Więcej gatunków ryb, mniej planktonu. Ocieplenie może przebudować morza Europy

3 godzin temu
Zdjęcie: ocieplenie


Zimne Morze Północne jest jednym z 20 najszybciej ocieplających się mórz na świecie. Zdaniem europejskich naukowców wzrost temperatury wody w północno-wschodnim Atlantyku może poważnie zatrząść równowagą łańcuchów pokarmowych: gatunków drapieżnych przybędzie, ale ofiar będzie znacznie mniej.

Cztery lata badań nad ociepleniem mórz

Najnowsza publikacja przygotowana pod kierownictwem brytyjskiego Centrum Nauki o Środowisku, Rybołówstwie i Akwakulturze (Cefas) podsumowuje cztery lata badań nad zmianami różnorodności biologicznej w północno-wschodnim Atlantyku. Naukowcy wzięli pod lupę cztery duże grupy organizmów: fitoplankton, zooplankton, bezkręgowce denne (bentos) oraz ryby, badając ich zmienność gatunkową od lat 80. XX w. do roku 2023.

Na podstawie dziesiątek tysięcy podmorskich próbek i długiej historii pomiarów klimatycznych opracowano prognozę na przyszłość. Wnioski są dość zaskakujące: liczba gatunków ryb w Morzu Północnym może wzrosnąć, ale nie jest to dobra wiadomość dla ekosystemu.

Więcej drapieżców, mniej pożywienia

Prognoza Cefas opiera się na założeniu, iż ocieplenie globalnego klimatu do 2100 r. sięgnie 3°C w stosunku do okresu sprzed epoki industrialnej. W tym dość prawdopodobnym scenariuszu temperatura wód północno-wschodniego Atlantyku wzrośnie na tyle, iż zaczną do nich napływać ciepłolubne osobniki z niższych szerokości geograficznych. W rezultacie liczba gatunków ryb i bezkręgowców dennych może do połowy XXI w. zwiększyć się o choćby 12 proc.

Wzrost różnorodności biologicznej mórz północnej Europy nie będzie jednak równomierny. Już wcześniejsze badania Cefas sugerowały, iż zmiana klimatu sprzyjać będzie sardelom, sardynkom i okoniom morskim, ale utrudni życie dorszom i plamiakom. Najnowsza analiza wskazuje jeszcze jedno poważne zagrożenie: do 2050 r. liczba gatunków stanowiących fitoplankton może spaść o 3 proc., a zooplankton choćby o 7 proc.

Co to oznacza? Fitoplankton jest podstawą oceanicznej sieci pokarmowej – żywi się nim zooplankton, wiele gatunków ryb i bezkręgowców. Zooplankton to z kolei pożywienie dla drapieżnych ryb, w tym śledzi, makreli i rekinów, oraz wielu zagrożonych gatunków wielorybów. Można to porównać do sytuacji, w której na lądzie zaczęłoby brakować trawy i owadów.

Tropikalizacja chłodnych mórz – dobra czy zła?

O tym, iż zmiana nadchodzi, świadczą tegoroczne pomiary temperatury wody wokół Wysp Brytyjskich – najwyższe odnotowane wartości przekraczały średnią sezonową o choćby 3–4,5°C, a w zatoce Liverpool Bay badacze Cefas stwierdzili anomalię sięgającą aż 5°C. Trudno się dziwić, iż wzdłuż brytyjskich wybrzeży obserwuje się coraz więcej sardeli, tuńczyków błękitnopłetwych, kalmarów czy barwen, podczas gdy dorsza atlantyckiego ubywa.

Najnowsza analiza objęła jednak nie tylko morza otaczające Wyspy Brytyjskie, ale również wody wokół Irlandii i Francji. Wszędzie tam widoczne staje się zjawisko tropikalizacji, czyli przesuwania się zasięgów gatunków ciepłolubnych na północ, przy jednoczesnym ustępowaniu tych preferujących zimną wodę.

Na pytanie o przyszłość mórz okalających północną Europę trudno jest znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Z jednej strony może się wydawać, iż napływ nowych gatunków wzbogaci uboższe co do zasady ekosystemy morskie chłodnego klimatu i będzie pozytywnym impulsem dla rybołówstwa. Z drugiej, zubożenie fito- i zooplanktonu grozi destabilizacją całego systemu i nieprzewidywalnymi konsekwencjami dla bezpieczeństwa żywnościowego oraz kondycji oceanów.

Pisząc artykuł, korzystałam z:

Elena Couce et al.,From plankton to fish: 21st-century redistribution of marine biodiversity and the changing role of rare species.Sci. Adv.12,eaee7253(2026).DOI:10.1126/sciadv.aee7253

Idź do oryginalnego materiału