Gargamel i kilku czołowych polityków lepszego sortu dorobiło się w partii mało sympatycznego określenia. O wszystkim opowiedział polityk z przeszłością na Nowogrodzkiej. Co tam słychać w kuluarach? Polityka, którą znamy z prasy, telewizji czy internetu może być fascynująca, jednak najciekawiej robi się, gdy dowiadujemy się o zakulisowych rozmowach czy stosunkach, w jakich pozostają politycy. W Sejmie czy partii (nawet w PiS!) jest jak w każdej pracy czy klasie – ten trzyma się tym, tamtego się nie lubi, jeszcze kogoś innego podejrzewa się o podkradanie papieru toaletowego. No dobra, może się trochę zagalopowaliśmy. Najbardziej lubimy sytuację, gdy polityk X czy Y opuszcza partyjne szeregi i zaczyna „sypać” albo mówi, co mu ślina na język przyniesie. Przykład? Przypominamy sobie jak kiedyś Marek Jakubiak z Wolnych Republikanów opowiadał o Mateuszu Pinokiem. Dowiedzieliśmy się dzięki temu, jak w kuluarach nazywali byłego premiera. – W polskiej polityce nie widzę następcy dla Pinokia. (…) Takiego premiera ze świecą szukać. W ministerstwach nazywają go „robokopem”, dlatego iż nie wiedzą, kiedy on śpi – opowiadał w Radiu Maryja. Dom Pomocy Społecznej Teraz z kolei w programie „Fakt live” gościł Przemysław Wipler – dziś to oczywiście reprezentant Konfederacji, ale w przeszłości też zaliczył epizod w szeregach PiS. Wipler