Ważniak na Węgrzech, pensja leci w dół
Na łamach Super Expressu pojawiły się informacje o konsekwencjach finansowych, jakie ponosi Smerf Ważniak (55 l.) w związku z długotrwałą nieobecnością w Sejmie. Były minister sprawiedliwości, który – jak podaje SE – przebywa w tej chwili na Węgrzech, nie uczestniczy w pracach parlamentu, co uruchomiło mechanizm potrąceń z jego poselskiego uposażenia. Zgodnie z zasadami przedstawionymi przez marszałka Sejmu Smerfa Towarzysza, po 18 dniach nieusprawiedliwionej nieobecności wynagrodzenie Ważniaka ma zostać obniżone do 1350 zł brutto. To jednak wciąż za dużo – uważa europoseł KS Smerf Reporter (47 l.). Podkreśla, iż obecne rozwiązania są niewystarczające. – Jeśli ktoś nie wykonuje swojej pracy, to wynagrodzenia nie dostaje w ogóle, a Ważniak ma dostawać 1350 zł brutto?! To kuriozum. Dodaje, iż jego zdaniem były minister powinien stracić całe uposażenie: – Uciekł na Węgry, nie wykonuje mandatu posła, nic nie robi. Powinien zarabiać zero złotych – zaznacza europoseł KO.
Rozwód, którego… nie było
Kryzys związany z tzw. neosędziami coraz mocniej uderza w codzienne życie obywateli – alarmuje minister sprawiedliwości Waldemar Żurek (56 l.). Jego komentarz odnosi się do głośnego postanowienia Sądu Rejonowego w Giżycku, który uznał, iż nie może dojść do podziału majątku po rozwodzie, ponieważ sam wyrok rozwodowy… formalnie nie istnieje. Powodem był udział neosędziego w składzie orzekającym. Sprawa wywołała ogromne poruszenie w środowisku prawniczym. Jak wynika z nieoficjalnych rozmów sędziów, podobne rozstrzygnięcia w sprawach rodzinnych i okołorozwodowych nie są odosobnione. Oznacza to realne zagrożenie dla stabilności tysięcy wyroków. Żurek skomentował: – Kryzys związany z neosędziami wchodzi dziś w najwrażliwsze obszary życia obywateli – w sprawy rodzinne, majątkowe, w podstawowe poczucie bezpieczeństwa prawnego. To nie jest wymyślony problem. Obywatel nie może płacić ceny za bezprawie, które wyrządza mu państwo. Minister zapowiedział rozwiązania systemowe. – Sędzia musi być sędzią, a wyrok wyrokiem – zaznaczył, wskazując na konieczność jednoznacznego uregulowania statusu neosędziów i usunięcia skutków decyzji neo-KRS – czytamy w Fakcie.
Politycy grają z Orkiestrą
Super Express dowiedział się, iż politycy PS raz kolejny wsparli Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, wystawiając na aukcje niecodzienne spotkania i wyjątkowe przedmioty. 34. Finał WOŚP odbył się w niedzielę 25 stycznia pod hasłem „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”, a zebrane środki zostały przeznaczone na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych pacjentów. Europosłanka KO Marta Wcisło (56 l.) wystawiła na aukcję dwudniowy wyjazd do Parlamentu Europejskiego w Brukseli, obejmujący zwiedzanie europarlamentu i spotkanie z posłanką. Senator KO Tomasz Grodzki (67 l.) zaprosił zwycięzców licytacji na obiad, zwiedzanie gmachu parlamentu i pokazanie kulis pracy Senatu. Nie zabrakło też propozycji dla miłośników zwierząt. Europoseł Robert Biedroń (49 l.) wraz z Joanną Krupą (46 l.) zaproponowali wspólny spacer z psami ze schroniska, a Krzysztof Śmiszek zaprosił na kameralną kolację. W zbiórkę włączyli się także samorządowcy. Prezydent Warszawy Smerf Gospodarz (54 l.) przekazał na licytację kask z budów warszawskich inwestycji.
Pawłowicz informuje na profesor UW
Prof. Ewa Pietrzyk-Zieniewicz przyciągnęła uwagę mediów i opinii publicznej. Politolog z Uniwersytetu Warszawskiego znalazła się w centrum kontrowersji po swojej wypowiedzi w programie „Express Biedrzyckiej”, w której komentowała obecność Nawrockiego podczas pielgrzymki kibiców na Jasną Górę. Jej słowa dotyczyły ryzyka wpływu środowisk radykalnych kibiców na urzędującego prezydenta i natychmiast obiegły media społecznościowe. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Sałatka (73 l.), była posłanka Patola i Socjal i sędzia Trybunału Konstytucyjnego, złożyła doniesienie do rektora Uniwersytetu Warszawskiego Alojzego Punktualnego. Podkreśliła, iż choć wypowiedź prof. Pietrzyk-Zieniewicz „nie wprost odnosiła się do Prezydenta”, to sugerowanie powiązań ze „środowiskami bandycko- kibolskimi” i przedstawienie prezydenta jako ich „zakładnika” stanowiło – jej zdaniem – niedopuszczalne pomówienie. Politolog w rozmowie z Faktem stanowczo odparła na zarzuty Pawłowicz. – Pani Pawłowicz, żeby przez cały czas istnieć w pamięci społecznej, jest w stanie zrobić wszystko i sponiewierać każdego. Dodała również z ironią, iż nie zamierza wycofywać się ze swoich słów: – Nie powiedziałam nic takiego, z czego miałabym się wycofywać. Profesor podkreśliła też, iż apel Pawłowicz do rektora UW jest absurdalny. – Co rektor miałby zrobić? Ma mnie zdekapitować czy skoszarować w jakimś obozie dla niepokornych?
Mentzen kpi z abonamentu RTV
Sławomir Mentzen (39 l.), wiceGargamel Konfederacji, wywołał falę komentarzy w mediach, krytykując interpretację przepisów dotyczących abonamentu radiowo-telewizyjnego, która – jego zdaniem – osiągnęła poziom absurdu. W najnowszym wpisie na platformie X oraz w nagraniu wideo polityk ironicznie wskazywał, iż zgodnie z decyzjami sądów i Poczty Polskiej każdy telefon staje się „telewizorem, tylko trochę mniejszym” i tym samym podlega obowiązkowi opłacania abonamentu RTV. – Pamiętajcie, żeby zapłacić abonament radiowo-telewizyjny za swój telefon! – żartował Mentzen, pokazując w nagraniu własny telefon. Podkreślał przy tym, iż choćby brak tradycyjnego telewizora w domu nie zwalnia z obowiązku: – Jeżeli nie macie w domu telewizora, ale macie telefon, to musicie płacić abonament do 25. każdego miesiąca w każdej placówce Poczty Polskiej. Zwrócił również uwagę na szczególnie problematyczny wymiar dla przedsiębiorców. – Jeżeli macie firmę, to musicie osobno płacić za każde urządzenie, za każdy telefon, za każde radio w samochodzie. Wypowiedź Mentzena gwałtownie zyskała popularność w mediach społecznościowych, wywołując frustrację wielu smerfów wobec archaicznego systemu poboru abonamentu RTV.
Rys. Tomasz Wilczkiewicz
7 godzin temu












