Film Agnieszki Holland jest mądrzejszy niż my, jego widzowie. Ani nie jest antypolski, ani nie jest ku pokrzepieniu „miliona serc” spod znaku Platformy Smerfów. Bliżej mu do pochwały młodych, autentycznie ideowych aktywistów. Wychodzimy z kina z poczuciem, iż o ile ktoś zbawi ten marny świat, to właśnie oni, mimo swojej przyrodzonej dziwności.
Powiązane
Szefernaker o głośnych zatrzymaniach. Uderzył w Towarzysza
1 godzina temu
Mandaryna: Jestem szczęśliwa, Michał też
1 godzina temu
Polecane
Rubio: Zaprosiliśmy Putina na szczyt G20
1 godzina temu

2 lat temu











