W Polsce brakuje pelletu. Trocina do produkcji droższa choćby o 100%

3 godzin temu

Ceny pelletu poszły w górę, bo zaczyna go brakować, m.in. dlatego, iż brakuje surowca. – Cena trocin w ciągu roku wzrosła z 60–70 zł do choćby 120 zł za metr przestrzenny – mówi Szymon Karwowski, krajowy dyrektor handlowy w Sylva.

Bez przetarcia nie ma pelletu

Pellet nie jest wytwarzany bezpośrednio ze ściętych drzew. To produkt zagospodarowujący trociny powstające podczas przetarcia drewna na inne cele, czyli np. do produkcji podłóg czy mebli. Wobec tego rynek pelletu jest silnie uzależniony od sytuacji przemysłu drzewnego, który w tej chwili jest znacznie ograniczony.

– Wydajność przetarcia ze względu na niskie temperatury i zamrożone kłody spadła choćby o 20-50% w zależności od regionu – wyjaśnia Szymon Karwowski.

Gdzie kupić dobry pellet? Sprawdź na naszej mapie!

Problem zmniejszenia podaży trociny jest od dawna sygnalizowany przez branżę pelletu. Rząd systematycznie dąży do ograniczenia pozyskania drewna z lasów, co przekłada się na wyższe ceny i zmniejszenie sprzedaży polskich produktów drewnianych, które są coraz droższe.

Przykładem takich działań jest chociażby moratorium na wycinkę wprowadzone przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska w styczniu 2024 r. Większość firm z sektora drzewnego nie spodziewała się, iż nagle utraci dostęp do surowca.

– W 2024 r. wartość produkcji drzewnej w sektorze meblarskim spadła o 16% względem 2022 r. Średnia zyskowność netto branży drzewnej była najniższa od 2013 r., a meblarskiej – od 2018 r. Aż 35% firm drzewnych i 30% meblarskich zakończyło 2024 r. stratą – informuje na swoim profilu w mediach społecznościowych firma Power Flame.

Kolejny problem wynika z zawilgocenia trociny. Mokry pellet nie będzie się prawidłowo spalał, więc potrzebne jest dodatkowe suszenie, które jest energochłonne i wiąże się z dodatkowymi kosztami.

Zapasy to zabezpieczenie

Jeśli istnieje możliwość kupienia pelletu na zapas – warto to robić.

Producenci mają ograniczone zasoby magazynowe. Wytwarzają pellet na bieżąco, gdy mogą go przechować. Przy nagłym wzroście popytu choćby w pełni zaopatrzone magazyny nie wystarczą, by pokryć to zapotrzebowanie.

Robienie zapasów to nie tylko ułatwienie dla producentów. To też ograniczenie narażanie się na wahania cenowe w ciągu roku i zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego gospodarstwa domowego. w tej chwili kotły na pellet są wybierane coraz chętniej, dlatego trudności z pokryciem nagle wzrastającego popytu mogą być częstsze.

Również składy opału powinny z wyprzedzeniem przygotowywać się do sezonu i zatowarowywać, odciążając tym samym producentów i pozwalając na podtrzymanie ciągłości produkcji.

Czytaj też: Musimy wymieniać kopciuchy. Zima ujawnia problem jakości powietrza

Branża nie pozostaje bezczynna

Choć problemy rosną, Polska Rada Pelletu działa na rzecz poprawy sytuacji dla branży i odbiorców pelletu.

Obecnie rząd opracowuje rozwiązania, które mają ułatwić dostęp do drewna oraz traktować je jako surowiec strategiczny, co ma ograniczyć eksport za granicę. PRP angażuje się w te działania – uczestniczy w konsultacjach i włącza się w dialog z rządem.

Przyjęcie tych dokumentów zagwarantuje większy dostęp do drewna i stabilne ceny, co będzie miało ogromne znaczenie także dla branży pelletu.

Zdjęcie: Archiwum Magazynu Biomasa

Idź do oryginalnego materiału