„Żyjemy jak w gettcie”. Dramat w miejskich budynkach Częstochowy

2 godzin temu

Środek dużego miasta, mieszkania z zasobu miejskiego i kolejny sezon w mrozie, mimo obietnic urzędników, iż to się zmieni. Pojechaliśmy do Częstochowy, aby porozmawiać z potrzebującymi rodzinami, które walczą o godne warunki do życia. Mimo głośnych zapowiedzi ich budynki od lat nie mogą doczekać się remontów. – Tylko dają podwyżki czynszu. Ignorują, jak o coś prosimy, nie dają nic od siebie, a w zamian jeszcze jest kop w dupę, bo my „chcemy od nich bardzo dużo” – nie gryzie się w język pan Mateusz, mieszkaniec ul. Krakowskiej w Częstochowie, którego dzieci na zimę muszą wyprowadzać się do bliskich.

  • O rodzinie pana Mateusza pisaliśmy rok temu, opisując dramat rodziny, która zimą zmuszona jest przeprowadzać swoje dzieci do krewnych. Powodem są fatalne warunki w mieszkaniu komunalnym – nieszczelne okna, drzwi i nieocieplone mury.
  • Według naszych rozmówców to nie jest jednostkowy przypadek, a takich budynków wielorodzinnych w całym mieście może być ponad sto.
  • Dwa lata temu Częstochowianom obiecano ciepło z miejskiej sieci. Mimo deklaracji, do dziś nie wiedzą, na czym stoją i są zmuszeni do używania nielegalnych już kopciuchów, czyli starych kotłów na węgiel i drewno. Gdy nie chcą marznąć i się truć, pozostaje im płacenie ogromnych rachunków za ogrzewanie elektryczne.
  • Urzędy wzajemnie przepychają się odpowiedzialnością. W maju mieszkańcy miejskich budynków spodziewają się ponad dwukrotnego wzrostu czynszu.
  • Jak sami mówią żyją w „gettcie” i „bunkrze”. Część miejskich budynków została niedawno odgrodzona ogromnym murem, które według urzędników murami wcale nie są.
  • Ich niepewność o przyszłość jest tym większa, iż w mieście zapanował chaos po tym, jak w lutym prezydent Częstochowy Krzysztof M. został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Z deszczu pod rynnę

Po długiej walce jego rodzinie przydzielono lokal komunalny, po przeciwnej stronie socjalnego, który zajmowali. Dziś skarży się na niegodne warunki, plagę szczurów, wysokie koszty ogrzewania i widmo majowej, znacznej podwyżki czynszu.

– Z tą zmianą mieszkania zostaliśmy nabici w butelkę – przyznaje.

Pan Mateusz ma teraz piec na pellet, który jak wiadomo, w ostatnim czasie znacznie podrożał, aż do 2,5 tys. zł za tonę. – Jak już uda mi się zdobyć pellet swoimi drogami, to przepalam pieniądze w piecu, a dalej nam zimno. Ciepło ucieka, bo mieszkanie jest nieszczelne, a mury grube – opowiada.

– Czego oczekuję? Żeby ocieplili te budynki i wzięli poprawkę, iż mieszkają tu też seniorzy, inwalidzi i dzieci.

***

Przyjechaliśmy na ul. Krakowską w Częstochowie, zobaczyć, jak żyje się w domach dawnych robotników fabryki Mottego, poźniej firmy Elanex. Zabytkowe domy robotnicze Mottego, bo tak nazywa się ten obiekt, zostały wybudowane pod koniec XIX w. przez Francuzów z przeznaczeniem dla pracowników przędzalni czesankowej.

Pani Anna Walaszczyk, była pracownica zakładu, mieszka tu od urodzenia, czyli od 63 lat. Lokalnej społeczności, jak i władzom miasta, jest znana jako lokalna patriotka i orędowniczka walki o godne warunki życia Częstochowian. Także pani Anna była bohaterką naszego zeszłorocznego artykułu o wampirach energetycznych, czyli niedocieplonych budynkach, których mieszkańcy zwyczajnie marzną. Po roku postanowiliśmy wrócić do sprawy marznących, pominiętych lokatorów.

W lutym rozmówczyni zaprosiła nas do siebie, szukając pomocy i odpowiedzi na pytanie o obiecane przyłączenie budynków do ciepła sieciowego.

– Latem to są cudowne mieszkania. Osiedle jest ciche i zielone – przyznaje a sąsiedzi jej wtórują.

Ich koszmar zaczyna się jesienią i trwa do późnej wiosny. Boleśnie odczuli to podczas styczniowych i lutowych fal mrozów. – Kiedy trzeba ogrzać mieszkanie to włosy się jeżą na głowie.

– W tych budynkach mieszkają prawie same starsze osoby, w wieku 60-80+. Trzeba kupić węgiel lub drewno, natrudzić się, żeby je wnieść, codziennie napalić. Do tego popiół itd. Biorąc pod uwagę, iż sił nam ubywa, ja sobie nie wyobrażam, jak będzie wyglądało moje życie za kilka lat, jeżeli ta inwestycja [podłączenie do ciepła sieciowego] nie dojdzie do skutku – żali się pani Anna.

Sama, z braku alternatyw, ogrzewa się paląc drewnem w piecu typu koza. Awaryjnie używa też pieca elektrycznego, ale jak przyznaje, wtedy rachunki ją przerastają. – W 2023 r. za sam prąd zapłaciłam 5 tys. zł. Wróciłam więc do palenia drewnem, a piecem elektrycznym dogrzewam się tylko w nocy, gdy mam tańszy prąd.

– Gdyby nie to ogrzewanie, to ja bym się stąd nigdy się nie wyprowadziła, bo mnie tutaj jest dobrze. Ta okolica mi odpowiada – powtarza. – Ja tylko tak kilka chcę, żeby ktoś się przychylił do naszej sytuacji. Nie tylko mojej, ale też pozostałych sąsiadów, jeszcze starszych ode mnie.

Obietnica bez pokrycia

W marcu 2024 r. Miasto Częstochowa, ZGM “TBS” i Fortum podpisały list intencyjny dotyczący przyłączenia budynków mieszkaniowych i szkoły w rejonie ul. Krakowskiej 80 do sieci ciepłowniczej. Deklarowanymi celami były “poprawa dobrostanu mieszkańców i likwidacja niskiej emisji”. Mieszkańcy mieli na to wielkie nadzieje w związku z budową łącznika drogowego zachodniej części miasta z centralną. Dziś nie wiedzą, czy jest to możliwe, skoro nowy asfalt jest już wylany. Sprawdziliśmy, czy od tamtej pory sprawa nabrała tempa.

– Chciałabym wiedzieć, co dalej z tym projektem, w którym się znaleźliśmy – przyznaje pani Anna.

Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się budynek Straży Miejskiej, który od 2024 roku ma przyłącze do sieci ciepłowniczej. Mieszkający w sąsiedztwie Częstochowianie – przez cały czas się go nie doczekali.

– Ta deklaracja, wizerunek naszych włodarzy, osób odpowiedzialnych za administrowaniem naszego osiedla, przekonał mnie w stu procentach, iż ten projekt zostanie zrealizowany. Na deklaracjach się skończyło – ubolewa pani Anna.

Mieszkańcy Krakowskiej nie wiedzą, czy doczekają się obiecanego ciepła sieciowego. Fot. Hubert Pietrzak

“Odnosząc się do przyłączenia budynku Straży Miejskiej pragnę zaznaczyć, iż w tym miejscu sieć ciepłownicza nie pozwala na podłączenie większej liczby budynków, jest to spowodowane ograniczeniami technicznymi” – twierdzi ZGM “TBS”.

– Warunki techniczne były dla Straży Miejskiej, ale zabrakło ich dla zwykłych mieszkańców – komentuje Hubert Pietrzak z Częstochowskiego Alarmu Smogowego (CzAS). Organizacja zajmuje się poprawą jakości powietrza w mieście w trosce o zdrowie i komfort Częstochowian.

– Fortum podtrzymuje wolę przyłączenia budynków zlokalizowanych przy ul. Krakowskiej 80 w Częstochowie do miejskiej sieci ciepłowniczej. Pierwszym krokiem w procesie przyłączenia budynku do sieci ciepłowniczej jest złożenia przez właściciela nieruchomości wniosku o możliwość przyłączenia, co jeszcze nie nastąpiło – mówi nam Natalia Bugalska, manager ds. komunikacji Fortum.

Dodaje, iż od momentu złożenia kompletnego wniosku do fizycznego przyłączenia budynku upływa zwykle około 13 miesięcy.

Uniki

O sytuację mieszkańców zapytaliśmy też Urząd Miasta Częstochowa i ZGM “TBS”. Biuro Prasowe UM, prawdopodobnie nie wiedząc, iż miejska jednostka odpowiedzialna za zasób mieszkaniowy, także otrzymała od nas pytania prasowe, odesłało nas właśnie do ZGM, tłumacząc to “kompetencją i adekwatnością”.

– Żałosne jest to, iż gdy zwracamy się o coś do ZGM, to słyszymy, iż nic od nich nie zależy, bo decyzje podejmuje miasto. Przecież to jest spółka miejska zależna od samorządu – zauważają Częstochowianie i skarżą się, iż przez cały czas nie wiedzą, co z ich przyłączeniem do sieci.

Dopiero po zadaniu miastu pytań w trybie dostępu do informacji publicznej, otrzymaliśmy odpowiedź.

“Podkreślam, iż wszystkie lokale w zasobie komunalnym Miasta Częstochowy wyposażone są w źródła ciepła. Nieprawdziwe jest więc twierdzenie, iż mieszkańcy marzną. jeżeli tak jest, oznacza to, iż albo nie korzystają ze źródła ciepła w lokalu albo na nim – w drastyczny sposób – oszczędzają” – czytamy w odpowiedzi Anny Wojtysiak, z-czyni kierownika Działu Organizacyjnego ZGM “TBS” na nasze pytania.

Mieszkańcy Krakowskiej opalają się, czym się da, bo nie mają alternatyw. Fot. Hubert Pietrzak
  • Czytaj także: Miasta kontra kopciuchy. Rekordzista wymieni je dopiero za 256 lat [RAPORT]

Równi i równiejsi. „Cóż szkodzi obiecać?”

Hubert Pietrzak z Częstochowskiego Alarmu Smogowego (CzAS) ma inne zdanie. W ramach projektu Wampiry w termowizji, wraz z Kłobuckim Alarmem Smogowym, przy użyciu kamer termowizyjnych i dronów, przeprowadził badanie termowizyjne budynków, o których mowa. – Te budynki mają niesamowitą wartość zabytkową i historyczną. Są to budynki ponad 100-letnie. W związku z tym szereg zaniedbań spowodował, iż w większości nie są w dobrym stanie. Z naszych badań wynika, iż ubytki ciepła w większości były w okolicy ścian, które nie przeszły termomodernizacji.

Problemem są też nieszczelne i w dużej części przestarzałe okna. – Ludzie, którzy tutaj mieszkają, są uwięzieni w pułapce, ponieważ sami nie mogą wymienić źródła ciepła i poprawić stanu technicznego budynków. A stan ten woła o pomstę do nieba.

– Jest to wina wyłącznie właściciela z częstochowskim prezydentem na czele – oraz osób zarządzających budynkami w jego imieniu, czyli tzw. ZGM – dodaje działacz CzAS.

Pan Zygmunt, emeryt, który od urodzenia mieszka w Częstochowie, ubolewa: – Czy w tym mieście coś się zmieni na lepsze? Chyba tylko jak zmienią się ci na górze, lokalne władze.

Co się zadziało od momentu podpisania listu? – pytamy pani Anny. – Nic się nie zadziało – odpowiada z frustracją. Ponieważ te prace ziemne [przy budowie łącznika] dobiegały końca, wylano beton, zadałam pytanie. Dotąd nie ma na nie odpowiedzi. No więc jak mogę traktować poważnie naszych włodarzy?

Jak dotąd na deklaracjach się skończyło.

– Powiem wprost – mieszkańcy zostali oszukani. Był list intencyjny, były zapewnienia, a tak naprawdę oni zostali na lodzie – mówi Hubert Pietrzak.

Pani Anna wielokrotnie pisała do miasta, spółki odpowiedzialnej za zasób mieszkaniowy oraz do samorządowców. Do dziś czeka na odpowiedź i jakąkolwiek informację.

Jak mawiał “klasyk” – cóż szkodzi obiecać?

Zabetonowani żywcem. Zamiast przyłącza do sieci, 6-metrowy mur

Mieszkańcom nie zapewniono przyłączenia do sieci, choć była ku temu okazja. Za to ogrodzono ich od świata podczas remontu łącznika zachodniej części miasta z centrum. Zamiast zastosować tradycyjne ekrany akustyczne, wokół budynków postawiono 6-metrowy mur.

– Żyjemy w bunkrze – to słowa pana Mateusza. Kolejne, dużo mocniejsze stwierdzenie, które jest tu ostatnio odmieniane przez wszystkie przypadki, to “getto”. – Jesteśmy odcięci, odseparowani murem od sąsiadów i reszty świata – przyznaje nasz rozmówca.

Pani Anna Walaszczyk przyznaje, iż “wygląda to bardzo dziwnie”. – Budynek bezpośrednio zlokalizowany przy nowej drodze, jest kompletnie zasłonięty betonowymi, bardzo wysokimi murami.

Wokół budynków postawiono mur. Mieszkańcy nazywają to „gettem” i bunkrem”. Fot. Hubert Pietrzak

“Nieprawdą jest twierdzenie jakoby mieszkańcy ulicy Krakowskiej i Filomatów byli odgrodzeni betonowym murem wzdłuż nowo budowanej drogi (łącznik 1 Maja – Krakowska)” – odpowiada nam ZGM “TBS”. “Jak wynika z informacji pozyskanych od Miejskiego Zarządu Dróg w Częstochowie, tereny przylegające do nowej drogowej inwestycji zyskały po prostu ochronę akustyczną, by zminimalizować hałas komunikacyjny”.

Jej działanie, jak wyjaśnia spółka, opiera się na wytworzeniu „cienia akustycznego”, w którym poziom dźwięków “jest znacząco niższy”. “Ustawienie i lokalizację dźwiękochłonnych ekranów akustycznych z tworzywa poprzedziły decyzje wydane przez niezależne środowiskowe instytucje”.

Podczas gdy jednym stawia się mury, innym buduje się apartamenty.

Niedawno miasto chwaliło się niewielkim budynkiem ZGM, który powstał w innej części Częstochowy, na Parkitce. Aby móc się do niego wprowadzić, mieszkańcy muszą partycypować finansowo i wykazać się odpowiednim dochodem. – Oczywiście budynek jest bardzo piękny, ale wiele osób nie może sobie na to pozwolić – komentuje pani Anna.

“Istotnie, Miasto i ZGM TBS chwalą się nowym osiedlem TBS w dzielnicy Parkitka, bo docelowo ma tu powstać choćby 13 wielorodzinnych budynków. Jeden z bloków został już zasiedlony przez 23 najemców w 2025 roku. w tej chwili mamy pozwolenia na budowę trzech kolejnych budynków” – odpowiada spółka.

Uchwała antysmogowa? Wdrożymy, jak znajdziemy środki

“Obecnie w zasobie komunalnym nie posiadamy kotłowni węglowych. Natomiast z 7555 mieszkań w zasobie komunalnym tylko w 80-ciu indywidualnych lokalach funkcjonują piece pozaklasowe ogrzewające jedno konkretne mieszkanie” – odpowiada ZGM.

Częstochowski Alarm Smogowy przypomina jednak, iż w lipcu 2024 r. ta sama spółka – w odpowiedzi na jedną z interpelacji – przekazała mu informację, iż “poza 80 pozaklasowym kotłami, “w zasobie gminy ma 2162 pozostałe źródła, jak piece kaflowe, piecokuchnie, kominki etc.”

– Gdzie się podziały ponad 2 tys. “pozostałych źródeł ciepła”? – pyta retorycznie Hubert Pietrzak.

W dalszej części odpowiedzi nasze pytania ZGM podkreśla, iż termomodernizacja i wymiana ciepła jest kosztowna. “Spółka jest przygotowana na wdrożenie przepisów uchwały sejmiku wojewódzkiego śląskiego tzw. uchwały antysmogowej po zapewnieniu środków finansowych”.

Problem “przygotowania” spółki polega na tym, iż uchwała antysmogowa dla woj. śląskiego obowiązuje od 2017 roku. Okazuje się, iż nie dla wszystkich. Miejska spółka, wbrew przepisom, uzależnia jej respektowanie od zgromadzenia finansów na termomodernizację. Warto dodać, iż na Śląsku od 1 stycznia wszystkie tzw. kopciuchy są zakazane.

Agnieszka Marciniak, kierowniczka Biura Gospodarki Lokalowej i Usług Komunalnych Urzędu Miasta w Częstochowie, odpowiada nam, iż Gmina Miasto Częstochowa nie była ukarana w związku z eksploatacją pozaklasowych źródeł ogrzewania, niezgodnych z uchwałą antysmogową.

Niepewna przyszłość

Mieszkańcy zastanawiają się, co ich czeka i czy są już spisani na straty lub ewentualne przesiedlenie. Ich obawy narastają ze względu na niedawne zatrzymanie prezydenta Częstochowy Krzysztofa M. przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Choć włodarz wrócił już do miasta, ma zakaz wstępu do urzędu i kontaktowania się ze współpodejrzanymi. Częstochowianie mają mieszane uczucia co do przyszłości całego samorządu.

Do tego dochodzi zapowiadana podwyżka czynszu, z ponad 4 zł/m2 na 11zł/m2 – i mówimy tu jedynie o stawce bazowej. Dziś pani Anna płaci niespełna 340 zł miesięcznie. Od maja będzie to przeszło dwa razy więcej.

“Miasto nie może wyburzyć budynków – zabytków nieruchomych wpisanych do rejestru zabytków. (…) te przy ul. Krakowskiej (zespół budynków mieszkalnych Przędzalni Czesankowej „Motte”, później Union Textil, Elanex) znajdują się w rejestrze zabytków” – odpowiada nam częstochowski ZGM “TBS”.

Urząd Miasta potwierdza: – Gmina Miasto Częstochowa nie przewiduje realizacji działań polegających na wyburzeniu ani wyłączeniu z eksploatacji wskazanych budynków.

Jak mówi Hubert Pietrzak, wspomniane patologie dotyczą nie tylko kilku bloków na ul. Krakowskiej, ale ponad 100 wielorodzinnych budynków i około 1500 pozaklasowych pieców w ZGM “TBS” w Częstochowie. Nad sprawą pracuje Częstochowski Alarm Smogowy.

Pietrzak powołuje się na LISTĘ problematycznych budynków, która przedstawia stan na 12 grudnia 2024 r.

Mapa wampirów smogowych w zasobie miejskim. Piotr Marcinkowski/Kłobucki Alarm Smogowy

Częstochowskie fikcje. „Tutaj walka ze smogiem to fasada”

Zapytaliśmy miasto o działania dotyczące wymiany źródeł ogrzewania i termomodernizacji budynków w zasobie komunalnym, które zostały zrealizowane od początku 2024 r. do końca stycznia br. Jak czytamy w odpowiedzi urzędu:

– przeprowadzono termomodernizację 1 budynku mieszkalnego (6 lokali mieszkalnych),

– dokonano zmiany źródła ogrzewania w 6 budynkach mieszkalnych (108 lokali mieszkalnych, 3 lokale użytkowe),

– w 95 lokalach mieszkalnych wymieniono źródło ogrzewania na zgodne z wymogami tzw. uchwały antysmogowej.

Działacz CzAS-u nazywa sprawy dobitnie: – W Częstochowie jakakolwiek walka ze smogiem to jest fasada. Fikcja. A co do równie ważnej kwestii społecznej, czyli poprawienia mieszkańcom warunków życia i zwykłej empatii wobec nich – władze miasta nie mają ludzkiego oblicza.

Także zeszłoroczny raport SmogLabu pt. “Czy polskie miasta pozbywają się kopciuchów? I co dalej z programem Czyste Powietrze?” wskazał na zaniedbania Częstochowy względem wymiany kopciuchów. Gdyby miasto przeprowadzało te wymiany w dotychczasowym tempie, zajęłoby mu to… 28 lat.

Do sprawy będziemy wracać.

Zdjęcie tytułowe: Hubert Pietrzak

Idź do oryginalnego materiału