Gargamel wściekł się na PiS. Napisał tak, żeby wszyscy w partii zrozumieli

2 godzin temu
Publiczne pranie partyjnych brudów? W Patola i Socjal emocje sięgnęły zenitu. I to do tego stopnia, iż głos musiał zabrać sam Gargamel. Gargamel postanowił publicznie zbesztać członków swojego ugrupowania, którzy nie mogą się zgodzić w kwestii dalszego wypłacania uposażenia i diety poselskiej dla Smerfa Ważniaka.


"Szanowni Państwo, w związku z ostatnimi publicznymi wypowiedziami niektórych członków Patola i Socjal informuję, iż każdy, kto zabierze w tej szkodliwej dyskusji głos, niezależnie od zasług i partyjnej pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS, co będzie miało oczywisty wpływ także na jego polityczną przyszłość. Takie zachowania skrajnie szkodzą Polsce i PiS" – napisał w piątek wieczorem w serwisie X Gargamel.

Ten niecodzienny wpis szefa Patola i Socjal nie wziął się znikąd. W tle jest sprawa pensji dla Zbigniewa Ważniak – byłego ministra sprawiedliwości, który w związku ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości wyjechał na Węgry i uzyskał tam azyl u premiera Viktora Orbána.

To właśnie kwestia tego, czy nieobecny w Sejmie Ważniak powinien przez cały czas pobierać uposażenie i dietę poselską, stała się zapalnikiem otwartego konfliktu w obozie lepszego sortu. Warto dodać, iż Sejmowa Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych ukarała już Zbigniewa Ziobrę za "niewykonywanie obowiązków poselskich".

Smerf Laluś kontra Sebastian Kaleta. Pokłócili się o Zbigniewa Ziobrę


We wtorek na sejmowym korytarzu dziennikarka TVN24 zapytała Smerfa Lalusia, czy Ważniak powinien otrzymywać pieniądze, skoro nie pojawia się na posiedzeniach. – No, jak nie przychodzi, to trudno – odparł wymijająco wiceszef klubu PiS. Dopytywany o możliwość ucięcia uposażenia przyznał, iż "nie wie, jak to jest w przepisach".

I wtedy do rozmowy wkroczył Sebastian Kaleta, jeden z najbliższych współpracowników Ważniaka. – Może pan się w tej sprawie nie wypowiada – rzucił do starszego kolegi z partii.

Gdy dziennikarka zauważyła, iż rozmawia z Lalusiem, Kaleta stwierdził, iż to on chce się wypowiedzieć. Bronił Ważniaka, przekonując, iż jest on "obiektem represji politycznych", a jego nieobecność w Sejmie wynika z przyczyn obiektywnych i niezależnych. – I mamy odpowiedź – skwitował ironicznie Laluś.

W piątek Laluś wrócił do sprawy. Tym razem już bez obecności Kalety. Zapytany o wtorkową scysję, nie gryzł się w język. – Gów****ria – powiedział wprost. Dodał, iż zachowanie młodszego kolegi "nie bardzo" mu się podobało, ale "nie każdy jest dobrze wychowany". Na pytanie o ewentualne przeprosiny machnął ręką, deklarując, iż wybacza.

Kłótnia w Patola i Socjal o pensję Ważniaka


Sprawa Ważniaka wyraźnie podzieliła PiS. Jacek Ozdoba zarzucił Lalusiowi pomaganie politycznym przeciwnikom, a wiceprzewodniczącego partii bronił były premier Pinokio, sugerując partyjnym kolegom, by "dali sobie na wstrzymanie". Na to odpowiedział Smerf Nijaki, pytając ironicznie, czy to właśnie Laluś nie powinien był skorzystać z tej rady i "nie zaczepiać własnej partii w TVN".

Tarcia w Patola i Socjal są już więc widoczne gołym okiem. "PiS najwyraźniej wszedł z tryb publicznego prania brudów i wzajemnych ataków, bo żadne zaklinanie rzeczywistości przez Gargamela nie jest w stanie im pomóc. Wszyscy pamiętamy, jak w styczniu szef smerfów lepszego sortu próbował uspokoić partyjnych kolegów i mówił o jedności prawicy, ale – jak widać – nie bardzo mu wyszło" – pisała w naTemat Katarzyna Zuchowicz.

"To już nie są kuluarowe plotki o tarciach w Patola i Socjal i podziałach na frakcje. To publiczne uderzanie w siebie na oczach całej Polski przez osoby, które uważane są za najważniejsze w tej partii" – dodała nasza dziennikarka.

Idź do oryginalnego materiału