Golla: Niemcy – konserwatyzm bez konserwatyzmu

myslpolska.info 6 godzin temu

Nowoczesny konserwatyzm niemiecki nie narodził się jako ideologia, ale jako praktyka państwowa.

Jego fundamentem były Prusy – nie jako mit militarny, ale jako państwo prawa, administracji i lojalności wobec formy. Konserwatyzm pruski nie był ruchem kontrrewolucyjnym w sensie francuskim; był raczej antychaotyczny.

Konserwatywna integracja

Myśliciele tacy jak Friedrich Julius Stahl czy Heinrich von Treitschke postrzegali państwo jako najwyższą formę organizacji politycznej, zdolną integrować różne etnosy i regiony w ramach jednej struktury prawnej. W tym sensie już XIX-wieczny konserwatyzm niemiecki był ponadetniczny, a granice traktował jako wynik historii, a nie wiecznych praw krwi.

Ten element jest najważniejszy dla zrozumienia późniejszej postawy konserwatystów wobec wschodnich ziem Rzeszy.

Konserwatyzm a romantyczny nacjonalizm

O ile nacjonalizm romantyczny traktował Śląsk czy Pomorze jako „ziemie wieczne”, o tyle pruski konserwatyzm państwowy postrzegał je jako terytoria administrowane, których los zależy od siły państwa, nie od mitologii.

Już w Cesarstwie Niemieckim istniało napięcie między konserwatyzmem państwowym a nacjonalizmem etnicznym. To napięcie eksploduje po 1918 roku.

Weimar, III Rzesza i zerwanie ciągłości

Republika Weimarska była dla niemieckiego konserwatyzmu doświadczeniem ambiwalentnym. Z jednej strony oznaczała utratę monarchii i prestiżu, z drugiej – pozostawiała przestrzeń dla państwowego realizmu. W tym okresie granice wschodnie – w tym tzw. korytarz polski – były przedmiotem debaty, ale nie absolutyzacji. Konserwatyści, tacy jak Carl Schmitt czy Oswald Spengler, postrzegali je raczej jako problem geopolityczny, nie moralny. Narodowy socjalizm oznaczał całkowite zerwanie tej tradycji.

III Rzesza była – w sensie ideowym – antykonserwatywna. Zniszczyła państwo prawa, zastąpiła realizm ideologią rasową i uczyniła z granic narzędzie ekspansji biologicznej. W tym sensie katastrofa 1945 roku była logiczną konsekwencją odrzucenia konserwatyzmu, nie jego nadmiarem. Po 1945 roku kwestia granicy na Odrze i Nysie stała się centralnym problemem niemieckiej prawicy. Reakcje były zróżnicowane.

Środowiska konserwatyzmu państwowego – skupione później wokół CDU i kręgów administracyjnych – skłaniały się ku milczącej akceptacji faktów, uznając, iż bez odbudowy państwa niemieckiego nie ma mowy o jakiejkolwiek polityce wschodniej. Ziomkostwa i Związek Wypędzonych (BdV) traktowały granicę jako dziejową niesprawiedliwość, podkreślając humanitarny wymiar wypędzeń, ale często balansując na granicy rewizjonizmu symbolicznego. HIAG oraz środowiska związane z byłymi strukturami Waffen-SS posuwały się najdalej, odrzucając granicę jako „narzuconą przemocą”. W tym nurcie granica na Odrze i Nysie była nie tylko problemem politycznym, ale elementem tożsamości resentymentalnej, co ostatecznie doprowadziło do marginalizacji tych środowisk choćby w obrębie niemieckiej prawicy.

Już w latach 50. i 60. wyraźnie zarysował się podział: konserwatyzm, który akceptował granice, mógł uczestniczyć w odbudowie RFN; konserwatyzm, który je negował, skazywał się na polityczną izolację. Jak zauważa historyk Andreas Rödder, „niemiecki konserwatyzm po 1945 roku stał się konserwatyzmem warunkowym: jego istnienie zależało od zdolności zaakceptowania realiów powojennych, choćby jeżeli były one bolesne”.

Konserwatyzm Republiki Federalnej Niemiec: państwo, realizm i granica jako fakt cywilizacyjny

Po 1949 roku konserwatyzm niemiecki musiał się odbudować w warunkach całkowitego ograniczenia suwerenności państwowej. Republika Federalna Niemiec była państwem młodym, zależnym od zachodnich struktur politycznych i militarno-obronnych, a zarazem obciążonym odpowiedzialnością za bezprecedensowe zbrodnie totalitarne.

Konserwatyzm państwowy nie mógł opierać swojej legitymacji na nostalgii za Rzeszą ani na rewizjonizmie, ale musiał wykazać dojrzałość polityczną i realistyczne podejście do faktów międzynarodowych. Konrad Adenauer był uosobieniem tego nurtu. Jego konserwatyzm był przede wszystkim pragmatyczny: państwo istnieje, jeżeli jest zdolne do funkcjonowania w strukturach Zachodu. Granica na Odrze i Nysie była w tym kontekście tematem marginalnym, który nie mógł służyć mobilizacji politycznej. Milczenie w sprawach wschodnich stało się politycznym instrumentem stabilizacji.

Ludwig Erhard wprowadził dodatkowy wymiar – ekonomiczny konserwatyzm stabilności. Wirtschaftswunder (pol. cud gospodarczy) nie tylko odbudował państwo, ale pozwolił zinternalizować granicę na Odrze i Nysie jako fakt niepodważalny: dobrobyt i instytucje państwowe stały się ważniejsze niż roszczenia terytorialne. Konserwatyzm RFN lat 1950. i 1960. był więc postawą defensywną, pragmatyczną i prawniczą – tolerującą granicę w interesie odbudowy państwa.

BdV (Bund der Vertriebenen) i ziomkostwa (Landsmannschaften) w dyskursie niemieckiej prawicy

Problem wypędzeń Niemców z Europy Środkowo-Wschodniej był jednym z kluczowych wyzwań dla konserwatyzmu powojennego. Setki tysięcy ludzi znalazły się w nowej rzeczywistości, pozbawione mienia i wspólnot lokalnych. Organizacje, takie jak Bund der Vertriebenen (BdV), miały zadanie udokumentowania krzywdy i utrzymania pamięci historycznej, jednak często balansowały na granicy rewizjonizmu politycznego. Granica na Odrze i Nysie była dla nich symbolem niesprawiedliwości, choć jej otwarte kwestionowanie zaczynało prowadzić do politycznej izolacji.

Landsmannschaften: Ziomkostwa Ślązaków, Pomorzan i Prus Wschodnich rozwijały własną kulturę pamięci, rytuały i publikacje. W ich opinii granica była traktowana jako „tymczasowa”, zgodnie z ustaleniami konferencji poczdamskiej. Niemniej część środowisk akceptowała nieodwracalność faktu i koncentrowała się na zachowaniu dziedzictwa kulturowego.

Konserwatyzm państwowy RFN, reprezentowany przez CDU i elity administracyjne, dystansował się od tych nurtów, uznając iż pamięć bez granic staje się zagrożeniem dla stabilności państwa. W tym sensie granica na Odrze i Nysie była traktowana jako warunek legitymacji politycznej i uczestnictwa w państwie. Środowiska, które ją kwestionowały – HIAG, część ziomkostw, NPD – pozostały na marginesie debaty publicznej. W perspektywie politycznej relacje z Polską stały się probierzem dojrzałości. Konserwatyści, którzy uznawali Polskę za trwałego sąsiada i podmiot historii, odchodzili od resentymentu. Ci, którzy postrzegali ją jedynie przez pryzmat utraconych ziem, pozostawali w izolacji ideowej. Jak zauważa Andreas Rödder: „Konserwatyzm po 1945 roku nie mógł powstać w próżni pamięci, ale w świadomości granic i ograniczeń” (Rödder, 2010).

Konsolidacja konserwatyzmu państwowego w RFN po 1945 roku była procesem, w którym granica na Odrze i Nysie pełniła funkcję zarówno symbolu, jak i narzędzia politycznego. Akceptacja granicy oznaczała gotowość do uczestnictwa w nowym państwie i zachowania instytucji. Rewizjonistyczne i nostalgiczne środowiska, choć istotne dla kultury pamięci, pozostawały marginalne.

HIAG, periodyki kombatanckie i rewizjonizm wschodni

HIAG, czyli Hilfsgemeinschaft auf Gegenseitigkeit der Angehörigen der ehemaligen Waffen-SS, powstała w 1951 roku jako organizacja mająca na celu ochronę praw i interesów byłych członków Waffen-SS. Jej działalność łączyła aspekty socjalne i prawne z wyraźnym rewizjonistycznym dyskursem historycznym. Periodyki, takie jak „Der Freiwillige” i „Das Ritterkreuz”, stały się platformą dla reinterpretacji historii wojskowej, heroizacji żołnierza Waffen-SS i podtrzymywania kultury pamięci, która często kolidowała z oficjalną linią konserwatyzmu państwowego.

Granica na Odrze i Nysie była w tym środowisku symbolem utraconej suwerenności i niesprawiedliwości dziejowej. Narracja HIAG kreowała wizerunek Niemiec – ofiary, których granice zostały arbitralnie wyznaczone przez mocarstwa alianckie, a ich przyjęcie przez RFN traktowane było jako zdrada pamięci i tożsamości narodowej. Teksty Udo Walendy wprost krytykowały politykę Adenauera i Erharda, podkreślając, iż akceptacja granicy była kapitulacją wobec historii i ograniczeniem niemieckiego potencjału państwowego. W rezultacie HIAG, choć wpływowa kulturowo w latach 1950. i 1960., pozostała marginalna politycznie. Jej „rewizjonizm” kontrastował z konserwatyzmem państwowym, który akceptował granicę na Odrze i Nysie jako warunek stabilności Republiki Federalnej Niemiec i bezpieczeństwa międzynarodowego.

Nowa Prawica, AfD, NPD i redefinicja granicy

Od lat 80. XX wieku wyłania się Nowa Prawica (Neue Rechte), która łączy refleksję metapolityczną z krytyką liberalizmu kulturowego. Czasopisma, takie jak „Junge Freiheit” oraz publikacje think tanków, np. Institut für Staatspolitik, prezentują konserwatyzm metapolityczny – analizę problemów kultury, państwa i suwerenności przy jednoczesnym dystansie do nostalgicznego rewizjonizmu kombatanckiego. Granica na Odrze i Nysie w tym nurcie nie jest punktem rewizjonistycznym, ale symbolem ograniczeń państwa i testem dojrzałości politycznej.

AfD, traktując granicę realistycznie, podkreśla znaczenie suwerenności Niemiec i rolę państwa narodowego w obronie tożsamości. NPD, w odróżnieniu od AfD, wykorzystuje granicę bardziej emocjonalnie, instrumentalnie, dla mobilizacji resentymentów historycznych. Porównanie z francuskim Frontem Narodowym pokazuje analogię: w obu przypadkach granica służy jako narzędzie retoryki suwerennościowej i metapolitycznej, nie zaś rewizjonistycznej. Nowa Prawica niemiecka interpretuje wschodnią granicę jako punkt odniesienia w debacie o liberalizmie kulturowym, gender, BLM i multikulturalizmie, a nie terytorialnej utracie.

Die Deutschen Konservativen e.V. (Hamburg) na tle WerteUnion, „Junge Freiheit” i Institut für Staatspolitik

Rozpad ideowej tożsamości CDU po latach dziewięćdziesiątych oraz postępująca liberalizacja obyczajowa i instytucjonalna Republiki Federalnej Niemiec doprowadziły do sytuacji, w której konserwatyzm niemiecki w coraz mniejszym stopniu funkcjonuje jako projekt władzy, a coraz bardziej jako projekt metapolityczny. W tej przestrzeni wykształcił się cały ekosystem środowisk pozapartyjnych, zróżnicowanych pod względem radykalizmu, języka i ambicji.

Wśród nich Die Deutschen Konservativen e.V., kojarzeni z Hamburgiem, zajmują pozycję szczególną: są najbardziej „państwowi” w sensie mentalnym, a zarazem najbardziej sceptyczni wobec partyjnej polityki masowej. Die Deutschen Konservativen e.V. reprezentują nurt, który można określić mianem konserwatyzmu instytucjonalno-kulturowego. Ich myślenie zakorzenione jest w tradycji pruskiej i hanzeatyckiej: porządek prawny, ciągłość państwa, odpowiedzialność historyczna oraz sceptycyzm wobec ideologii. Nie jest to konserwatyzm romantyczny ani rewolucyjny, ale konserwatyzm administracyjny i cywilizacyjny. Hamburg – miasto prawa handlowego, protestanckiej etyki pracy i państwowości bez patosu – stanowi tu istotny kontekst kulturowy.

Na tym tle WerteUnion jawi się jako zjawisko odmienne, funkcjonujące jako frakcja nacisku na CDU / CSU, próbująca przywrócić tej partii elementy klasycznego konserwatyzmu: suwerenność państwową, realizm migracyjny, sceptycyzm wobec federalizacji UE. WerteUnion nie kwestionuje systemu partyjnego ani liberalnej demokracji jako takiej, ale postuluje korektę kursu. W przeciwieństwie do Die Deutschen Konservativen e.V. nie jest środowiskiem refleksji długiego trwania, ale projektem interwencyjnym, reagującym na bieżącą politykę. Ideowo WerteUnion pozostaje bardziej pragmatyczna, mniej zakorzeniona w refleksji historyczno-kulturowej.

Jeszcze inną rolę odgrywa „Junge Freiheit”, tygodnik i środowisko intelektualne, które od lat dziewięćdziesiątych pełni funkcję głównego medium niemieckiej Nowej Prawicy. „Junge Freiheit” nie jest organizacją w sensie formalnym, ale platformą dyskursu, łączącą konserwatystów, narodowych liberałów i krytyków liberalnego konsensu. W odróżnieniu od Die Deutschen Konservativen e.V., „Junge Freiheit” chętniej sięga po język polemiczny i prowokacyjny, świadomie balansując na granicy dopuszczalności w niemieckiej sferze publicznej. O ile hamburscy konserwatyści akcentują państwowość i odpowiedzialność, o tyle „Junge Freiheit” koncentruje się na konflikcie kulturowym i demontażu hegemonii lewicowo-liberalnej.

Najdalej w kierunku metapolitycznej radykalizacji posuwa się Institut für Staatspolitik (IfS), związany z kręgiem Götza Kubitscheka. IfS reprezentuje nurt, który czerpie inspiracje z Konserwatywnej Rewolucji, Carla Schmitta, a pośrednio także z myśli francuskiej Nowej Prawicy. Państwo traktowane jest tu nie jako neutralna struktura prawna, ale jako wyraz woli politycznej wspólnoty, a liberalny konstytucjonalizm – jako forma depolityzacji narodu. W porównaniu z IfS, Die Deutschen Konservativen e.V. pozostają wyraźnie bardziej umiarkowani: nie kwestionują konstytucyjnych fundamentów RFN i nie postulują przełomu systemowego. W tym sensie ich stanowisko wobec BdV jest zbliżone do klasycznego konserwatyzmu adenauerowskiego, a wobec HIAG czy postaci takich jak Udo Walendy – jednoznacznie dystansujące się.

„Junge Freiheit” i IfS są bardziej skłonne do rewizji narracyjnej, choć również unikają otwartego negacjonizmu, świadome granic prawnych i kulturowych. Warto podkreślić, iż Die Deutschen Konservativen e.V. pełnią funkcję stabilizującą w krajobrazie prawicy. Są dowodem na to, iż konserwatyzm niemiecki nie musi przyjmować formy ani liberalnego oportunizmu CDU, ani metapolitycznej konfrontacji Nowej Prawicy. Ich znaczenie polega na podtrzymywaniu języka państwowości, odpowiedzialności i ciągłości – pojęć, które w niemieckiej debacie publicznej uległy daleko idącej erozji.

Z politologicznego punktu widzenia mamy do czynienia z rozwarstwieniem konserwatyzmu: WerteUnion walczy o korektę kursu systemu, „Junge Freiheit” walczy o hegemonię dyskursu, Institut für Staatspolitik walczy o zmianę paradygmatu, natomiast Die Deutschen Konservativen e.V. walczą o zachowanie sensu państwa jako formy cywilizacyjnej. To cztery różne strategie odpowiedzi na ten sam kryzys. W tym sensie hamburscy konserwatyści reprezentują być może najbardziej niedoceniony, ale zarazem najbardziej „niemiecki” wariant konserwatyzmu: chłodny, zdystansowany, antyromantyczny. Nie obiecują przełomu ani rewolty. Oferują coś mniej spektakularnego, ale trwalszego: przypomnienie, iż polityka bez odpowiedzialności historycznej i instytucjonalnej kończy się albo nihilizmem, albo katastrofą. Warto tutaj przywołać Oswalda Spenglera, którego myśl – mimo wszelkich kontrowersji – trafnie oddaje dylemat współczesnych niemieckich konserwatystów: „Prawdziwy konserwatysta nie chce cofać czasu. Chce, aby to, co jeszcze istnieje, nie zostało zmarnowane”. W tym sensie Die Deutschen Konservativen e.V. nie są ruchem przeszłości, ale ruchem resztek ładu, które próbują ocalić sens państwa w epoce ideologicznego rozkładu.

Pamięć, liberalizm obyczajowy i odpowiedzialność państwowa

Po 1945 roku niemiecki konserwatyzm opierał się na zarządzaniu pamięcią, a nie na ideologii ekspansjonistycznej. Granica na Odrze i Nysie stała się symbolem odpowiedzialności historycznej i państwowej, warunkiem uczestnictwa w polityce głównego nurtu. Liberalizm obyczajowy, w tym gender, BLM i LGBT+, stanowił nowy czynnik napięcia: konserwatyzm państwowy odrzucał ich ideologiczne forsowanie, podkreślając potrzebę stabilizacji społecznej i zachowania tożsamości kulturowej.

Nowa Prawica redefiniuje granicę jako instrument metapolityczny, łącząc refleksję historyczną z krytyką liberalizmu kulturowego, podczas gdy HIAG i NPD pozostają w sferze nostalgii i rewizjonizmu. BdV i ziomkostwa balansują między pamięcią a polityką, przyjmując granicę jako temat trudny, ale konieczny do zaakceptowania.

Ernst Jünger zauważa: „Konserwatyzm nie polega na przywiązaniu do tego, co było, ale na zachowaniu tego, co w chaosie czasu okazuje się godne trwania” (Der Waldgang, 1951)

Dlaczego Republika Federalna Niemiec nie wykształciła po 1945 roku suwerennej, stricte konserwatywnej siły politycznej?

Brak w Niemczech po 1945 roku wyraźnej, autonomicznej i stabilnej siły konserwatywnej nie jest wynikiem słabości ideowej prawicy ani deficytu społecznego zapotrzebowania, ale konsekwencją strukturalnego zerwania ciągłości państwowej, moralnej i instytucjonalnej, jakiego doświadczyło państwo niemieckie w wyniku klęski 1945 roku. Konserwatyzm – rozumiany klasycznie jako afirmacja ciągłości, państwa, narodu, porządku i hierarchii – wymaga stabilnego podłoża historycznego. Tego podłoża Niemcy po II wojnie światowej zostały pozbawione. III Rzesza nie była kontynuacją niemieckiego konserwatyzmu, ale jego ostatecznym unicestwieniem. Pruski etos państwowy, konserwatyzm monarchiczny, realizm geopolityczny i kultura urzędnicza zostały nie tylko zniszczone fizycznie, ale także moralnie skompromitowane.

Po 1945 roku nie istniała już żadna forma „normalności”, do której można było powrócić. W przeciwieństwie do Francji czy Wielkiej Brytanii, Niemcy nie mogły odbudować konserwatyzmu jako siły kontynuacji – musiały go zastąpić polityką zerwania. Republika Federalna Niemiec nie powstała jako suwerenny akt polityczny narodu, ale jako projekt konstrukcyjny Zachodu, zaprojektowany w taki sposób, aby uniemożliwić ponowne powstanie silnego, autonomicznego państwa narodowego.

Grundgesetz nie był konstytucją tożsamości, ale konstytucją zabezpieczenia przed nacjonalizmem, suwerennością, historią. W takim porządku konserwatyzm mógł istnieć jedynie jako funkcja stabilności, nigdy jako projekt polityczny.

CDU / CSU, często mylnie określane jako partie konserwatywne, były w istocie substytutem konserwatyzmu, nie jego kontynuacją. Ich zadaniem było wchłonięcie potencjalnych energii konserwatywnych i ich neutralizacja poprzez integrację z liberalnym centrum. Chrześcijańska demokracja zastąpiła konserwatyzm moralnością proceduralną, państwowość – atlantyzmem, a tradycję – gospodarczym pragmatyzmem. Był to projekt stabilizacyjny, nie tożsamościowy. Dodatkowym czynnikiem paraliżującym była kwestia granicy na Odrze i Nysie oraz wypędzeń.

Każda próba artykulacji konserwatywnej narracji historycznej natrafiała na geopolityczne tabu. Państwo RFN świadomie wybrało milczenie i pragmatyzm zamiast pamięci i sporu. W rezultacie środowiska, które nie akceptowały tej logiki – BdV, ziomkostwa, HIAG – zostały zepchnięte na margines, a ich postulaty uznane za politycznie toksyczne, niezależnie od ich treści.

Konserwatyzm niemiecki po 1945 roku został więc wygnany z polityki do metapolityki. Przetrwał w formie refleksji intelektualnej, eseistyki, czasopism, debat kulturowych i środowisk Nowej Prawicy. Był obecny jako krytyka liberalizmu obyczajowego, multikulturalizmu, gender, BLM czy ideologii LGBT+, ale pozbawiony narzędzi realnego sprawowania władzy. AfD stanowi pierwszą próbę przełamania tego stanu, jednak funkcjonuje ona w warunkach trwałej delegitymizacji, a jej struktura ideowa pozostaje hybrydowa, nieklasyczna.

W konsekwencji niemiecki konserwatyzm po II wojnie światowej nie stał się partią, ale problemem strukturalnym, nie ruchem władzy, ale świadomością ograniczeń. Jest refleksją nad utraconą suwerennością, nad zerwaną ciągłością i nad państwem, które może istnieć jedynie jako zarządca stabilności, nie jako nośnik sensu historycznego. Niemiecki konserwatyzm po 1945 roku nie był więc ruchem odbudowy dawnych form, ale dyscypliną porządkowania ruin, w której pamięć, odpowiedzialność i realizm zastąpiły ambicję, suwerenność i ciągłość.

To właśnie dlatego Niemcy nie wykształciły klasycznej, suwerennej siły konserwatywnej – i być może właśnie dlatego pytanie o jej możliwość pozostaje dziś pytaniem otwartym, a nie politycznym faktem. Spengler przypomina, iż „epoki schyłku nie tworzą już idei – one porządkują ruiny”, co trafnie oddaje rolę niemieckiego konserwatyzmu w powojennej Europie: porządkowania ruin moralnych, politycznych i terytorialnych bez ulegania nostalgii ani utopii.

Matthäus Golla

Bibliografia

Jünger Ernst, Der Waldgang, Klett-Cotta, Stuttgart, 1951;

Spengler Oswald, Der Untergang des Abendlandes, Beck, München 1918-1922;

Schmitt Carl, Der Begriff des Politischen, Duncker & Humblot, Berlin 1932;

Rödder Andreas, Konservative und die deutsche Einheit, Oldenbourg, München 2010;

Walendy, Udo, Grenzfragen und deutsche Geschichte, Grabert Verlag, München, 1984;

Münkler Herfried, Die Deutschen und ihre Mythen, Rowohlt, Berlin 2002;

Hachtmann Rüdiger, Die Bundesrepublik Deutschland und ihre Erinnerungskultur, Böhlau, Köln 2014.

„Der Freiwillige”, München, HIAG, 1954–1980;

„Das Ritterkreuz”, München, HIAG, 1957–1970;

„Soldat im Volk”, Köln, BdV, 1950–1975;

DOD – Deutscher Ostdienst. Nachrichtenmagazin des Bundes der Vertriebenen, https://www.bund-der-vertriebenen.de/medien/deutscher-ostdienst ;

„Die Deutschen Konservativen e.V. Jahrbuch”, Hamburg, 1960–2020;

„Junge Freiheit”, Berlin, 1986–2025.

Archiwum HIAG i BdV, Deutsches Historisches Museum, Berlin;

Meier Frank-Rutger, Neue Rechte in Deutschland: Ideologie und Metapolitik, Suhrkamp, Berlin 2012;

Camphausen Jürgen, AfD und die deutsche Rechte: Diskurs und Strategie, Springer VS, Wiesbaden 2018;

Bracher Karl Dietrich, Die extreme Rechte in der Bundesrepublik: NPD und ihre Netzwerke, Böhlau, Köln 1996;

Nipperdey Thomas, Deutsche Geschichte 1945–1963, C.H. Beck, München, 1998;

Zitelmann Rainer, Hitler und der deutsche Konservatismus, Propyläen, Berlin 2004;

Jesse Eckhard, Rechtsextremismus in Deutschland, VS Verlag, Wiesbaden 2015;

Walendy Udo, Der historische Hintergrund des Zweiten Weltkrieges, Grabert Verlag, Münster 1985;

Adenauer Konrad, Erinnerungen 1876–1967, Kiepenheuer & Witsch, Köln 1967;

Oberländer Theodor, Die Vertriebenen und die Politik der Bundesrepublik, BdV Verlag, Bonn 1956;

Aly Götz, Hitler und die Deutschen: Volksgemeinschaft und Genozid, Beck, München 1995;

Kubitschek Götz, Ein Europa der Vaterländer, Manuscriptum, Berlin 2018.

Idź do oryginalnego materiału