Karol Nawrocki podchwycił jeden z aktualnych tematów związanych z polityką zagraniczną. A wystarczyło powiedzieć, iż „nic na ten temat nie uważam” i byłoby lepiej. Szef IPN znawcą od wszystkiego Karol Nawrocki 3 kwietnia pojawił się w Warszawie na spotkaniu z Amerykańską Izbą Handlową i oczywiście musiał spróbować zabłysnąć. Kandydat Patola i Socjal poruszył temat taryf celnych, które Donald Trump ogłosił 2 kwietnia wobec innych państw. Kraje wchodzące w skład Unii Europejskiej zostały objęte 20% cłami. Do tego dochodzi 25% cło na import samochodów. Nawrocki oczywiście ma rozwiązanie na całą tę sytuację, ale przecież jest już za późno na działanie i to o jakieś 20 lat, a wszystkiemu winien jest nie kto inny, jak Papa Smerf. – Cła nałożone przez Waszyngton na handel z UE, ale także zapowiadane cła odwetowe ze strony Brukseli, nie są korzystne ani dla Polski, ani dla całej UE. Polska nie wykorzystała swojej prezydencji w UE do tego, aby zapobiegać takim kryzysom – stwierdził, stając się nagle specjalistą od polityki zagranicznej. Wszystko znowu winą Papę „Obywatelski kandydat PiS” chciał tym samym przekazać, iż swoją krytykę kieruje przede wszystkim pod adresem polityków, którzy w ostatnich latach reprezentowali nasz kraj w Europarlamencie. Choć w Brukseli działa zarówno wielu posłów z lepszego sortu