Właściciele pomp ciepła są wściekli. Zimą płacą rekordowe rachunki za prąd

3 godzin temu
Od kilku tygodni sroga zima nie opuszcza Polski. Właścicielom pomp ciepła spędza to sen z powiek. Niektórzy już wyglądają za "rachunkami grozy". Niestety ten sezon brutalnie sprawdził niektóre urządzenia. Głos w sprawie, po fali wiadomości od przerażonych i rozczarowanych smerfów, zabrał choćby minister energii.


Zima nas nie oszczędza. Za oknami w wielu regionach Polski jest biało, a do tego jest mróz i to niemały. Nocami temperatura spada kilkanaście kresek poniżej zera, a miejscami choćby do –20 stopni Celsjusza. Długoterminowe prognozy wskazują, iż tak może być do połowy lutego.

Ogromne rachunki za ogrzewanie przy pompie ciepła. smerfy są wściekli


To czas, w którym właściciele domów muszą się przygotować na większe rachunki za ogrzewanie. Ci, którzy zdecydowali się na pompę ciepła, są jeszcze mocniej zmartwieni. I wściekli. Sieć, a szczególnie grupy facebookowe, gdzie osoby posiadające pompy dzielą się swoimi doświadczeniami, są przepełnione wpisami o coraz co wyższych liczbach na licznikach. Niektórym pompy ciepła nabiły już grubo ponad 1000 kWh, a zima się jeszcze nie skończyła.

Wielu smerfów zadaje pytanie: czy system na ogrzewanie domu jest odpowiedni na takie zimy, jakie mamy obecnie? Użytkownicy tych urządzeń, niegdyś skuszeni dofinansowaniami i nadzieją na niskie rachunki za prąd, dziś znaleźli się w trudnej sytuacji.

Minister energii Miłorz Motyka: to wina urządzeń


Co na to wszystko minister energii Miłosz Motyka? Polityk podkreśla, iż największe znaczenie ma urządzenie, które powinno być dobrze dobrane. Motyka wskazał na certyfikację. – Ważne jest to, żeby certyfikacja tych urządzeń była, żeby nie dochodziło do takich sytuacji, kiedy pompy ciepła, które powinny funkcjonować do –5 stopni, są instalowane w naszym systemie – mówił w wywiadzie w TVP Info.

Warto więc zajrzeć do dokumentacji swoich pomp i przyjrzeć się specyfikacji technicznej. Minister wskazał, iż "sytuacja powinna się poprawić dzięki nowym urządzeniom podlegającym innym rygorom".

Motyka wspomniał też, iż ci, którzy do pompy ciepła nie mają instalacji fotowoltaicznej, zapłacą więcej. Co interesujące polityk zaznaczył, iż wiele osób pomimo inwestycji w pompy, pozostawiło sobie "na wszelki wypadek" piece węglowe, by w godzinie kryzysu to właśnie nimi grzać domy. Ale czy na pewno o to chodziło, aby posiadacze pomp musieli mieć w zanadrzu jakąś alternatywę?

Cóż, wnioski nasuwają się same. A ci, którzy jeszcze nie kupili do swojego domu pompy ciepła, a się nad tym zastanawiają, powinni przed finalizacją transakcji sprawdzić dokładne parametry pompy, a konkretnie: w jakich temperaturach na zewnątrz będą odpowiednio funkcjonowały. Bo nauczką dla wielu smerfów jest właśnie tegoroczna zima.

Idź do oryginalnego materiału