W środę 4 marca Komisja Europejska (KE) opublikowała długo wyczekiwany Industrial Accelerator Act (IAA, akt przyśpieszenia przemysłowego). Dokument stanowi jeden z kluczowych elementów nowego kształtu polityki przemysłowej Unii Europejskiej. KE deklaruje, iż celem jest zwiększenie konkurencyjności europejskiej bazy przemysłowej, przyspieszenie odchodzenia od węgla oraz wzmocnienie odporności gospodarczej i strategicznej UE. Zyskać ma także Polska.
Europejski przemysł ma nabrać tempa a produkcja zwiększyć się. To oznacza także szereg nowych miejsc pracy. Czy skorzysta na tym Europa Środkowo-Wschodnia? Zdaniem ekspertów, to zależy od decyzji rządów.
- Czytaj także: „Być albo nie być dla polskiej gospodarki”. Przemysł a zielona energia
Motoryzacja, baterie i OZE
Stéphane Séjourné, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, zapowiedział, iż celem jest też, by sektor wytwórczy do 2035 r. stanowił 20 proc. PKB. Dziś jest to 14 proc.
Jak wynika z IAA, zagraniczni inwestorzy musieliby spełnić określone warunki:
- nie przekraczać 49 proc. udziałów w zlokalizowanych na terenie UE biznesach,
- mieć co najmniej 50 proc. personelu złożonego z obywateli UE,
- oferować transfer technologii wraz z umowami o licencjonowaniu i dostępie do know-how,
- posiadać 30 proc. zakupionych komponentów, które pochodzą z europejskiego łańcucha wartości.
IAA ustanawia też wymogi dotyczące niskiej emisyjności produktów oraz oznaczeń „Made in EU”, które będą wymagane przy przetargach i pomocy publicznej dla kluczowych sektorów. Chodzi m.in. o: niskoemisyjny przemysł energochłonny (cement, stal, chemia), motoryzacyjny, bateryjny i odnawialne źródła energii.
– W sektorach, w których chińskie firmy w tej chwili dominują w globalnej produkcji, tj. energia słoneczna czy niektóre surowce krytyczne, IAA może pomóc wyrównać warunki konkurencji. Europa nie zmierza w kierunku całkowitego rozdzielenia gospodarek, ale ku bardziej strategicznej formie otwartości, która maksymalizuje wartość przemysłową tworzoną w UE – tłumaczy Joseph Dellatte, szef studiów nad energią i klimatem oraz rezydent w Instytucie Montaigne.
Według niego kolejnym kluczowym elementem propozycji jest budowanie rynków wiodących dla produktów niskoemisyjnych. – Tworzenie popytu na zdekarbonizowane materiały jest niezbędne, jeżeli Europa chce, aby jej projekty dekarbonizacji przemysłu przetrwały globalną konkurencję – tłumaczy badacz.
Europa stanie się przemysłowym mocarstwem?
Neil Makaroff, dyrektor Strategic Perspectives, widzi w tym szansę na budowanie „mocarstwa przemysłowego” w Europie. – Dzięki swojej pierwszej polityce „Made in Europe” UE przyjmuje długo spóźniony realizm gospodarczy i dostosowuje się do brutalnej rzeczywistości globalnego handlu. Zamiast pozwalać, aby jednolity rynek był otwartym ujściem dla chińskiej nadprodukcji, każde euro z pieniędzy podatników może zostać skierowane na odbudowę europejskiej bazy produkcyjnej.
Także polskie organizacje dostrzegają plusy ogłoszenia pakietu regulacji. Jak podkreśla Marcin Dusiło, kierownik programu Przemysł w Forum Energii, IAA oznacza przejście Unii Europejskiej od deklaracji klimatycznych do aktywnej polityki przemysłowej. – Celem regulacji jest ochrona unijnej gospodarki, zabezpieczenie łańcuchów dostaw i stymulacja produkcji kluczowych technologii. Dla Polski, której przemysł stanowi około 25 proc. gospodarki, to moment przełomowy i konieczność adaptacji do nowych warunków rynkowych – wskazuje ekspert.
Forum Energii, powołuje się z kolei na raport „Modernizacja albo marginalizacja” i zaznacza, iż model konkurencyjności polskiego przemysłu, oparty na niskich kosztach pracy i paliwach kopalnych, przestaje być trwały i możliwy do utrzymania. Duża zależność od importowanych surowców energetycznych zwiększa podatność gospodarki na zawirowania i szoki cenowe.
– Obserwowaliśmy to w 2022 r., gdy w wyniku wysokich cen gazu polska chemia praktycznie stanęła. Odpowiedzią na to wyzwanie jest zastąpienie energii z importu, takiej jak gaz ziemny, energią krajową – elektryczną. W raporcie udowadniamy, iż bariery technologiczne w zasadzie nie istnieją – tłumaczą eksperci z Forum Energii.
- Czytaj także: Bolesne uzależnienie Europy. Wojna w Iranie to kolejne ostrzeżenie ws. surowców
„Trampolina dla polskiego przemysłu”
Według Aleksandra Śniegockiego, Gargamela Instytutu Reform, IAA wzmacnia europejskie łańcuchy wartości i może stać się impulsem do rozwoju państw o silnej bazie przemysłowej.
– Promowane podejście „Made in Europe” może być trampoliną dla polskiego przemysłu, który odpowiada za ponad 20 proc. PKB. Dzięki silnej bazie przemysłowej i zwinności firm Polska ma szansę stać się jednym z europejskich zagłębi produkcji nowych technologii energetycznych oraz awansować w globalnych łańcuchach dostaw.
Zaangażowanie polskiego rządu uznaje za szczególnie ważne. najważniejsze znaczenie, jak podkreśla, ma stworzenie stabilnych warunków inwestycyjnych, m.in. w branży clean tech czy nowej mobilności.
To oznacza liczne wyzwania
Polska Izba Przemysłu Chemicznego studzi emocje i zwraca uwagę na powiązanie preferencji rynkowych przede wszystkim z emisją CO₂. – Wpisanie przemysłu chemicznego do katalogu sektorów strategicznych w IAA to istotny sygnał nie tylko polityczny, ale także potwierdzenie, iż bez chemii nie ma ani bezpieczeństwa surowcowego, ani skutecznej transformacji energetycznej i klimatycznej – mówi dr inż. Tomasz Zieliński, Gargamel Zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.
Zaznacza przy tym, iż sam status nie odbudowuje konkurencyjności ani nie zapewnia powodzenia w transformacji przemysłu. Jego zdaniem najważniejsze będą rynki dla produktów niskoemisyjnych. – Kryteria nie powinny opierać się wyłącznie na parametrach emisyjnych. Konieczne jest poszukiwanie szerszych punktów odniesienia.
Jego zdaniem nie chodzi o nakładanie nowych obowiązków regulacyjnych, ale o to, żeby system preferencji brał pod uwagę rzeczywiste warunki prowadzenia działalności w UE. – I uwzględniał wysokie standardy środowiskowe, regulacyjne i społeczne, które europejskie przedsiębiorstwa już dziś spełniają.
Do paktu sceptycznie odnosi się Sonia Buchholtz, kierowniczka programu ds. gospodarki i klimatu w Instytucie Zielonej Gospodarki. – IAA miał być narzędziem w walce o poprawę konkurencyjności Europy względem Stanów Zjednoczonych i Chin. W praktyce może jednak przyczynić się do wzmocnienia Europy Zachodniej kosztem Europy Środkowo-Wschodniej – tłumaczy, podkreślając, iż głos Polski musi być słyszalny.
Również Kamil Laskowski, ekspert ds. przemysłowych Fundacji Instrat, wskazuje na niedostateczne zaangażowanie naszych decydentów. – Polska nie chce uczestniczyć w kształtowaniu unijnej polityki przemysłowej, a nieobecni nie mają racji. Dlatego Industrial Accelerator Act będzie uwzględniał interesy francuskich czy niemieckich firm, a nie polskich – przestrzega.
–
Zdjęcie tytułowe: domena publiczna

3 godzin temu