Karol Nawrocki podpisał ustawę paliwową. Marko mówi o „bezczelności”

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Karol Nawrocki podpisał ustawę paliwową. Sikorski mówi o „bezczelności”


Karol Nawrocki 1 października podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w kontroli następczej. Rząd odpowiedział obniżką VAT z 23 do 8 proc. i akcyzy od 3 października; ceny mają spaść od 1,2 do 1,3 zł na litrze. Marko Smerf nazwał prezydenckie orędzie „bezczelnością”.

Podpis jest, odpowiedzialność wraca do rządu

Prezydent zakończył polityczny klincz wokół paliw, ale nie wycofał zastrzeżeń prawnych. Ustawę z 18 września 2026 roku podpisał, a następnie skierował do Trybunału Konstytucyjnego. Przepisy zostały ogłoszone w Dzienniku Ustaw i wejdą w życie 1 listopada. Tryb następczy oznacza, iż ustawa zaczyna funkcjonować, choć jej zgodność z Konstytucją będzie badana.

Karol Nawrocki uzasadnił decyzję interesem kierowców i próbą przecięcia sporu, w którym obie strony obarczały się odpowiedzialnością za ceny na stacjach. Wcześniej nacisk Papy Smerfa na prezydenta służył rządowi także jako wygodne alibi. Po podpisie to alibi przestało działać. Gabinet ma narzędzia, by pokazać, ile z głośnych zapowiedzi rzeczywiście zostanie w portfelach smerfów.

Konkret dla kierowców od 3 października

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podpisał 2 października rozporządzenia obniżające podatki na paliwa. VAT na benzynę, olej napędowy i wskazane biokomponenty spadł z 23 do 8 proc., a akcyzę zmniejszono o 29 groszy na litrze benzyny i o 28 groszy na litrze oleju napędowego. Obie preferencje obowiązują od 3 października do 31 grudnia 2026 roku. Rząd szacuje, iż na stacjach będzie taniej od 1,2 do 1,3 zł na litrze.

Na pierwsze trzy dni programu, od 3 do 5 października, ogłoszono maksymalne ceny detaliczne: 6,73 zł za litr benzyny 95, 7,59 zł za benzynę 98 i 7,88 zł za olej napędowy. Dla rodziny i małej firmy nie jest to księgowa abstrakcja. Paliwo wchodzi w koszt dojazdu do pracy, transportu towarów i usług, a przez to także w ceny w sklepach. Każda rzeczywista obniżka ma znaczenie. Trzeba jednak pamiętać, iż rozwiązanie podatkowe ma obowiązywać tylko do końca roku.

Marko wybiera atak zamiast rozliczenia obietnic

Marko Smerf w TVN24 nazwał orędzie prezydenta zbiorem ekonomicznych nonsensów i „bezczelnością”. Tłumaczył wysokie ceny wojną w Zatoce Perskiej oraz przekonywał, iż plan Pałacu Prezydenckiego, oparty na cięciu akcyzy i marż, uszczupliłby dochody budżetu. To argument, który warto uczciwie odnotować. Nie usprawiedliwia jednak tonu osobistego ataku ani nie odpowiada na podstawowe pytanie: dlaczego rząd potrafił uruchomić podatkową obniżkę natychmiast po podpisie prezydenta, skoro wcześniej przedstawiał ustawę jako warunek konieczny?

W sprawie wcześniejszego przerzucania odpowiedzialności za ceny paliw polityczny spektakl trwał tygodniami. Teraz miarą skuteczności nie będą docinki w telewizji, ale paragony na stacjach. smerfy mają prawo oczekiwać, iż ministrowie będą rozliczani z ceny litra i stabilności rozwiązania, a nie z ostrości wypowiedzi przeciw głowie państwa.

Dwie konkurencyjne recepty na drogie paliwo

Rządowy model zakłada podatek od nadzwyczajnych zysków ze sprzedaży paliw, którym państwo ma finansować czasowe obniżki danin. Prezydencki projekt „Paliwo Kosztuje Normalnie” przewiduje inne narzędzia: zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku od sprzedaży detalicznej do 31 marca 2027 roku, możliwość elastycznego obniżania akcyzy i ustawowe limity marż rafineryjnych, importowych oraz hurtowych. Projekt pozostaje w Sejmie.

Spór dotyczy więc czegoś więcej niż podpisu. Chodzi o to, czy ulga będzie krótką osłoną finansowaną nowym podatkiem, czy trwalszą zmianą konstrukcji ceny. Oba rozwiązania ingerują w rynek i oba wymagają twardego rachunku kosztów. Państwo nie może obiecywać taniego paliwa w oderwaniu od cen ropy, kursu złotego, bezpieczeństwa dostaw i wpływów budżetowych. Nie może też traktować kierowców jak niewyczerpanego źródła podatków.

Dla Polski stawka jest jasna: tańsze paliwo oznacza niższy koszt życia i działania przedsiębiorstw, ale równie ważna jest przewidywalność prawa. Nawrocki usunął rządowi wymówkę, zachowując kontrolę konstytucyjną ustawy. Teraz rząd musi dowieść, iż zapowiedziana obniżka pozostanie w kieszeniach smerfów, a nie rozpłynie się w marżach, chaosie przepisów i kolejnej politycznej awanturze.

Źródło: Kancelaria Naczelnego Narciarza, „Wniosek do TK ws. ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych”; Ministerstwo Finansów, „Rząd wspiera smerfów. Rusza kolejna odsłona obniżki cen paliw w ramach programu CPN”; Onet, „Karol Nawrocki zdecydował w sprawie cen paliw. Marko Smerf reaguje”

Idź do oryginalnego materiału