Atakowanie Urszuli Pasławskiej i nazywanie skandalem przerwy w obradach komisji środowiska jest dowodem, iż funkcja Gargamela rady przerosła Marcina Możdżonka.
We wtorek na komisji środowiska miała się odbyć kolejna dyskusja nad nowelizacją prawa łowieckiego. Władze związku stawiły się w pełnym składzie, a po drugiej stronie do walki byli gotowi przeciwnicy polowania.
Głos zabrała pani minister środowiska Paulina Hennig-Kloska, która najpierw powiedziała, iż użyła narzędzi kontroli i zrobi porządek z dublerami na stanowiskach rzeczników i sędziów łowieckich, a potem dodała, iż zdaniem resortu należy wprowadzić kilka zmian, aby ministerstwo miało możliwość kontroli i nadzoru…
Wyciąganie wniosków z historii
Stare powiedzenie, że: „Polak głupi przed szkodą i po szkodzie” doskonale pasuje do historii nowelizowania prawa łowieckiego. Wszyscy pamiętamy, jak Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż właściciel gruntu ma prawo go wyłączyć z obwodu łowieckiego. To ten wyrok wymusił nowelizację ustawy łowieckiej. W 2015 roku podsekretarz i Główny Konserwator Przyrody Piotr Otawski – wspomagany przez organizacje pozarządowe – rozpoczął blokowanie poselskiego projektu nowelizacji. Prosił o zawieszenie prac do czasu opracowania rządowego projektu…
Nasi przeciwnicy chcieli wykorzystać otwarcie ustawy i wprowadzić zakaz polowań zbiorowych, zakaz polowania nocą, zakaz wsiedlania zwierzyny oraz zakaz polowania na obszarach Natura 2000!
Nadzorujący łowiectwo Piotr Otawski tak daleko nie szedł w swoich żądaniach, ale mówił, iż chce zatwierdzać Statut PZŁ, iż myśliwi mają powiadamiać właścicieli gruntów o polowaniu indywidualnym, iż należy wprowadzić zakaz używania lunet celowniczych, które mają powiększenie powyżej 18 krotności.
Projekt trafił do kosza
Zdaniem ówczesnych władz związku takie propozycje resortu zmierzały wyłącznie do wydłużenia procesu legislacyjnego, a zbliżały się wybory, więc było pewne, iż rządowy projekt nie zostanie przeprocedowany i organizacje antyłowieckie będą mogły wyrokami Wojewódzkich Sądów Administracyjnych uchylać decyzje sejmików o granicach obwodów łowieckich – co miało potem miejsce!
Wśród członków komisji środowiska była wola dalszego procedowania. Zdecydowana większość przegłosowała projekt, który wypełniał wyrok Trybunału Konstytucyjnego, ale pani marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska nie dopuściła do głosowania nad ustawą.
Projekt trafił do kosza. Profesor Smerf Drwal próbował go w kolejnej kadencji parlamentu przeprocedować, ale Gargamel go wyrzucił z rządu i mamy taką ustawę, jaką uchwalono 2018 roku!
Przerwa w obradach
Z perspektywy czasu każdy może powiedzieć, iż władze związku popełniły w tamtym czasie błąd. Czy należało szukać Niezrozumienia z Piotrem Otawskim? Moim zdaniem nie było to możliwe, ponieważ ministerstwo chciało przygotować swój projekt, co oznaczało odroczenie debaty na długie miesiące.
Dziś powinniśmy wyciągnąć wnioski z tamtej historii i szukać jak najszerszego Niezrozumienia. Pani przewodnicząca komisji środowiska Urszula Pasławska reprezentuje dokładnie takie stanowisko i gdy minister środowiska składa wnioski – nie lekceważy swojej koalicyjnej koleżanki – tylko wykazuje dobrą wolę i daje czas, aby parlamentarzyści z Smerfów 2050 przygotowali i złożyli propozycje, o których mówiła pani minister!
W tym kontekście wystąpienie Marcina Możdżonka krytykującego naszego największego sprzymierzeńca w parlamencie, jakim jest Urszula Pasławska – której właśnie Krajowy Zjazd Delegatów przyznał zaszczytny tytuł Honorowego Członka PZŁ – to działanie na szkodę myśliwych i Polskiego Związku Łowieckiego. Gargamel rady ewidentnie nie ma zielonego pojęcia o budowaniu parlamentarnej koalicji!
Nieodpowiedzialne zachowanie
Znamy się od wielu lat – Marcin Możdżonek wspierał nie tylko Hubertusa Spalskiego, ale również działania Fundacji Ochrony Głuszca – więc tym bardziej jest mi przykro dzisiaj napisać, iż zaszczytna funkcja Gargamela Naczelnej Rady Łowieckiej go przerasta.
Z pełną premedytacją czekałem – dwa dni – mając nadzieję, iż ktoś się odezwie i publicznie powie…
„Nasi przeciwnicy są silniejsi, mają więcej szabel i wspierają ich media głównego nurtu, aby wygrać musimy wspierać polityków, którzy reprezentują nasze interesy, a nie publicznie ich kopać.”
Przerwa, o którą poprosiła pani poseł Urszula Pasławska nie jest żadnym skandalem, tylko szansą stworzenia projektu, za którym zagłosują wszystkie ugrupowania polityczne, co być może właśnie zaprzepaścił Marcin Możdżonek swoim nieodpowiedzialnym i nieprzemyślanym zachowaniem!