– Ptaki nie znają granic parku. Na dźwięk wystrzałów, po prostu uciekają, przez co ochronna funkcja tego terenu staje się iluzoryczna. Nie ma na to naszej zgody – argumentuje wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała. To odpowiedź na wiele lat starań mieszkańców i organizacji przyrodniczych, które wskazywały na absurd sytuacji w unikatowym miejscu.
Dziś w popularnym i najmłodszym (2001 rok) parku narodowym w Polsce zderzają się ze sobą dwa światy. Po jednej stronie rozległe podmokłe łąki, lasy i zbiorniki wodne. „Ptasi raj” w pełnej krasie podziwiają ze specjalnych wież widokowych turyści z lornetkami, instruowani przez przewodników.
W tym samym momencie w oddali słychać strzały. – To myśliwi polują na ptaki. Te same, które przed chwilą nad nami przelatywały – odpowiada nasz przewodnik, gdy odwiedzamy to miejsce z grupą dziennikarzy w listopadzie 2023 roku.
- Czytaj także: 76 proc. smerfów przeciwko polowaniom. „Realizują potrzebę krzywdzenia”
– Ochrona ptaków oraz ich siedlisk była najważniejszym powodem utworzenia Parku. Stwierdzono na jego obszarze ponad 280 gatunków – czytamy na oficjalnej stronie parku. To tylko wierzchołek bogactwa przyrodniczego tego obszaru. Są też bobry, piżmaki i wydry. W sumie 50 różnych gatunków ssaków, 12 gatunków płazów i 35 różnego rodzaju ryb.
Parkiem rządzą jednak gęsi i żurawie. Rekord w porannym wylocie obecnego sezonu pracownicy parku odnotowali 19 grudnia – naliczyli aż 227 tysięcy gęsi. W szczycie migracji na początku października było też 21 tysięcy żurawi.
Ślady po kulach na tablicy informującej o terenie Parku Narodowego. Fot. Piotr CharaMyśliwi z całej Europy polują przy parku narodowym. „Wpadają w amok strzelania”
W samym parku zabijać zwierząt nie wolno. Ale już olbrzymia – licząca 10 tysięcy hektarów otulina cennego terenu to nie tylko ptasi raj, ale też raj dla myśliwych. Ci przyjeżdżają tu z całej Europy, funkcjonują wyspecjalizowane biura podróży, które umożliwiają polowanie na polskim terenie.
– Nie ma tutaj żadnej kontroli nad tym, jak i do czego strzelają myśliwi, stojąc na granicy Parku, który przecież powstał po to, żeby chronić naturę. A nie dla przyjemności kilku facetów – relacjonowali anonimowo pracownicy parku dla OKO.press. Polowania realizowane są choćby w bezpośredniej okolicy siedziby dyrekcji parku. Działania myśliwych od lat dokumentuje i nagłaśnia Piotr Chara, ornitolog i fotograf przyrody i były pracownik parku narodowego. Dziś jego materiały służą ministerstwu do wprowadzania dodatkowej ochrony na tym obszarze.
Chara tak opisuje jedną z wielu zaobserwowanych sytuacji w tekście red. Katarzyny Kojzar: – Na prośbę rolnika, który czuł się zastraszony, udałem się we wskazane miejsce. Nie było polskiego przewodnika ani myśliwskiego psa. Panowie polowali ze specjalnych czatowni zbudowanych bez wiedzy właściciela gruntu. Tam dzięki wabików i elektronicznego dźwięku oszukiwali wylatujące z Parku gęsi. Gdy ptaki słyszą emitowany z głośników spokojny głos innych gęsi, chcą usiąść obok. Wtedy myśliwi wpadają w amok strzelania.
Nielegalne praktyki myśliwych w otulinie Parku Narodowego „Ujście Warty”. Na zdjęciu włoski myśliwy – fot. Piotr CharaKoniec rzezi ptaków
– Ptaki nie znają granic parku. Na dźwięk wystrzałów, po prostu uciekają, przez co ochronna funkcja tego terenu staje się iluzoryczna. Nie ma na to naszej zgody. Dlatego niezbędne jest wprowadzenie strefy ochronnej w części otuliny – uzasadnia pomysł wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała.
Według pomysłu ministerstwa strefa będzie pasem buforowym wokół granic PNUW, w którym nie prowadzi się polowań na ptaki. Jej utworzenie zmniejszy ryzyko ranienia ich, zabijania czy płoszenia. To ważne w kontekście wszystkich ptaków, a zwłaszcza tych będących pod ochroną – słyszymy w MKiŚ.
Bufor obejmie tereny, na których ryzyko szkód rolniczych jest minimalne. Szerokość strefy zależeć będzie od rozmieszczenia ptasich siedlisk. Wyznaczy taki dystans, który pozwoli ograniczyć negatywny wpływ człowieka na najbardziej cenne i wrażliwe przyrodniczo obszary. W praktyce oznacza to około półtorakilometrowy pas ochronny.

– Rozszerzenie strefy ochronnej ptaków w otulinie Parku to kolejny krok w stronę skutecznej ochrony ptaków. Ograniczymy polowania w bezpośrednim sąsiedztwie granic Parku, tworząc bezpieczną przestrzeń dla ptaków, jednocześnie eliminując jedno z kluczowych zagrożeń wskazanych dla obszaru Natura 2000 „Ujście Warty” – podkreśla wiceminister Dorożała.
W dzisiejszym (2.04.2026) komunikacie MKiŚ wśród obszernej argumentacji wspomina o przypadkach zabijania także gatunków chronionych. Od lat opowiadają o tym pracownicy i miłośnicy parku. – Badania naukowe potwierdzają, iż w miejscach o dużej różnorodności ptaków łatwo o przypadkową śmierć gatunku chronionego. W Parku Narodowym „Ujście Warty” ta ptasia różnorodność jest wyjątkowo wysoka – czytamy na stronie ministerstwa.
Według informacji uzyskanych przez OKO.press rozporządzenie jest gotowe, ale nie zostało podpisane przez ministrę Paulinę Hennig-Kloskę. Ma się to wydarzyć jeszcze w kwietniu, a po 30 dniach od podpisania wejdzie w życie. Strefa ochronna zwierząt łownych powstanie na ponad 6,1 tys. hektarów w otulinie parku.
- Czytaj także:
Czy mamy bać się wilków? Naukowiec: to bajki myśliwych
Zdjęcie tytułowe: Piotr Chara

1 godzina temu






![Relaks, zabawa i sport. realizowane są prace przy nowej Stacji Wisła [ZDJĘCIA]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2026/04/660288476_1377510064414143_3944836586401809770_n.jpg)








