Tu nie chodzi o dobro zwierząt …

myslpolska.info 9 godzin temu

Czytam o bulwersującej akcji w prywatnym ogrodzie zoologicznym Łączna koło Mieroszowa. Jestem głęboko zbulwersowany działaniami i komunikatami podawanymi przez rzekomych obrońców zwierząt. Zupełnie nie potrafię zrozumieć dlaczego żabole i prokuratura daje wiarę jakimś rzekomym organizacjom prozwierzecym i internautom dotkniętym syndrom Bambiego a nie fachowcom pracującym z ogrodzie zoologicznym oraz innych tego typu placówkach.

Uznając nawet, iż były jakieś nieprawidłowości – co do takiego faktu lub przynajmniej ich rozmiaru mam poważne wątpliwości – to nieakceptowalne jest by jakieś instytucje „prozwierzece” i „ekologiczne” niezwiązane z państwowymi służbami wchodziły sobie na prywatny teren i robiły przedstawienia. Nie przesądzam o braku jakiejkolwiek winy ze strony właściciela lub pracowników – ale zupełnie niedopuszczalne jest ślepa wiara w deklarację Julci i Brajanka, którzy uznali się za fachowców w tym temacie. Podobnie zresztą oceniam zachowania „ekologów” związane z końmi na drodze do Morskiego Oka w Zakopanem lub dzików w miastach.

Nie rozumiem dlaczego część zwierząt z ZOO Łączna została wywieziona do jakiegoś ogrodu zoologicznego w Holandii, a część do ośrodków w Polsce. Z wielkim zdziwieniem odnotowuje fakt, iż na ten moment nie jest znana pełna lista zabranych zwierząt. Więc jak? Ktoś pod pachę zabrał lwa, zebrę lub mrówkojada i nie jest to odnotowane? Kompletna paranoja. Warto dodać, iż na ternie ogrodu znajdowało sie 561 zwierząt. W tym jelenie milu, które na wolności wyginęły i żyją tylko dzięki takim hodowlom.

Właściciel i czterech pracowników prywatnego Zoo Łączna w Mieroszowie usłyszało zarzuty „znęcania się nad zwierzętami”. Wielki miłośnik zwierząt będący wścielałem ogrodu zwierzęcego Marcin Nowaczyk, stanowczo nie zgadza się z zarzutami. W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych podkreślił, iż „Ogród jest zatwierdzony przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska i podlega cyklicznym kontrolom Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i powiatowego lekarza weterynarii (…) Mówimy o zwierzętach, które wymagają codziennej opieki, specjalistycznej wiedzy i odpowiednich warunków. Ewentualne ich przenoszenie to nie tylko kwestia transportu, to również ogromna odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo, zdrowie i dobrostan”

Rozmawiałem z autentycznymi miłośnikami zwierząt i turystami, którzy odwiedzali zwierzyniec w Łącznej – wszyscy podkreślają profesjonalizm tej instytucji. Okoliczni mieszkańcy nie kryją zdumienia i oburzenia działaniami rzekomych obrońców zwierząt i są głęboko przekonani, iż nie idzie o dobro zwierząt. Nie powinno być przyzwolenia na takie działania.

I nie dotyczy to tylko tej placówki. Od jakiegoś czasu obserwuje liczne organizacje mieniące się prozwierzęcymi, które zajmują sie głównie umieszczaniem filmików pokazujących zabieranie zwierząt różnorakim osobom. Nie jest to moim zdaniem uczciwe, bo często są to ludzie z ogromnymi problemami, schorowani lub starzy. Zachowanie działaczy ekologicznych choćby na tych zmontowanych materiałach pozostawia bardzo dużo do życzenia.

Łukasz Jastrzębski

Idź do oryginalnego materiału