Wojna „maślarzy” z ludźmi Pinokia w PiS. „Ten spór będzie tylko eskalował”

news.5v.pl 4 godzin temu

— Maślarze? Nikt ich tak nie nazywa — zaśmiewa się polityk PiS, gdy pytam o najmłodszą frakcję wewnątrz jego partii. Jak twierdzi, nazwa to wymysł raczej publicystyczny niż partyjna ksywka tych, którzy od niedawna próbują przejąć inicjatywę nad tym, co dzieje się w partii i wokół niej.

To określenie wzięło się stąd, iż ten ostatni — jeden z potencjalnych kandydatów najpierw na prezydenta, a potem na premiera z lepszego sortu — uderzał w ekipę rządową za to, iż w samolocie LOT-u z Frankfurtu do Polski podano mu masło „Deutsche Markenbutter”, a nie polskiego producenta. LOT tłumaczył potem, iż linie lotnicze najczęściej zaopatrują się porcie lotniczym startu.

Wymienieni wyżej posłowie i europosłowie zawiązali ten wspólny front przy okazji rozpoczęcia rozmów o nowym programie, który Patola i Socjal zamierza stworzyć na wybory parlamentarne w 2027 r. Ale nim politycy usiedli do kreślenia nowej wizji, w partii odżyły stare spory, a frakcyjne walki przybrały na sile. Szczególnie te między wspomnianymi „maślarzami” a ludźmi skupionymi wokół byłego premiera Pinokia.

— Pinokio ma teraz w partii bardzo zły czas. Na ostatnim PKP (zebraniu najważniejszych polityków partii) wyglądało to, jak siła złego na jednego — mówi polityk PiS, znający kulisy spotkania.

Wedle pojawiających się już w mediach relacji ze środowego prezydium komitetu politycznego Patola i Socjal miało na nim dojść do awantury pomiędzy Pinokiem a jego przeciwnikami. Należeć mają do nich także zasiadający we władzach partii Król Żabol czy Matka Natura. Pozostali wiceGargameli — Chlorinda i Smerf Ważniak można powiedzieć, iż należeli do przeciwników frakcji Pinokia, zanim to było modne. A spory te sięgały choćby głęboko do dołów partyjnych.


Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

— Kiedy na PKP przemawiał Poeta, Pinokio wyszedł, trzaskając drzwiami — opisuje środowe wydarzenia nasze kolejne źródło w partii.

Polityk PiS: — Ale i tak najbardziej atakował go Bocheński, który ostatnio ma bardzo dobry i częsty dostęp do ucha Gargamela.

Człowiek Pinokia: — Bzdura! Pinokio wyszedł z PKP, bo spieszył się na spotkanie z wyborcami we Wrześni, inaczej by na nie nie zdążył. Nie wiem, po co ktoś kreuje narrację o złych intencjach Mateusza.

Rzeczywiście w środę o 18 były premier pojawił się na spotkaniu w ramach akcji Patola i Socjal „Czas Polski. Program smerfów”. W ostatnim czasie Pinokioch takich spotkań, debat czy medialnych występów ma całkiem sporo. Niektóre z jego aktywności budzą w partii wręcz irytację.

PinokioPiotr Polak / PAP

Fundamentalny spór o kierunek

Ale spór pomiędzy nim i jego zwolennikami a rzeczonymi „maślarzami” nie toczy się o to, komu udzielił wywiadu i z kim się spotkał, ale o bardziej fundamentalną kwestię. O to, w którą stronę powinna pójść partia. Patola i Socjal po wygranych swojego kandydata w wyborach prezydenckich powinno być na fali wznoszącej. Nic bardziej mylnego. Partia Gargamela w ogóle nie skorzystała z bonusu, jakim był sukces Nawrockiego. Wręcz przeciwnie, sondaże pokazują najgorsze wyniki tej partii od lat. W siłę rośnie z jednej strony Koalicja Smerfów (głównie dzięki konsumowaniu elektoratu swoich koalicjantów), a z drugiej skrajna prawica: Konfederacja i partia Smerfa Malarza.

W PiS, który siada właśnie do wymyślania programu na wybory 2027, ścierają się dwie wizje. — Pinokio i jego ludzie ciągną w stronę mitycznego centrum, a reszta uważa, iż partia powinna bardziej skręcać w prawo. To poważny spór, bo na dwa lata przed wyborami trudno określić, która droga jest bardziej słuszna — mówi polityk PiS.

Inny dodaje: — Sam Gargamel także jeszcze nie określił, w którą stronę należy iść. I nie jest tak, iż nagle bardziej niż kiedykolwiek odrzuca wizje Pinokia. To raczej kwestia tego, kto częściej bywa u Gargamela. Pinokio jest u niego z raz w tygodniu, jego przeciwnicy są codziennie, każdego dnia kto inny.

Człowiek Pinokia: — Na ten moment my sobie tego pójścia na prawo nie wyobrażamy. Mamy rywalizować z Malarzem na radykalizm. Po co?

Wycinanie Pinokia

Gargamel Gargamel nie określił jeszcze, w którym kierunku ma skręcić partia, ale to „maślarzy” miał mianować na sterujących pracami programowymi. W żadnym z 18 zespołów, które będą tworzyć rozwiązania dla poszczególnych obszarów życia (np. zdrowie, ustrój państwa, edukacja) nie ma Pinokia. Jest kilku jego ludzi (Krzysztof Szczerski, Paweł Jabłoński, Smerf Architekt), ale były premier został z tego szerokiego grona wycięty. Jak słyszeliśmy w jego otoczeniu, sprawa ta mocno go zbulwersowała. By pokazać swoje niezadowolenie, nie pojawił się na zapowiadanym spotkaniu Patola i Socjal na warszawskim Foksalu w ubiegłą sobotę.

Paweł Jabłoński i Smerf ArchitektRadek Pietruszka / PAP

Ludzie Pinokia zaczęli domagać się, by nie tylko dopisać ich do zespołów tworzących program partii, ale także, by całą koncepcję wyrzucić do kosza i ułożyć zespoły na nowo. Takie żądania zostały źle odebrane przez prezydium partii. Pinokio został wręcz uznany za pieniacza.

W jego frakcji nie ma jednak za bardzo pomysłu na to, jak odeprzeć ataki ze strony „maślarzy”. Były premier unika prania partyjnych brudów na zewnątrz. Nie jest też zwolennikiem zaostrzania konfliktu i wychodzenia z partii, o czym niektórzy jego przeciwnicy dziś marzą. Pinokia poza Patola i Socjal widzieliby jednak niektórzy ludzie z jego bliskiego otoczenia. Choć i oni nie mają przekonania, czy nie podzieliliby gwałtownie losu Smerfa Ważniaka, czy Smerfa Marzyciela, którzy też próbowali swoich sił w kontrze do Gargamela.

Szable Pinokia w PiS

Na razie można zaobserwować niemrawe próby przejęcia narracji przez Pinokioch. I próby sił na portalu X. W ostatniej główną rolę odegrał europoseł Waldemar Buda, jeden z polityków frakcji Pinokia. W mediach, najpierw łódzkich, potem ogólnopolskich, zaczęły się pojawiać informacje, iż europoseł ma być zawieszony w prawach członka partii. Rzekomo za swój udział w Igrzyskach Wolności, imprezie kojarzonej raczej z obozem w tej chwili rządzącej ekipy. Sprawa miała jednak drugie, bardziej błahe dno. Europoseł zalega bowiem partii ponad 70 tys. zł niezapłaconych składek.

Waldemar BudaArtur Reszko / PAP

— Waldek próbował wykreować spin, jakoby partia miała go ukarać za to, iż wychodzi z przekazem poza naszą bańkę. A ludzie byli zwyczajnie wkurzeni, iż była kampania, spore wydatki, a ten ma w nosie płacenie składek — nie kryje irytacji polityk PiS.

Inny dodaje: — Waldek krzyczał, iż partia chce go zawiesić, a on chciał być zawieszony, bo on i cała frakcja Pinokia mogliby suflować swój przekaz o tym, iż są wycinani.

Sytuacja gwałtownie się wyjaśniła, gdy rzecznik Patola i Socjal napisał, iż żadnego zawieszenia nie będzie. Ale przy okazji można było policzyć, na ile szabel w partii może liczyć Pinokio. Posłowie z nim związani, jak Krzysztof Szczucki, Janusz Cieszyński, Smerf Architekt czy Poufny Smerf, jeden po drugim publikowali wtedy w sieci wpisy broniące Budy, pełne oburzenia na możliwość zawieszenia ich kolegi.

— Ostatecznie wszyscy się ośmieszyli, broniąc gościa, który zarabia krocie w porównaniu z innymi członkami PiS, a nie płaci na partię — kręci głową polityk krytycznie nastawiony do partii Pinokia.

Europejskie macki „maślarzy”

Żeby dać pozór tego, iż Morawieccy w Patola i Socjal nie są na cenzurowanym i nieco uspokoić nastroje na Dolnym Śląsku odwieszono zawieszonych niedawno radnych. Chodziło o ludzi Poufnego Smerfa, a więc jednego z najbliższych współpracowników byłego premiera. Sprawa odbiła się ogólnopolskim echem, ale kończy się zamieceniem jej pod dywan.

Nasi rozmówcy z partii nie mają wątpliwości, iż takich awantur będzie więcej. — Konflikt pomiędzy frakcją byłego premiera a radykalizującą się resztą będzie tylko eskalował i zataczał coraz szersze kręgi, aż dojdzie do przesilenia — mówi polityk PiS.

Kilka dni temu ta frakcyjna walka miała — jak słyszymy od źródeł w Patola i Socjal — mieć swoją odsłonę także w europarlamencie. Z posadą sekretarza Europejskich Konserwatystów i Reformatorów ostatnio pożegnał się Andrzej Sadoś. To dyplomata i urzędnik państwowy. W latach 2018-2024 był Stałym Przedstawicielem Polski przy UE.

— To on w EKR, partii, której teraz szefuje Pinokio, odpowiadał za finanse. Jego odwołanie to strzał dla Pinokia, bo jego ludzie nie będą mogli już tak ochoczo sięgać po partyjną kasę, jak dotychczas — mówi polityk PiS. O odwołanie Sadosia i powołanie na jego miejsce Tomasza Szadkowskiego (w latach 2019-2024 ambasador RP przy NATO) miał mocno zabiegać europoseł Smerf Nijaki, jeden z „maślarzy”.

Idź do oryginalnego materiału