sprzątania, fot. archiwum prywatne

Jak na przestrzeni Twojej kilkuletniej działalności ewoluuje świadomość ekologiczna lokalnej społeczności?

Bardzo mnie niepokoi, gdy młodzi ludzie albo bagatelizują sprawy środowiska i klimatu, albo nie akceptują pewnych faktów i badań naukowych. Te fakty są niewygodne, czegoś zabraniają, coś nam ograniczają. A przecież dzisiaj jest taka tendencja, iż wszystko nam się należy i wszystko nam wolno.

Więc obawiam się niestety, iż tylko świadoma część naszego społeczeństwa wie, o czym mówimy. I tu jest problem ze zrozumieniem przekazu. Ja zawsze podkreślam, iż z badaniami naukowymi się nie dyskutuje, a one mówią wprost, iż jest już bardzo późno i nie ma czasu w długotrwałą edukację, zmianę naszego podejścia. To już jest żółte światło.

„Wyhamowaliśmy tak, iż aż iskrzy spod kół”

smerfy nie rozumieją, iż era kopciuchów przemija?

Głosy oponentów faktu istnienia smogu i dyskusje z oczywistościami ciągle mnie zadziwiają. Nie potrafię zrozumieć tego, iż ludzie są w stanie wydać wszystkie pieniądze na lekarzy i lekarstwa, a tak naprawdę nie są w stanie, iż smog ma realny wpływ na ich zdrowie.

Czasem te dyskusje są trudne. A czasem w ogóle do nich nie dochodzi, bo ktoś z góry twierdzi, iż my wymyślamy, jesteśmy dziwakami itp.

Program Czyste Powietrze przynosił wymierne skutki. I nie rozumiem działań politycznych, które miały na celu, żeby tak wyhamować dobry program. Zaciągnęliśmy ręczny tak mocno, iż aż iskrzy spod kół. Bądźmy szczerzy, mieszkańcy nie będą wymieniać źródła ciepła, jeżeli nie dostaną wsparcia finansowego od państwa. choćby jeżeli istnieją realne kary za posiadanie nielegalnego źródła ciepła, to i tak ludzie wolą tę skromną karę zapłacić i dalej eksploatować te stare kopciuchy. Teraz ich wymiana zwolniła.

Ciągle mnie to dość mocno przeraża, iż stawiamy na szali bezpieczeństwo i zdrowie obywateli, czyli każdego i każdej z nas. To powinno być traktowane priorytetowo.

Ja sam jestem beneficjentem tego programu w 2018 r., gdy on dopiero raczkował.

Wymieniłem kopciucha na piec gazowy, ale po dwóch latach jeszcze na pompy ciepła. Nie ma z czym dyskutować – obsługa tego urządzenia kończy się na jednorocznym serwisie, który co prawda mógłby być tańszy, ale jest, jaki jest. Komfort jest przeogromny a podwyżki cen opału już mnie nie interesują.

Nie interesuje mnie dokładanie do pieca, wnoszenie opału, pylenie i bród. Tego nie ma. Mam ciepłą wodę, nastawiam odpowiednią temperaturę. Naprawdę z serca polecam wymianę źródła ogrzewania.

  • Czytaj także: Tu już „ni ma gańby”. Śląskie miasto liderem walki ze smogiem

Zdjęcie tytułowe: archiwum prywatne

Idź do oryginalnego materiału