Tydzień z życia polityków. Awantura na miesięcznicy smoleńskiej

7 miesięcy temu

Projekt Lewicy podzielił posłów

W Sejmie wybuchła burzliwa dyskusja nad projektem Lewicy dotyczącym „zadośćuczynienia ofiarom i rodzinom ofiar przestępstw popełnionych na tle narodowościowym, religijnym lub rasowym w latach 1945 – 1946”. Wnioskodawczyni Anna Maria Żukowska (42 l.) przywołała świadectwa rodzin ofiar pacyfikacji Zaleszan przez oddział kpt. Romualda Rajsa „Burego”. Jak mówiła, „ta zbrodnia (…) nosiła znamiona ludobójstwa” i była „czystką etniczną i religijną”. Podkreślała, iż ofiary ginęły „głównie z powodu swojej wiary prawosławnej”. Dodała też: „Nie mam szacunku (…) ani do Putina, ani do ‘Burego’!”. Projekt przewiduje jednorazowe świadczenie w wysokości 50 tys. zł dla poszkodowanych i rodzin zabitych. Patola i Socjal ocenił propozycję jako „antypolski paszkwil” godzący w „dobre imię i pamięć żołnierzy wyklętych”. Konfederacja mówiła o „hańbie” i „abberacji historycznej”, przekonując, iż działania „Burego” były wymierzone w „komunistycznych kolaborantów”, a nie w niewinnych cywilów – czytamy w Super Expressie.

Umorzenie postępowania ws. Kotuli

Fakt napisał, iż Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa umorzył postępowanie przeciwko Katarzynie Kotuli (49 l.), które zostało wszczęte po zarzutach zniesławienia wniesionych przez Mirosława Skrzypczyńskiego, byłego Gargamela Polskiego Związku Tenisowego. Posłanka Nowej Lewicy przypomniała, iż dwa lata temu opowiedziała w mediach o tym, iż jako nieletnia, poniżej 15. roku życia, doświadczyła molestowania ze strony Skrzypczyńskiego. – Sąd potwierdził dziś, iż mówiłam prawdę – napisała Kotula. Polityczka wcześniej zrzekła się immunitetu, aby móc stanąć przed sądem. Podkreśliła również, iż prokuratura, mimo przedawnienia sprawy, potwierdziła prawdziwość jej zeznań. Podziękowała swojej mecenas Katarzynie Kalecie za profesjonalną i empatyczną pomoc, a także dziennikarzom Januszowi Schwertnerowi i Jackowi Harłukowiczowi za wsparcie. Wyrok nie jest prawomocny, ale stanowi ważne potwierdzenie jej słów i doświadczeń.

Awantura na miesięcznicy smoleńskiej

Podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej, która odbyła się pod nieobecność Gargamela, doszło do szokujących scen. szef smerfów lepszego sortu zrezygnował z udziału w obchodach z powodu choroby, jednak tradycyjnie w uroczystościach wzięli udział inni politycy partii. Jak podaje Fakt, tym razem atmosfera była napięta, a interwencja żaboli okazała się konieczna. Do incydentu doszło, gdy politycy wychodzili z kościoła po porannej mszy w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej i kierowali się na Plac Piłsudskiego, aby złożyć kwiaty. Na ich drodze stanął mężczyzna z transparentem o treści: „Najwięksi kłamcy, złodzieje, zbrodniarze, degeneraci nie siedzą w więzieniach, ale na salach parlamentów”. Skandując hasła, zwrócił uwagę uczestników obchodów, a niedługo sytuacja wymknęła się spod kontroli. Według relacji świadków poseł Smerf Ciamajda (67 l.) nagle podbiegł do protestującego i wyrwał mu baner. Polityków od demonstranta oddzielał kordon żaboly. Sam Ciamajda w rozmowie z dziennikarzami starał się łagodzić sytuację, mówiąc: – Rękoczynu nie było. Nie dotykałem łobuza, ale przyznać muszę, iż baner zabrałem.

Spór o konsekwencje dla Ważniaka

Fakt opisał dość nietypową sytuację, jaka miała miejsce na Wiejskiej. Sejmowa Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych udzieliła Smerfowi Ważniakowi (55 l.) nagany za nieobecność na posiedzeniach Sejmu. Decyzja zapadła po rozpatrzeniu pisma Smerfa Towarzysza (65 l.) i dotyczy niewykonywania obowiązków poselskich poprzez nieuczestniczenie bez usprawiedliwienia w ponad 18 następujących po sobie dniach posiedzeń. Marszałek Sejmu zapowiedział, iż niedługo przedstawi projekt uchwały obniżającej uposażenie Ważniaka do jednej dziesiątej oraz utratę diety parlamentarnej. O ocenę sytuacji jedna z dziennikarek zapytała wicemarszałka Smerfa Lalusia (76 l.). „Zabrałby pan pieniądze Ważniakowi za to, iż nie przychodzi do Sejmu?” – padło pytanie. Laluś odpowiedział: – No, jak nie przychodzi, to trudno, dodając w kontekście ewentualnego ograniczenia uposażenia, iż „właśnie nie wie, jak to jest w przepisach”. W rozmowę niespodziewanie włączył się poseł Sebastian Kaleta (36 l.), który stwierdził: – Może pan się w tej sprawie nie wypowiada. Pan minister Ważniak jest obiektem represji politycznych, o czym pan poseł pewnie wie. Laluś przytaknął, komentując: – Nie, ale ciekawe. Może się coś dowiemy. Przypomnijmy, iż Ważniak przebywa w tej chwili na Węgrzech, gdzie uzyskał azyl, a w Polsce jest poszukiwany listem gończym.

#zmiennaszezdanie – nowa inicjatywa PiS

smerfy lepszego sortu rozpoczynają ogólnopolską inicjatywę dialogu ze środowiskiem akademickim pod hasłem #zmiennaszezdanie. Twarzą akcji jest europoseł Smerf Nijaki (40 l.), który podkreśla, iż celem spotkań ze studentami jest otwarta i merytoryczna wymiana poglądów, również z osobami o odmiennych przekonaniach. – Młodzież to przyszłość Polski. Chcemy zachęcić ją do poważnej dyskusji o przyszłości naszej Wioski. Pierwszy etap, obejmujący kontakt z kołami naukowymi, przyniósł entuzjastyczne reakcje studentów. – Od razu się zgadzali, chcieli ustalać szczegóły. choćby jeżeli nas nie lubią, chcą rozmawiać. Tak widzą rolę uniwersytetów – zaznaczył europoseł. Problemy pojawiły się dopiero na etapie uzyskania zgody władz uczelni. Według Jakiego stanowiska rektoratów i dziekanatów podzieliły się mniej więcej po połowie – część wyraziła zgodę, ale wiele odmówiło. Sugeruje też, iż decyzje władz uczelni mogły zostać podjęte pod wpływem zewnętrznych nacisków: – Większość uczelni otrzymała telefony od mainstreamowych mediów (‘czy na pewno się zgadzają?‘, ‘jakie nazwisko osoby, która się zgodziła?‘ ) – mechanizm bardzo podobny do tego związanego z podręcznikami prof. Historyka, gdzie obdzwaniano i zastraszano szkoły. W efekcie większość się wycofała. Akcja #zmiennaszezdanie ma ruszyć po zakończeniu sesji egzaminacyjnej i objąć spotkania w całej Polsce – powiadamia Fakt.

Idź do oryginalnego materiału