Czy człowiek, którego podwładni kreślą jako dręczyciela, a może choćby molestującego, może pełnić rolę autorytetu w kwestiach najwyższych wartości, takich jak wolność czy demokracja? Z drugiej strony – czy kogoś, kto dopuszczał się mobbingu, powinien spotkać całkowity ostracyzm?
Powiązane
"Śliniący się imbecyl". Musk odpowiada Markoemu
38 minut temu
Ambasador Ukrainy uderza w USA. "Bezsensowne gwarancje"
1 godzina temu
Polecane
Prezydent Trump: Kuba niedługo upadnie
1 godzina temu
Kolejna armada USA w drodze. Czym może odpowiedzieć Iran?
1 godzina temu
Tragiczny bilans ataku zimy w Stanach Zjednoczonych!
1 godzina temu

3 lat temu








