Więcej deszczu nie zawsze oznacza więcej wody w rzece

6 godzin temu
Zdjęcie: rzeki


Wydaje się to intuicyjne: jeżeli opadów przybywa, rzeki powinny nieść więcej wody. Jak pokazują badania, w wielu miejscach świata ta zależność nie jest taka oczywista. Naukowcy przeanalizowali dane z ponad 10 tys. zlewni rzecznych i stwierdzili, iż w ponad jednej czwartej z nich długoterminowe trendy opadów i przepływu rzek zmieniały się w przeciwnych niż wydawałoby się kierunkach. Oznacza to, iż sam wzrost lub spadek ilości deszczu nie wystarcza, by przewidzieć dostępność wody w rzekach w przyszłości.

Wyniki badania P. Berzonsky’ego i współautorów zostały opublikowane 25 sierpnia 2026 r. w czasopiśmie Geophysical Research Letters. Autorzy przeanalizowali pomiary z okresu 1951–2020 z ponad 10 tys. stanowisk ze zlewni w Ameryce Północnej i Ameryce Południowej, Europie oraz Australii.

Rzeki i opady nie zawsze zmieniają się synchronicznie

W skali całego zbioru analizowanych danych przepływ rzek zwiększał się w 51,7 proc. badanych miejsc, a zmniejszał w 48,3 proc. W przypadku opadów proporcje były odwrotne: wzrost zanotowano w 48,4 proc. lokalizacji, a spadek w 51,6 proc. Najważniejsze okazało się jednak nie to, ile miejsc stawało się bardziej suchymi lub mokrymi, ale czy oba parametry zmieniały się w tym samym kierunku.

W 27,4 proc. badanych zlewni trendy były rozbieżne. W 16,4 proc. lokalizacji ilość wody płynącej rzekami rosła, mimo iż opadów ubywało. W kolejnych 11 proc. obserwowano sytuację odwrotną: opadów przybywało, ale przepływ rzek malał. W ok. 60 proc. przypadków rozbieżności realizowały pierwszy scenariusz, a w ok. 40 proc. drugi. Zdaniem autorów wyniki te dobrze pokazują, iż zależność między opadami a ilością wody w rzece jest bardziej złożona, niż można byłoby oczekiwać.

Globalny kryzys wodny – rzeki na całym świecie wysychają

Największe ryzyko w suchych regionach

Rozbieżność pomiędzy opadami a przepływem była szczególnie duża w suchych zlewniach, a różnica pomiędzy trendami obu parametrów była tym większa, im bardziej suchy był klimat. Największą medianę, mierzoną jako różnica między znormalizowanym trendem przepływu rzecznego a znormalizowanym trendem opadów, odnotowano w Australii – 0,015 rocznie. Dla porównania w Europie było to 0,0029, w Ameryce Południowej – 0,0056, a w Ameryce Północnej – 0,0076 rocznie.

Ma to znaczenie, ponieważ w suchych zlewniach jedynie niewielka część opadu dociera do rzek. W badaniu wskaźnik odpływu – czyli stosunek ilości wody odpływającej rzeką do sumy opadów – w regionach suchych często wynosił zaledwie 0,01–0,1. Innymi słowy, do rzek trafia tylko niewielki ułamek wody dostarczanej przez deszcz, a duża jej część wraca do atmosfery. W takich warunkach choćby stosunkowo niewielkie zmiany w ilości lub rozkładzie opadów lub parowania mogą prowadzić do znacznych zmian przepływu rzecznego.

Liczy się nie tylko ile pada, ale też to, jak pada

Jednym z najważniejszych rezultatów badania jest wskazanie czynników związanych z rozbieżnością trendów opadów i przepływu. Szczególnie istotna okazała się częstotliwość występowania ekstremalnych dni opadowych.

Za dni z bardzo małym opadem badacze uznali te, podczas których spadało mniej niż 1 mm wody. Z kolei za wysoki uznano opad przekraczający pięciokrotność średniej dobowej. Im częściej występowały takie skrajności – bardzo suche dni lub bardzo intensywne opady – tym większe było prawdopodobieństwo, iż trendy opadów i przepływu rzek zaczną od siebie odbiegać.

Autorzy wyjaśniają, iż niewielki opad może zostać wykorzystany lub może odparować, zanim woda dotrze do koryta rzeki. Z kolei bardzo intensywne ulewy przekraczają zwykle możliwości wsiąkania i magazynowania wody w zlewni, powodując nieproporcjonalnie duży odpływ. W efekcie dwie zlewnie otrzymujące podobną roczną sumę opadów mogą zupełnie inaczej reagować na nie, jeżeli różny jest rozkład deszczu w czasie.

Parowanie i pora roku też mają znaczenie

Drugim ważnym czynnikiem jest wskaźnik odpływu. Niskie wartości zwiększały prawdopodobieństwo wystąpienia silnej rozbieżności między opadami a przepływem. Znaczenie miały również sezonowe warunki klimatyczne: letnia potencjalna ewapotranspiracja, wilgotność zimą oraz ilość zimowych opadów.

Autorzy podkreślają, iż sama informacja o ilości opadów jest niewystarczająca do przewidywania warunków hydrologicznych. Istotne jest również to, kiedy pada, jak intensywnie oraz jaka część wody zostaje w zlewni, a jaka wraca do atmosfery. To właśnie te mechanizmy pomagają zrozumieć sytuacje pozornie paradoksalne – na przykład rzekę, w której przepływ maleje pomimo wzrostu ilości opadów.

Deszcz nie musi oznaczać wzrostu poziomu wody w rzece

Najważniejsza konkluzja badania ma charakter praktyczny: trendów opadów nie można traktować jako wystarczającego wskaźnika przyszłej dostępności wody rzecznej. W ponad jednej czwartej analizowanych lokalizacji kierunek zmian opadów nie odpowiadał kierunkowi zmian przepływu.

Ma to znaczenie także dla jakości wody. Z badania wynika, iż w suchych regionach silne parowanie może zwiększać stężenie substancji rozpuszczonych w wodzie choćby o jeden–dwa rzędy wielkości, co wiąże się z gorszą jakością zasobów.

Skuteczne zarządzanie zasobami wodnymi wymaga długoterminowego monitorowania rzeczywistego przepływu rzek, ponieważ obserwacja samych opadów może dawać mylący obraz zmian dostępności wody słodkiej.

Źródło:

Matthew P. Berzonsky, Valerie Smykalov, Kayalvizhi Sadayappan, Li Li, Widespread Divergence Between Precipitation and Discharge Trends Across Global Rivers, „Geophysical Research Letters”, opublikowano 25 sierpnia 2026 roku, DOI: 10.1029/2026GL122253.

Idź do oryginalnego materiału