Dorsz w Bałtyku ma dostać drugą szansę. Naukowcy testują zarybianie

2 godzin temu
Zdjęcie: dorsz


Dlaczego populacja dorsza wschodniobałtyckiego wciąż się nie odbudowuje, mimo obowiązywania unijnego zakazu połowów ukierunkowanych na to stado? Jedną z barier jest wysoka śmiertelność młodych ryb. Dlatego naukowcy sprawdzają w ramach projektu ReCod, czy dłuższy odchów w laboratorium zwiększy ich szanse na przeżycie po wypuszczeniu do morza.

Może cię zaciekawić: Dorsz bałtycki coraz mniejszy. Ewolucja na naszych oczach

Dlaczego dorsz w Bałtyku ma problemy z rozrodem?

Ikra dorsza rozwija się w toni, a nie na dnie. Aby utrzymywać się na odpowiedniej głębokości, potrzebuje dostatecznie słonej wody. Gdy zasolenie jest zbyt niskie, jaja opadają głębiej, gdzie może brakować tlenu niezbędnego do rozwoju zarodków.

Nawet wyklucie się larw z ikry nie gwarantuje sukcesu. Młode dorsze muszą zacząć samodzielnie zdobywać pokarm, a jednocześnie nie paść ofiarą innych ryb. Śmiertelność na tym etapie ich życia jest bardzo wysoka.

Projekt ReCod: dłuższy odchów młodych dorszy

Projekt zainicjowano w 2020 r. na Gotlandii, w wyniku współpracy fundacji BalticWaters z Uniwersytetem w Uppsali. w tej chwili prowadzi go BalticWaters w laboratorium w Studsvik. Badacze sprawdzają skuteczność i koszty zarybiania oraz jaka wielkość wypuszczanych ryb zapewni najlepsze rezultaty.

Dorosłe dorsze odbywają tarło w laboratorium, a zapłodniona ikra trafia do inkubatorów. Badacze kontrolują temperaturę, zasolenie i natlenienie wody, zapewniając warunki do rozwoju zarodków. Larwy rozpoczynające samodzielne żerowanie otrzymują żywy plankton. Zespół sprawdza, jaki pokarm i sposób karmienia najlepiej wspierają ich wzrost.

W pierwszym etapie wypuszczano larwy mające 4–6 dni. Teraz naukowcy chcą odchowywać je dłużej, aby przetrwały najbardziej wrażliwy okres. Początkowo zakładano odchów do ok. 2 cm.

O gotowości do wypuszczenia nie decyduje jednak wyłącznie wielkość. Badacze czekają, aż ryby zaczną przemieszczać się do dna, przechodząc do kolejnego etapu rozwoju. Według zespołu następuje to ok. 70. dnia życia.

Dorsze mają trafić do zatoki Tvären, położonej koło szwedzkiego Nyköping, gdzie zespół sprawdza warunki środowiskowe i dostępność pokarmu. W sierpniu na głębokości ok. 20 m temperatura i zasolenie były odpowiednie dla młodych ryb.

Szczegółową relację z realizacji projektu można obejrzeć na stronie internetowej BalticWaters.

Młody dorsz kilka dni po wykluciu z jajeczka; zdj. Vincent Neron/BalticWaters

Jak rozpoznać ryby z projektu?

Ocena wyników wymaga odróżnienia dorszy hodowlanych od dzikich. Naukowcy testują znakowanie chemiczne: przed wypuszczeniem ryby przebywają przez ok. 24 godziny w wodzie wzbogaconej w stront. Pierwiastek odkłada się w otolitach, czyli kamyczkach słuchowych w uchu wewnętrznym narażonych na niego osobników. Ich analiza po ponownym odłowieniu ma ujawnić ślad oznakowania.

W ustaleniu pochodzenia odłowionych dorszy mają pomóc również badania DNA. Ich materiał genetyczny porównuje się z próbkami dorosłych osobników rozmnażających się w laboratorium. Wykrycie pokrewieństwa może wskazać, iż złowione dorsze pochodzą z projektu i pomóc ocenić skuteczność zarybiania.

Znaczenie tej weryfikacji pokazują wcześniejsze odłowy w zatoce Tvären. W miejscu, gdzie przez ponad 30 lat nie obserwowano dorszy, znaleziono blisko 200 jednorocznych osobników. Nie potwierdzono jednak, iż pochodziły z larw wypuszczonych w ramach ReCod.

Zooplankton wykorzystywany do karmienia dorszy; zdj. BalitcWaters

Przeczytaj również: Ile ryb będzie można złowić w Bałtyku w 2027 r.? KE proponuje nowe limity

Odbudowa populacji dorsza wymaga poprawy warunków w Bałtyku

Czy zarybianie ma sens, o ile warunki w Bałtyku pozostaną niekorzystne? Eksperyment może stać się źródłem wiedzy wspomagającej odbudowę populacji, ale nie usuwa przyczyn jej osłabienia. Fundacja BalticWaters podkreśla, iż potrzebne są również ograniczenie eutrofizacji oraz odpowiednie zarządzanie rybołówstwem. Nadmiar azotu i fosforu sprzyja rozwojowi glonów, których rozkład zużywa tlen potrzebny rybom i ich ikrze.

Wypuszczenie większych osobników nie poprawi natlenienia tarlisk ani nie zapewni warunków do rozrodu kolejnych pokoleń. Dlatego ReCod pozostaje eksperymentem, a nie zakończonym sukcesem programem ratunkowym. O jego skuteczności powinny świadczyć wyniki monitoringu, nie sama liczba wypuszczonych osobników.

Stawką jest cała sieć troficzna Bałtyku. Młode dorsze żywią się zooplanktonem, natomiast dorosłe polują m.in. na śledzie i szproty. Jako duże drapieżniki regulują liczebność innych ryb, dlatego ich zanikanie ma konsekwencje wykraczające poza jeden gatunek. Odbudowa populacji dorsza może pomóc przywrócić zaburzone zależności pokarmowe w Bałtyku.

źródło zdjęć i informacji: BalticWaters, https://balticwaters.org/

Idź do oryginalnego materiału