ROBOTY MURARSKIE: REWOLUCJA BUDOWLANA, KTÓRA DOTARŁA DO POLSKI

2 godzin temu

W Koronowie pod Bydgoszczą właśnie zapisano kolejny rozdział w historii polskiego budownictwa. Dwa roboty WLTR w siedem dni wymurowały 600 metrów kwadratowych ścian przedszkola – zadanie, które tradycyjnie wymagałoby pracy trzyosobowej ekipy przez co najmniej dwa tygodnie. To pierwszy raz, gdy robotyka murarska wkroczyła na polską budowę. I 46ta taka realizacja w Europie.

Robot WLTR to przykład transferu technologii z akademii do przemysłu. Opracowany przez inżynierów z praskiej politechniki, rozwiązał trzy fundamentalne problemy robotycznego murowania:

  • wizualną lokalizację niestarannie ułożonych na paletach, zabrudzonych i mokrych cegieł;
  • precyzyjne prowadzenie ramienia z dokładnością do milimetra;
  • planowanie ruchu bez kolizji z innymi maszynami na budowie.

„Nawet pozornie proste zadanie jak zaplanowanie uchwytu cegły to w rzeczywistości złożony problem matematyczny„, wyjaśnia Libor Přeučil, szef zespołu CIIRC. W 2024 roku projekt zdobył drugie miejsce w euRobotics Technology Transfer Award – prestiżowej nagrodzie za transfer badań do przemysłu. Dziś technologia należy do Wienerberger i KM Robotics, które wdrażają roboty pod marką GreenBuild.
Jego parametry robią wrażanie:

  • prędkość do 10 metrów kwadratowych na godzinę,
  • precyzja do 1 milimetra,
  • udźwig 120 kilogramów,
  • wysokość robocza do 3,25 metra.
  • Praca 24/7 w każdych warunkach atmosferycznych.
  • Wydajność ekwiwalentna pięciu-sześcioosobowej ekipy murarzy.

HadrianX: Australijczyk jedzie do Ameryki

Jeśli WLTR to europejski pracownik, Hadrian X z australijskiej Fastbrick Robotics to globalna gwiazda. Robot o teleskopowym ramieniu o zasięgu 32 metrów potrafi układać do 500 cegieł na godzinę – w warunkach optymalnych choćby tysiąc. Do tego precyzja milimetrowa dzięki Dynamic Stabilisation Technology oraz gotowość do pracy w 15 minut od przyjazdu na budowę.

W Zachodniej Australii Hadrian X zbudował już około 30 budynków – od domów po przedszkola. Ale prawdziwy przełom dzieje się teraz w USA. W styczniu 2025 roku zakończył program demonstracyjny na Florydzie: dziewięć domów w 45 dni. Jeden dom ukończony w jeden dzień przy trzyosobowej załodze. Efekt? Joint venture z CRH Ventures – globalnym liderem w materiałach budowlanych – wartością 40 milionów dolarów. Potencjalna flota 300 robotów w USA, zdolna do realizacji ponad 50 tysięcy budynków rocznie. To nie jest odległa wizja. To konkretny biznesplan na 2026-2027 rok.

„Wsłuchujemy się bardzo uważnie w potrzeby naszych partnerów biznesowych. Wiemy, iż dziś jednym z kluczowych kłopotów jest dostępność wykwalifikowanej kadry na budowach„, mówi przedstawiciel Wienerberger.

Model biznesowy ewoluuje. Zamiast kupować drogiego robota za miliony, firmy budowlane wynajmują go jako usługę – „Wall as a Service”. Wienerberger oferuje kompletny pakiet: robot, przeszkoleni operatorzy, materiały Porotherm Dryfix. Rozliczenie za wykonane metry kwadratowe. Żadnej obsługi technicznej, żadnych szkoleń, żadnych komplikacji. Zmienia to całkowicie ekonomię budowania. Z inwestycji kapitałowej na koszt operacyjny. Z bariery wejścia na dostępną usługę.

Człowiek i jego maszyna

Rynek robotów budowlanych wart 1,46 miliarda dolarów w 2025 roku osiągnie 6,06 miliarda do 2035 roku. Tempo wzrostu: 15,3 procent rocznie. Według różnych źródeł analitycznych – Research Nester, Fact.MR, Mordor Intelligence – wszystkie prognozy wskazują na eksplozję wzrostu. Produktywność? Roboty semi-autonomiczne jak SAM100 z USA: 64 metry kwadratowe dziennie versus 25,6 dla ludzkiej ekipy. Roboty w pełni autonomiczne jak WLTR: 150 metrów kwadratowych dziennie. Oszczędności kosztów pracy: 33-40 procent przy murowaniu, 50-70 procent przy tynkowaniu, 60-75 procent przy malowaniu.

„Dzięki robotowi zmieniamy funkcję człowieka na budowie. Z pracownika fizycznego na osobę, która obsługuje tablet i dzięki temu muruje ściany„, podkreśla Grzegorz Wawer, Dyrektor Komercyjny Wienerberger Polska. Robot wykonuje powtarzalne, ciężkie zadania. Człowiek nadzoruje, kontroluje jakość, wykonuje elementy wymagające doświadczenia. Redukcja obciążenia fizycznego o ponad 80 procent. Wzrost produktywności 3-10x. Zero wypadków związanych z dźwiganiem ciężkich przedmiotów. A niedobór fachowców w Polsce to około 150 tysięcy osób.

/Fot: Wienerberger//

Idź do oryginalnego materiału