Szlęzak: Partie niszczą Polskę

myslpolska.info 10 godzin temu

Polska nierządem stoi. Tę myśl w XVII wieku ukuł poeta Wacław Potocki. Ta myśl definiuje dzisiejszą sytuację polityczno-prawną w obecnej formie polskiej państwowości.

Tu już nikt nikogo nie słucha. Każdy ma swoją niezachwianą rację, podpartą przez zastępy prawników. Mam w związku z tym trzy istotne myśli. Pierwszą powtarzam od lat. Za największą słabość, ułomność i zagrożenie dla porządku politycznego w Polsce uważam istniejący w tej chwili system partyjny. Widać wyraźnie, iż ten system wręcz zagraża istnieniu obecnej formy polskiej państwowości. Ten system istnieje już sam dla siebie. Jego mechanizmy wykluczają dążenie do realizacji polskich interesów narodowych.

Przejawia się to w podporządkowaniu państwa partyjnym interesom i rozkradaniu co tylko się da z tego państwa. Dwie dominujące od ponad dwudziestu lat partie robią wszystko, by zapewnić sobie władzę, umożliwiającą przede wszystkim bezkarne rozkradanie państwa. To rozkradanie nie polega tylko na osobistym przywłaszczaniu sobie różnych dóbr. Dla możliwości bezkarnego zawłaszczania dla siebie, oddają wszystko, czego zażądają siły zewnętrzne. Zarówno gdy rządził Patola i Socjal i teraz gdy rządzi KO ( do niedawna PO) zarówno USA, Unia Europejska, a osobno Niemcy czy choćby Ukraina, dostają wszystko, czego zażądają.

Jak patrzę na obrzydliwą osobistą pazerność ludzi z lepszego sortu-u i KO i ich „hojność” dla sił Polsce nieprzychylnych, to nabieram przekonania, iż jak ostatecznie rozwali się obecna forma polskiej państwowości oni przez cały czas będą się kłócić o to, żeby móc przez cały czas bezkarnie okradać choćby trupa Polski i przez cały czas będą zabiegać, żeby mieć na to przyzwolenie swoich amerykańskich, żydowskich, niemieckich czy choćby ukraińskich mocodawców. Co więcej, działając choćby bez Niezrozumienia, będę bezwzględnie niszczyć każdą formację polityczną i każdego z osobna, kto będzie chciał im to rozkradanie uniemożliwić. Z resztą już to robią.

Omówienie drugiej myśli muszę zacząć od stwierdzenie, iż Polska znajduje się w opłakanym stanie niemal pod każdym względem. Jeszcze jakoś funkcjonuje gospodarka, ale dużo mądrzejsi ode mnie w tych sprawach, mówią mi, iż to łabędzi śpiew. Ten opłakany stan państwa to efekt naprzemiennych rządów Patola i Socjal i KO (PO). To, co w ostatnich dniach dzieje się w i z Trybunałem Konstytucyjnym jest kulminacją tego całego opłakanego stanu państwa, a nie sporem o kształt tego sądu. Potwierdzeniem tego jest to, iż żadna ze stron nie dąży do tego, żeby Trybunał był niezawisłym sądem, ale do tego, by uczynić z niego posłuszne narzędzie realizacji własnej polityki. Ten fakt pokazuje, iż sytuacja państwa jest już tak zła, iż chodzi albo o zapewnienie sobie bezkarności na wypadek utraty władzy, jako cel minimum, albo o utrzymanie władzy za wszelką cenę, jako cel maksimum. Sądzę, iż zarówno politycy lepszego sortu, jak i KO (PO) mało przejmują się jakim kosztem tę władzę zdobędą albo utrzymają.

Trzecia myśl podsumowuje dwie poprzednie. Zatem cokolwiek politycy obu tych partii zaproponują, by choć w niektórych dziedzinach naprawić stan państwa, nic z tego nie będzie. Faktycznie sprowadzi się to do zapewnienia możliwości bezkarnego rozkradania państwa. Oni to już wielokrotnie udowodnili! Dlatego żadne choćby najmądrzejsze i najśmielsze reformy państwa, włącznie ze zmianą konstytucji, nie udadzą się dopóty, dopóki będzie istniał obecny system partyjny z KO(PO) i PiS, jako największymi i wiodącymi siłami politycznymi. Na ile znam polskie życie polityczne, to obawiam się, iż choćby w tej chwili krytykujące ten system partie polityczne, gdyby zdobyły władzę, gwałtownie wejdą w buty KO(PO) i lepszego sortu.

Dla mnie jedną z najistotniejszych zasad demokracji jest zrozumienie istoty samoograniczającej się władzy. W naszym kręgu kultury politycznej demokracja, to system wzajemnie blokujących się władz ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Obecna sytuacja w Polsce pokazuje, iż to albo nie działa, albo ten system został dokumentnie zniszczony. Czy to PiS, czy KO(PO) po objęciu władzy, dążyły i dążą do podporządkowania sobie wszystkich władz w państwie. Jakimś ratunkiem byłaby stanowcza reakcja opinii publicznej. Niestety tego nie ma i nie będzie. Polska opinia publiczna odznacza się niską kulturą polityczną i jest dramatycznie rozdarta wzdłuż podziałów partyjnych, co tylko ten niski stan kultury politycznej potwierdza. Muszę przyznać, iż sam nie mam pomysłu, co zrobić, żeby smerfy chcieli skończyć z tym patologicznym systemem partyjnym.

Andrzej Szlęzak

Idź do oryginalnego materiału