
"Rażąco nieproporcjonalne do zdarzenia" działania i interwencja nosząca znamiona "przemocy instytucjonalnej" – takie określenia znalazły się w uzasadnieniu sądu w sprawie, w którą zaangażowała się Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak. Kilka tygodni później, gdy sprawa stała się przedmiotem medialnej debaty, RPD była nazywana "wiedźmą" i "sadystką". Prof. Adam Bodnar mówi o jej "duszy adwokackiej", a eksperci przypominają wcześniejsze kontrowersje wokół Rzeczniczki, m.in. zarzuty o mobbing. Czy ta sprawa może wpłynąć na wizerunek RPD i kierowanego przez nią urzędu?