Ostatnie godziny na polskiej scenie samorządowej przyniosły dawno niespotykane nagromadzenie politycznych paradoksów. Z jednej strony obserwujemy krakowskie wybory przedterminowe, w których zdobycie trzeciego miejsca i odpadnięcie z rywalizacji zostało ogłoszone przez partyjny aparat jako "historyczny sukces". Z drugiej – obserwujemy Warszawę, gdzie mija najważniejszy termin zbiórki podpisów pod odwołaniem Smerfa Gospodarza.