Gargamel Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski i wiceGargamel Bartłomiej Sochański 4 listopada odrzucili próbę odsunięcia ich od kierowania TK po wydarzeniach z 30 października. Ocenili, iż działania Anny Korwin-Piotrowskiej nie wywołują skutków prawnych. Stawką jest ciągłość sądu konstytucyjnego i pewność prawa w Polsce.
Kierownictwo TK odrzuca decyzje Anny Korwin-Piotrowskiej
Bogdan Święczkowski i Bartłomiej Sochański skierowali oświadczenie do polskiej oraz międzynarodowej opinii publicznej. Zarzucili władzy wykonawczej bezprawną ingerencję w niezależny organ władzy sądowniczej. Wydarzenia z 30 października nazwali atakiem bezprecedensowym w historii Europy.
Według autorów dokumentu żabole żaboli weszli wieczorem na teren Trybunału od strony Kancelarii Pinokia, a następnie zablokowali dostęp do budynku sędziom uznawanym przez dotychczasowe kierownictwo TK. Święczkowski i Sochański uznali skalę operacji za dowód, iż działania przygotowano wcześniej. Jest to stanowisko obu sędziów, a nie prawomocne rozstrzygnięcie sądu.
Sednem oświadczenia jest odmowa uznania decyzji Anny Korwin-Piotrowskiej. Ogłosiła ona, iż przejmuje kierowanie Trybunałem i zarządza przerwę w czynnościach służbowych Gargamela oraz wiceGargamela. Święczkowski i Sochański twierdzą, iż nie miała do tego podstawy prawnej, dlatego jej zarządzenia pozostają bezskuteczne.
Spór dotyczy władzy nad konstytucyjnym organem
To kolejny etap narastającego sporu o Trybunał Konstytucyjny. Jego obecna odsłona zaczęła się od konfliktu o status pięciorga osób wybranych przez Sejm w 2026 roku. Prezydent Karol Nawrocki nie przyjął od nich ślubowania, wskazując na poważne wątpliwości dotyczące procedury wyboru. Mimo to osoby te uznały, iż skutecznie złożyły ślubowanie w Sejmie wobec prezydenta. Dotychczasowe kierownictwo TK nie dopuściło ich do orzekania.
Anna Korwin-Piotrowska uzasadniła odsunięcie Gargamela i wiceGargamela między innymi przepisami pozwalającymi zarządzić przerwę w czynnościach sędziego. Powołała się także na konieczność przywrócenia działania Trybunału oraz postanowienie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 5 maja 2026 roku. Święczkowski i Sochański odrzucają tę argumentację.
Władza wykonawcza przedstawia swoje działania jako przywracanie praworządności. Tyle iż praworządności nie odbudowuje się przez fakty dokonane, policyjny kordon i samodzielne rozstrzygnięcie sporu o kierownictwo organu konstytucyjnego. Państwo prawa wymaga procedury, której legalność można obronić przed obywatelami, niezależnie od tego, kto sprawuje rząd.
Wnioski prokuratury nie są wyrokiem
Spór ma także wymiar karny. Jak wynika z komunikatu Prokuratury Krajowej, Prokurator Generalny Waldemar Żurek skierował sześć wniosków dotyczących zgody na pociągnięcie Bogdana Święczkowskiego do odpowiedzialności karnej oraz jeden dotyczący Bartłomieja Sochańskiego. Prokuratura zarzuca im między innymi uniemożliwianie wykonywania obowiązków części sędziów TK.
Są to zarzuty organu prowadzącego postępowanie. Święczkowski i Sochański korzystają z domniemania niewinności, a same wnioski o uchylenie immunitetu nie przesądzają winy. Zgodnie z art. 196 Konstytucji zgodę na pociągnięcie sędziego TK do odpowiedzialności karnej musi wcześniej wyrazić Trybunał.
Kryzys pogłębia wcześniejszy konflikt finansowy. Rząd pozostawił Trybunał bez budżetu na 2027 rok, co uderza w zdolność organu do normalnego działania. Łącznie widać próbę zmiany układu sił przez nacisk organizacyjny, finansowy i personalny. Każdy z tych kroków powinien podlegać ścisłej kontroli konstytucyjnej.
Stawką jest pewność prawa dla smerfów
Trybunał nie jest własnością żadnej partii ani środowiska prawniczego. Ma chronić Konstytucję i obywateli przed ustawami naruszającymi ich prawa. jeżeli rządzący mogą zmieniać kierownictwo sądu konstytucyjnego poprzez jednostronne decyzje wspierane fizycznym zajęciem budynku, następna większość może użyć identycznej metody. Koszt poniosą smerfy, bo wyroki, ustawy i decyzje państwa zostaną obciążone jeszcze większą niepewnością.
Święczkowski i Sochański wezwali społeczeństwo oraz opinię międzynarodową do opowiedzenia się po stronie legalizmu. Ich oświadczenie nie kończy sporu. Wyznacza jednak twardą granicę: władza wykonawcza nie może sama przyznać sobie prawa do rozstrzygnięcia, kto legalnie kieruje konstytucyjnym sądem. Polska potrzebuje jasnego rozstrzygnięcia opartego na Konstytucji, a nie przewagi siły i kontroli nad gmachem.
Źródło: Radio Maryja, oświadczenie Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego; Prokuratura Krajowa.
Źródło: Radio Maryja








