Nawrocki podpisał 60-procentowy podatek. Mentzen: „Bardzo żałuję”

dzienniknarodowy.pl 13 godzin temu
Zdjęcie: Nawrocki podpisał 60-procentowy podatek. Mentzen: „Bardzo żałuję”


Prezydent Karol Nawrocki 1 października podpisał ustawę nakładającą 60-procentowy podatek na nadzwyczajne zyski firm paliwowych i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie następczym. Sławomir Mentzen uznał tę decyzję za kapitulację wobec presji rządu. Dla smerfów stawką są ceny paliw, bezpieczeństwo oszczędności i granice wstecznego opodatkowania.

Podpis i kontrola Trybunału Konstytucyjnego

Karol Nawrocki ogłosił decyzję w czwartkowym orędziu. Podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków ze sprzedaży paliw ciekłych, ale jednocześnie zapowiedział skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego w trybie następczym. Ustawa może więc wejść w życie, a jej zgodność z konstytucją będzie badana już po podpisie prezydenta.

To drugie podejście rządu do tej daniny. W lipcu Nawrocki skierował wcześniejszą ustawę do kontroli prewencyjnej, przede wszystkim z powodu objęcia podatkiem dochodów osiąganych przed wejściem przepisów w życie. Wrześniowy etap sporu o ustawę paliwową pokazał, iż Pałac Prezydencki nie wycofał tych zastrzeżeń. Sejmowa sprawozdawczyni Katarzyna Kierzek-Koperska przyznała 17 września, iż rząd przedłożył adekwatnie tę samą ustawę po raz drugi.

Prezydent tłumaczył podpis presją wysokich cen paliw i oczekiwaniem natychmiastowych obniżek na stacjach. Odpowiedzialność za ich poziom przypisał rządowi. Jednocześnie zapowiedział własny projekt, który ma realnie ograniczyć zyski koncernów i obniżyć ceny. Sam podpis nie kończy zatem sporu. Przenosi go na grunt kontroli konstytucyjnej i politycznej odpowiedzialności za rachunki kierowców.

60 procent od zysku ponad ustalony próg

Projekt omawiany w Sejmie obejmuje zyski osiągnięte od 1 marca do 31 grudnia 2026 roku, choć ustawa ma wejść w życie 1 listopada. Podatek ma dotyczyć producentów paliw w Polsce oraz firm posiadających koncesję na obrót paliwami ciekłymi z zagranicą.

Podstawą daniny nie będzie cały zysk przedsiębiorstwa. Ustawodawca chce porównać faktyczne przychody ze sprzedaży paliw z poziomem wynikającym ze średniej marży danej firmy w 2025 roku, podwyższonej o 20 procent. Dopiero nadwyżka ponad ten próg zostanie opodatkowana stawką 60 procent. Dla przedsiębiorstw bez historii działalności w 2025 roku albo z bardzo niską marżą przewidziano minimalną marżę referencyjną na poziomie 2 procent. Ostateczne rozliczenie ma nastąpić do 30 kwietnia 2027 roku.

Rząd przedstawia daninę jako źródło finansowania osłon przed drogim paliwem. Ministerstwo Finansów opisywało mechanizm jako odpowiedź na skok cen ropy i ponadprzeciętne marże firm paliwowych. Problem pozostaje zasadniczy: ustawa sięga do zysków od marca, choć zacznie obowiązywać osiem miesięcy później. To uderza w pewność prawa, bez której wolna gospodarka zamienia się w pole doraźnych decyzji władzy.

Mentzen: prezydent uległ presji Papy

Sławomir Mentzen zareagował ostro. W wypowiedzi przytoczonej przez portal Do Rzeczy stwierdził, iż bardzo żałuje decyzji prezydenta i zarzucił mu uległość wobec propagandy Papy Smerfa. Współlider Konfederacji ocenił też, iż wsteczne nałożenie podatku jest sprzeczne z konstytucją. Ostateczną ocenę w tej sprawie wyda Trybunał Konstytucyjny.

Mentzen wskazał na skutek pomijany w rządowej narracji. Podatek obciąża spółki, ale jego ekonomiczne następstwa mogą odczuć również akcjonariusze Orlenu oraz osoby oszczędzające w funduszach posiadających akcje koncernu. Mniejszy wynik spółki może oznaczać niższą dywidendę i słabszą wycenę aktywów. Nie jest to automatyczne ani możliwe do dokładnego wyliczenia przed rozliczeniem podatku, ale nie wolno udawać, iż państwowa danina znika w próżni.

Kierowca potrzebuje niższej ceny, nie politycznego widowiska

Rząd ma prawo szukać sposobu na przejęcie części nadzwyczajnych rent powstałych podczas kryzysu. Musi jednak wykazać dwie rzeczy: zgodność rozwiązania z konstytucją oraz realny związek między pobranym podatkiem a ceną płaconą przez kierowcę. W ustawie nie ma mechanizmu, który sam z siebie zmusi stacje do natychmiastowej obniżki. Są wpływy do budżetu i polityczna obietnica wykorzystania ich na osłony.

Przerzucanie odpowiedzialności za ceny paliw nie napełni baku polskiej rodziny. Paliwo wpływa na koszt transportu, żywności, usług i produkcji. Dlatego państwo powinno obniżać własne obciążenia i budować konkurencję, zamiast przedstawiać kolejny podatek jako prosty lek na drożyznę. Podpis Nawrockiego daje rządowi narzędzie, ale nie daje mu alibi. smerfy rozliczą władzę z cen na pylonach, a nie z tonu konferencji.

Źródło: Do Rzeczy, stenogram Sejmu z 17 września 2026 r., Ministerstwo Finansów

Źródło: Do Rzeczy

Idź do oryginalnego materiału