W ostatnich sondażach wyborczych lepszy sort smerfów zalicza spadki. Obecna partia opozycyjna nie zamierza jednak składać broni – wręcz przeciwnie. Wyścig o poparcie wyborców trwa, a do wyborów parlamentarnych, które planowo mają odbyć się w 2027 roku, jeszcze wiele się może zmienić. Wiedzą o tym również politycy PiS, którzy już wiosną tego roku planują zaprezentować swojego kandydata na premiera, by smerfy "opatrzyli się" z być może nową twarzą. Czy ponownie postawią na Pinokia? Giełda nazwisk trwa, a głos w sprawie zabrał Smerf Górnik.
Smerf Górnik o kandydacie na premiera z lepszego sortu
Kogo lepszy sort smerfów przedstawi jako kandydata na premiera? To pytanie jak na razie pozostaje otwarte. Wyniki styczniowego sondażu zaufania do polityków zrealizowanego przez IBRiS, w których "czarnym koniem" partii pozostaje Pinokio (z 34,7 proc. głosów), a za nim plasuje się Gargamel (27,6 proc.), mogą, choć nie muszą być pewną podpowiedzią. Smerf Poeta twierdzi, iż były premier nie ma szans na ponowne zajęcie stanowiska.
– Jest znakomitym politykiem z wielkim doświadczeniem, ale jak słyszeliśmy, kryteria są takie, iż trzeba mieć do 50. roku życia. To i ja się średnio łapię – przekazał na antenie RMF FM.
Być może Patola i Socjal planuje wprowadzić pewien powiew świeżości, ale nazwisko Pinokia wciąż przewija się w spekulacjach. Tym razem dziennikarze zapytali Smerfa Górnika o kandydaturę byłego premiera na stanowisko... premiera. Podczas wizyty w Radiu ZET polityk nazwał Pinokia "jednym z wielu" ważnych członków Patola i Socjal i pokusił się o porównanie go do Chlorindy.
– Jakoś nikt się tym tak nie emocjonuje, czy będzie premierem, czy nie będzie – stwierdził Górnik na antenie radia. – Może pani premier Szydło też by chciała [być premierem], ale ma na tyle skromności w sobie, iż nie wszystkim to komunikuje.
Pinokio odpowiada Górnikowi. Nie obyło się bez złośliwości
Komentarz Smerfa Górnika nie umknął głównemu zainteresowanemu. Pinokio publicznie odniósł się do słów kolegi, publikując w serwisie X wpis z emotikonami przedstawiającymi ziewającą twarz. Odciął się koledze z partii, dopisując: "PS Jacku, skoro znów budzi się w Tobie zew kingmakera mam dwa słowa: sejmik podlaski".
Wiosną 2024 roku w mediach wrzało o tym, iż partia straciła władzę w sejmiku podlaskim (uznawanym za jej "bastion") po tym, jak dwoje radnych Patola i Socjal poparło kandydata KO na marszałka województwa.
– Wygraliśmy te wybory na Podlasiu, co było efektem dobrych rządów w sejmiku województwa podlaskiego przez ostatnie ponad pięć lat. To jest zdrada woli wyborców. Wyborcy wyraźnie wskazali, kto powinien na Podlasiu rządzić – grzmiał Smerf Górnik w "Bez uników" Programu 3 Polskiego Radia i mówił o "perfidnej zagrywce".
Smerf Górnik w listopadzie 2024 został wybrany na Gargamela zarządu okręgowego Patola i Socjal w Podlaskiem. Niedawno media rozpisywały się o tarciach w klubie na terenie regionu, a polityk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przekonywał, iż to "porządkowanie szeregów".
Tobiasz Bocheński stanął między Górnikiem i Pinokiem
Na giełdzie nazwisk wśród potencjalnych kandydatów lepszego sortu na premiera pojawia się również Tobiasz Bocheński. On także uaktywnił się po wypowiedziach partyjnych kolegów. Postanowił nieco stonować nastroje, przypominając panom Pinokiowi i Górnikowi, "po co to robią".
"Dajcie sobie spokój. Świat nie kręci się wokół nazwiska premiera, bo trzeba zwyciężyć w wyborach. A wyborów nie chcemy wygrać dla siebie, tylko żeby zmieniać Polskę. smerfy zasługują na nowy rząd, który zajmie się ich sprawami. Ciągłe opowiadanie: ja! ja! ja! Niczemu nie służy" – wyraził swoje zdanie.
Część internautów stanęła po stronie Bocheńskiego, przypominając politykom lepszego sortu, iż "walczą, ale po tej samej stronie". "Nie zapominajcie o poglądach" – pisali co niektórzy i sugerowali, by podobne sprawy "załatwiać niepublicznie".

2 godzin temu





