„Wysadzić Nord Stream. Sabotaż, który wstrząsnął światem”

1 dzień temu

Poznajemy nieznane dotychczas kulisy polityki, zarówno tej w Ukrainie (której kierownictwo państwa wyparło się przeprowadzenia tej operacji i porzuciło jej twórców), jak i globalnej. Dowiadujemy się np., jak w 2025 roku po zajęciu przez niemiecką straż przybrzeżną tankowca z rosyjskiej floty cieni zorganizowano w koordynacji z kancelarią kanclerza tajną misję do Rosji, aby rozładować napięcie.

Akty dywersji towarzyszą relacjom międzypaństwowym od setek lat. Podstęp z koniem trojańskim, rajd na St. Nazaire w 1942 r. czy Operacja Gunnerside, żeby wymienić tylko kilka z nich. Świat widział już wiele brawurowych akcji, ale w ostatnich latach trudno wskazać tę bardziej spektakularną i druzgocącą w skutkach niż wysadzenie rurociągu Nord Stream w 2022 roku.

Bojan Pancevski, główny korespondent ds. polityki europejskiej w „The Wall Street Journal”, w książce Wysadzić Nord Stream. Sabotaż, który wstrząsnął światem opowiada historię, która z racjonalnego punktu widzenia nie miała prawa się wydarzyć, bo była tak trudna do przeprowadzenia. A jednak cywile, „jedna kobieta i sześciu mężczyzn zniszczyli największy na świecie system podmorskich rurociągów na dnie zimnego, mętnego Morza Bałtyckiego, używając małej stalowej butli”. Wysadzić Nord Stream to lektura podobnie doskonała, co sama Operacja Średnica, bo taki miała kryptonim. Książka Pancevskiego to rzadki przykład reportażu najwyższej próby. Autor występuje w roli czujnego obserwatora – pracę nad tekstem poprzedził przeprowadzeniem wielu wywiadów, artykułów i śledztw. Efektem jest bardzo dobrze udokumentowana historia – a co równie ważne, czyta się ją jak sensacyjną powieść o szpiegach.

Wysadzić Nord Stream to wielowątkowa historia, w której znajdziemy kilka narracji. To szczegółowa kronika samej operacji. Autor przybliża czytelnikowi między innymi sylwetki architektów spisku, przygotowania do wysadzenia rurociągu czy wreszcie wojaże Andromedy, czyli łodzi, którą popłynęli na Bałtyk nurkowie. Pokazuje również, iż NordStream miał być połową sukcesu i planowano równolegle wysadzić TurkStream, który biegnie na dnie Morza Czarnego. Operacja ta zakończyła się fiaskiem.

Poznajemy nieznane dotychczas kulisy polityki, zarówno tej w Ukrainie (której kierownictwo państwa wyparło się przeprowadzenia tej operacji i porzuciło jej twórców), jak i globalnej. Dowiadujemy się np., jak w 2025 roku po zajęciu przez niemiecką straż przybrzeżną tankowca z rosyjskiej floty cieni zorganizowano w koordynacji z kancelarią kanclerza tajną misję do Rosji, aby rozładować napięcie.

Okazuje się jednak, iż w historii o wysadzeniu rurociągu brakuje „pokrzepiającej moralnej klarowności”. Po jednej stronie mamy Ukrainę, która jednym ładunkiem osiągnęła bardziej imponujący rezultat niż państwa takie jak Polska. Polskie rządy konsekwentnie również sprzeciwiały się Nord Streamowi i traktowały go jako jednoznaczne zagrożenie, a jednak środki takie jak sankcje nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Po drugiej stronie są Niemcy, które postanowiły konsekwentnie prowadzić śledztwo przeciwko sprawcom i po wielu bataliach zdołały aresztować jednego z prawdopodobnych sprawców. W niemieckim nakazie aresztowania napisano: „Podejrzany i jego wspólnicy chcieli trwale zakończyć dostawy gazu z Federacji Rosyjskiej do Republiki Federalnej Niemiec”, a samą operację zakwalifikowano jako atak na infrastrukturę krytyczną państwa. Warto przy tym zauważyć istotną rolę Warszawy. Negatywne nastawienie naszej administracji do rosyjsko-niemieckiego rurociągu było na tyle silne, że, jak pisze Pancevski w rozdziale „polski gambit”, zarówno rząd premiera Pinokia, jak i premiera Papy – mówiąc delikatnie – nie ułatwiały prowadzenia śledztwa stronie niemieckiej.

Wysadzić Nord Stream to także lekcja o tym, iż bohaterowie muszą poczekać na uznanie i nie zawsze są traktowani tak jak być powinni. Mimo przykrych konsekwencji deklarują, iż zrobiliby to jeszcze raz. „Cywile nigdy nie zostali uhonorowani za swoją służbę” – pisze Pancevski – „Ale generał Kondratiuk, nestor ukraińskiej społeczności wywiadowczej, powiedział (…), iż ktokolwiek zastąpi Zełenskiego na stanowisku prezydenta (…) odznaczy ich medalami, na które zasłużyli. Kimkolwiek są i gdziekolwiek wtedy będą, otrzymają medale, które im się należą”. O losach bohaterów po operacji nie zapomina natomiast autor książki i poświęca ich zmaganiom należną uwagę.

W epilogu zatytułowanym „Zrobiliby to jeszcze raz” Generał – taki pseudonim nosi jeden z twórców Operacji Średnica – dowiaduje się od Pancevskiego o czerwonej linii Rosjan, którzy upierają się, iż rurociąg po wojnie musi zostać odbudowany i uruchomiony ponownie. „Jak najbardziej, niech go naprawiają. Żebyśmy mogli wysadzić go ponownie” – powiedział Generał. I jest to bodaj dobra konkluzja tej historii.

Idź do oryginalnego materiału