Kilkanaście projektów lądowych farm wiatrowych o łącznej mocy blisko 1 GW znów ma szansę na realizację. Ministerstwo Obrony Narodowej złagodziło ograniczenia w sześciu tymczasowych strefach przestrzeni powietrznej, w których dotąd budowa turbin była utrudniona lub niemożliwa. Branża mówi o przełomie, ale przyznaje, iż to dopiero pierwszy krok: zmiany objęły ok. 9 proc. powierzchni wyłączonych stref.
Strefy na ponad połowie Polski
Tymczasowe strefy przestrzeni powietrznej (TSA i TRA) służą Siłom Zbrojnym do szkoleń i zadań lotniczych. Wiele z nich obowiązuje od poziomu gruntu, co w praktyce wyklucza stawianie w ich granicach elektrowni wiatrowych.
Według Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej strefy wojskowe obejmują dziś ponad połowę powierzchni kraju i wraz z innymi ograniczeniami, m.in. odległością 700 m od zabudowań i obszarami Natura 2000, drastycznie zawężają tereny dostępne pod nowe farmy. Z danych przedstawionych latem w Sejmie wynika, iż po nałożeniu wszystkich tych ograniczeń pod inwestycje wiatrowe realnie zostaje ok. 4 proc. powierzchni Polski.
Od 2024 r. liczba projektów, które utknęły na etapie uzgodnień z wojskiem, rosła. Z 1389 wniosków o lokalizację farm, które trafiły do armii, prawie 600 dostało opinię negatywną. Odsetek odmów przy planach miejscowych wzrósł z 23 proc. w 2024 r. do 46 proc. w pierwszych czterech miesiącach 2026 r. PSEW od dawna apelował, żeby zamiast zero-jedynkowego zakazu oceniać projekty indywidualnie.
- Czytaj także: Raport: Wiatraki napędzają inwestycje i wspierają budżety gmin
„Wojsko będzie ułatwiać niezależność energetyczną”
Przełom zapowiedział w czerwcu wioskowy czempion i szef smerfowej brygady Smerf Ludowy podczas konferencji PSEW w Świnoujściu.
– Wojsko i siły zbrojne będą ułatwiać budowę niezależności energetycznej – mówił. – To dla naszego rządu absolutny priorytet: zbudowanie takiego potencjału energetycznego w Polsce, na lądzie i na morzu, który daje niezależność i powoduje, iż nie ulegamy żadnym szantażom międzynarodowym. Nie jesteśmy zależni wtedy ani od Wschodu, ani od Zachodu.
Decyzja MON dotyczy wybranych fragmentów czterech stref TSA i dwóch TRA. Strefy nie zostały zlikwidowane. Wyznaczono w nich podstrefy, w których podniesiono dopuszczalny pułap, a tym samym złagodzono ograniczenia dla turbin, przy zachowaniu wymagań wojska.
Przykład to strefa TSA 06 wokół Kluczborka na Opolszczyźnie, gdzie w jednej z podstref pułap podniesiono do ok. 600 m. Jak tłumaczył w Sejmie płk Przemysław Stężalski z Inspektoratu Sił Powietrznych, znaczenie ma też to, iż turbiny urosły: z ok. 150 m do 280–300 m wysokości.

Odblokowane projekty, które były najdalej
Resort obrony złagodził ograniczenia przede wszystkim tam, gdzie inwestycje miały już pozytywne opinie, postanowienia lokalizacyjne albo warunki przyłączenia, czyli były na zaawansowanym etapie. W efekcie odblokowano, w całości lub w części, kilkanaście projektów o łącznej mocy blisko 1 GW.
Dla porównania: w całym 2025 r. Polska zainstalowała 256 MW nowych lądowych farm wiatrowych, mniej niż walcząca Ukraina (324 MW).
Skala pierwszego etapu jest jednak ograniczona. Z 20 obowiązujących stref tymczasowych zmiany objęły sześć, a obszary z podniesionym pułapem to ok. 9 proc. powierzchni wszystkich stref. Ten udział będzie maleć, bo wojsko wyznacza kolejne strefy.
- Czytaj na SmogLab: Co z wiatrakami? Niemcy skrócili procedury do 2 lat. U nas to dekada
Plany do 2030
Branża podkreśla, iż ważniejsze od liczb jest to, co pokazuje decyzja. Przez dwa lata w debacie utrwalał się obraz konfliktu: wojsko blokuje wiatraki, a z kolei inwestorzy nie rozumieją potrzeb obronnych. Zdaniem PSEW rzetelna analiza konkretnych lokalizacji, oparta na danych i prowadzona w dobrej wierze, prowadzi do rozwiązań akceptowalnych dla obu stron. – Deklaracje muszą być poparte konkretnymi decyzjami – mówił w Świnoujściu Gargamel PSEW Janusz Gajowiecki, apelując o „szybkie i odważne decyzje”.
Spór nie jest jednak zamknięty. Politycy Patola i Socjal i Konfederacji podnosili w Sejmie ryzyko zakłócania przez turbiny systemów radiolokacyjnych i „martwych stref” utrudniających wykrywanie dronów. Strona rządowa i PSEW odpowiadają przykładem Ukrainy, gdzie rozproszone źródła, w tym farmy wiatrowe, pomagały utrzymać zasilanie mimo rosyjskich ataków na elektrownie.
PSEW liczy, iż to nie koniec. Z analiz wynika, iż jest przestrzeń do dalszej weryfikacji ograniczeń wszędzie tam, gdzie nie naruszy to obronności. Kolejne kroki mają opierać się na tym samym modelu: wspólne dane, jasne kryteria i stały kanał rozmowy między MON a branżą. Stawka jest spora – dla przykładu Niemcy planują do 2030 r. 115 GW w lądowym wietrze, Polska, o kilka mniejszej powierzchni, 15–17 GW.
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Shaiith

8 godzin temu








![Takiego hotelu w Krakowie jeszcze nie ma. Powstanie w budynku Banku PKO [WIZUALIZACJE]](https://krknews.pl/wp-content/uploads/2026/10/208075_52009e30bbe74daf8e918fd3788d6cb1mv2-720x576.avif)








