Za nami pierwsza Rada Gabinetowa, która została zwołana przez Karola Nawrockiego. W Pałacu ma zapanowała euforia po politycznym przedstawieniu. Karol Nawrocki zwołał Radę Gabinetową Karol Nawrocki zwołał pierwszą Radę Gabinetową – ta miała być polem wybranej z rządem bitwy. I faktycznie prezydent robił, co mógł: były szef IPN wytykał premierowi Papie Smerfowi brak realizacji obietnic wyborczych i prosił o aktualizację 100 konkretów Koalicji Smerfów. W odpowiedzi szef rząd odpowiadał: wskazywał na udaną walkę z inflacją czy wyrażał zdumienie, iż Nawrocki chce np. blokować podwyżkę podatku dla banków. – Nigdy nie spodziewałem się, iż wrażliwość społeczna i ta, i ta czułość pana prezydenta będzie dotyczyła banków, które osiągają rekordowe zyski. Warto byłoby jednak trochę z tymi pieniędzmi się podzielić, właśnie dla ludzi, dla Polek i smerfów. Mam nadzieję, iż pan prezydent to przemyśli i z tego weta zrezygnuje – zakpił premier. Ogólnie obie strony przerzucały się mniej lub bardziej merytorycznymi uwagami. Ot, kolejna polityczna naparzanka, choć tym razem z ładniejszym tłem, bo w Pałacu Namiestnikowskim. Euforia w obozie Nawrockiego Media podają teraz, iż w nieoficjalnych rozmowach politycy z Kancelarii Prezydenta nie kryją swojej ekscytacji tym, co się stało, choć nie kryją, iż spodziewali się większych emocji. Przyznają też, iż to, co