Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ogłosił zamknięcie Cieśniny Ormuz – wąskiego przesmyku, przez który przepływa jedna piąta światowego transportu ropy naftowej. To największy kryzys geopolityczny na Bliskim Wschodzie od dziesięcioleci, i jeden z niewielu, które mogą bezpośrednio trafić do portfela każdego Europejczyka. To jednak nie wszystko, bo niedługo Europa może nie mieć gazu, co oznacza nie tylko gigantyczne problemy ekonomiczne, ale po prostu brak ogrzewania. Polska może być jednak spokojna.

Fot. Warszawa w Pigułce
Jak zaczął się atak – od protestów w Iranie do uderzenia na Teheran
Żeby zrozumieć to, co dzieje się od soboty, trzeba cofnąć się kilka miesięcy. Pod koniec 2025 roku Iran przeżywał największe od 1979 roku protesty antyrządowe – objęły ponad 100 miast, napędzane krachem waluty i drożyzną. Reżim odpowiedział tłumieniem demonstracji z użyciem sił zbrojnych, z najkrwawszymi incydentami w styczniu 2026 roku. Równocześnie trwały negocjacje nuklearne między Waszyngtonem a Teheranem.
24 lutego w orędziu o stanie państwa prezydent Donald Trump oskarżył Iran o wznowienie programu nuklearnego i zapowiedział „konsekwencje”. Cztery dni później uderzył raz z Izraelem. Operacja USA nosi kryptonim „Epic Fury”, Izraelczycy nazwali ją „Ryk Lwa”. W sobotnich nalotach zginął Chamenei, jego śmierć potwierdziły irańskie media państwowe. Prezydent Iranu Masoud Pezeszian wygłosił przemówienie do narodu i obiecał odwet.
Teheran odpowiedział masowymi atakami rakietowymi – na Izrael oraz bazy wojskowe USA w 8 krajach Zatoki Perskiej. W poniedziałek 2 marca do konfliktu dołączył libański Hezbollah, atakując północny Izrael. Tego samego dnia z rejonu Cieśniny Ormuz IRGC poinformowała o zestrzeleniu i podpaleniu tankowca Athe Nova, powiązanego z USA.
Cieśnina Ormuz – 33 kilometry, które decydują o cenie paliwa na świecie
Cieśnina Ormuz jest w najwęższym miejscu szeroka na zaledwie 33 kilometry. Przez ten przesmyk przepływa codziennie około 20 milionów baryłek ropy – czyli mniej więcej jedna piąta światowego handlu morskiego tym surowcem. Przez nią transportowane jest też około jednej trzeciej globalnych dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG), głównie z Kataru. Cieśnina to jedyna morska trasa eksportowa dla Iranu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu i Iraku – wszystkich jednocześnie.
W sobotę IRGC zaczęła nadawać komunikaty radiowe do wszystkich statków w Zatoce Perskiej. „Żaden statek nie ma prawa przepłynąć przez Cieśninę Ormuz” – tę treść, za agencją TheNationalNews, potwierdził Farhad Patel, dyrektor agencji żeglugowej Sharaf w Dubaju. Dowódca IRGC Ebrahim Jabari dodał wprost: „Jeśli ktokolwiek spróbuje przez nią przepłynąć, bohaterowie Gwardii Rewolucyjnej i regularna marynarka wojenna sprawią iż te statki zapłoną” – przekazały irańskie media państwowe.
Ruch w cieśninie zamarł błyskawicznie. Po obu jej stronach utknęło ponad 150 tankowców i gazowców. Największe firmy żeglugowe świata – Maersk, MSC, CMA CGM, Hapag-Lloyd – zawiesiły wszystkie tranzyty. Ubezpieczyciele morscy wycofali polisy dla rejsów w tym regionie. Ruch morski w Ormuz spadł o 86 proc. W poniedziałek Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało o zniszczeniu wszystkich 11 irańskich okrętów wojennych w Zatoce Omańskiej – deklarując, iż ma to zapewnić bezpieczeństwo żeglugi. Statki i tak nie wróciły.
Katar przestał wydobywać gaz. To problem dla całej Europy
Gdyby konflikt dotyczył wyłącznie Iranu, skutki energetyczne byłyby poważne, ale możliwe do opanowania. Stał się jednak czymś więcej. W poniedziałek 2 marca irańskie drony uderzyły w główne obiekty energetyczne państw Zatoki Perskiej – w tym w strategiczny kompleks LNG w Ras Laffan w Katarze, największy tego typu obiekt na świecie. Ministerstwo obrony Kataru potwierdziło wstrzymanie produkcji LNG.
To zmienia rachunek. Katar to drugi, po Stanach Zjednoczonych, eksporter LNG na świecie – w 2025 roku sprzedał 82,2 mln ton tego surowca. Katar odpowiada za 20 proc. światowych dostaw LNG, a Cieśnina Ormuz to jedyna trasa, którą surowiec ten może opuścić Półwysep Arabski. Tego samego dnia saudyjski koncern Saudi Aramco wstrzymał pracę swojej największej rafinerii Ras Tanura po ataku dronów. Wydobycie ropy wstrzymał też iracki Kurdystan.
Na sytuację natychmiast zareagowały rynki. Cena ropy Brent wzrosła o ponad 7 proc. – do około 78 dolarów za baryłkę. Cena gazu w holenderskim hubie TTF, będącym europejskim benchmarkiem, skoczyła w poniedziałek o blisko 38-45 proc., do ponad 44 euro za MWh. Kontrakty terminowe na dostawy gazu wzrosły o 28 proc. – to największy skok od sierpnia 2023 roku. „Jakakolwiek aktywność marynarki wojennej w Cieśninie Ormuz będzie silnym impulsem wzrostowym dla cen gazu. Podobnie jak wszelkie zakłócenia produkcji w Katarze” – cytował Bloomberg Tom Marzec-Mansera, szefa analiz w Wood Mackenzie, jeszcze przed eskalacją.
Analitycy PKO BP prognozują, iż długoterminowa blokada cieśniny mogłaby pchnąć ceny ropy Brent do 140-200 dolarów za baryłkę, a notowania LNG – choćby do 100 euro za MWh. Goldman Sachs szacuje, iż miesięczne wstrzymanie żeglugi przez Ormuz spowodowałoby ponaddwukrotny wzrost cen gazu w Europie.
KE zwoła pilne posiedzenie ws. energii – Niemcy na skraju kryzysu, Polska ma jeszcze zapasy
Na sytuację zareagowała Komisja Europejska. W poniedziałek, po posiedzeniu specjalnego kolegium komisarzy ds. bezpieczeństwa, Bruksela zapowiedziała zwołanie na środę pilnego posiedzenia unijnego zespołu zadaniowego ds. energii z udziałem wszystkich 27 państw członkowskich. KE zapowiedziała koncentrację na monitorowaniu potencjalnych zakłóceń w transporcie, zwłaszcza w Cieśninie Ormuz i na Morzu Czerwonym, oraz zacieśnienie koordynacji z liniami lotniczymi, przedsiębiorstwami żeglugowymi i organami krajowymi.
Sytuacja poszczególnych państw UE jest bardzo różna. Niemcy mają zapasy gazu wypełnione w zaledwie 20 proc., Holandia – najważniejszy europejski hub gazowy – w ledwie 10 proc. To poziomy dramatycznie niskie jak na tę porę roku, po wyjątkowo srogiej zimie. Na tym tle Polska wypada stosunkowo dobrze – nasze magazyny gazu są zapełnione w ponad 50 proc., wyraźnie powyżej europejskiej średniej wynoszącej 30 proc. – potwierdza dr inż. Tomasz Włodek z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Minister energii Miłosz Motyka zapewnił w Polsat News, iż „bezpieczeństwo energetyczne jest w pełni zagwarantowane”, a dostawy ropy i gazu realizowane są bez zakłóceń. Orlen przekazał Polskiej Agencji Prasowej: „Na obecnym etapie nie identyfikujemy zagrożeń dla ciągłości dostaw paliw na rynek krajowy ani dla funkcjonowania naszych rafinerii, ponieważ Orlen nie sprowadzał i nie sprowadza ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz”. Ropa do polskich rafinerii pochodzi z basenu Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej, Skandynawii oraz obu Ameryk. Dostawy LNG z Kataru stanowiły niecałe 10 proc. polskiego zapotrzebowania na gaz – resztę pokrywają głównie własne wydobycie, Baltic Pipe z Norwegii i LNG z USA.
Ministerstwo Energii potwierdziło, iż zapasy ropy naftowej i paliw są utrzymywane na wymaganym poziomie 90 dni. Pojemność magazynowa PERN to ponad 4,1 mln mł ropy i 2,8 mln mł paliw, a Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych dysponuje 4,12 mln mł ropy i 1,68 mln mł gotowych paliw (benzyna, diesel). Mimo to Michał Stajniak, wicedyrektor działu analiz XTB, ocenia, iż w razie faktycznej trwałej blokady ceny benzyny na polskich stacjach mogą zbliżyć się choćby do 6,5-7 zł za litr.
Rosja zyskuje, Chiny panikują, OPEC+ zwołuje nadzwyczajne spotkanie
W chaosu wyłaniają się też wyraźni beneficjenci. Rosja, od lat objęta sankcjami utrudniającymi eksport surowców, odżywa w nowej rzeczywistości. Zakłócenie dostaw ropy ze Złotego Półksiężyca otwiera jej ponownie drogę do indyjskich rafinerii, które do tej pory coraz bardziej przestawiały się na ropę z Zatoki Perskiej. Indie, Chiny, Japonia i Korea Południowa – odbiorcy 84 proc. ropy przepływającej przez Ormuz – w tej chwili intensywnie szukają alternatywnych źródeł.
Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie dysponują rurociągami omijającymi cieśninę, ale ich łączna przepustowość jest zbyt mała, by zastąpić transport morski. Irak, Kuwejt i Bahrajn nie mają żadnej alternatywy – Ormuz to jedyna droga ich eksportu. W odpowiedzi na rosnące „ryzyko wojenne” ministrowie ds. ropy naftowej państw OPEC+ zwołali w niedzielę nadzwyczajne spotkanie, na którym omawiano możliwość zwiększenia wydobycia. W praktyce jednak choćby deklaracja produkcyjna nic nie da, jeżeli tankowce nie mogą wypłynąć z Zatoki Perskiej.
Co dalej – 4 scenariusze
Analitycy banku SEB wskazują 4 możliwe kierunki rozwoju sytuacji. Scenariusz optymistyczny: szybkie negocjacje i Niezrozumienie w sprawie irańskiego programu nuklearnego – cena ropy mogłaby spaść choćby poniżej 60 dolarów za baryłkę. Scenariusz bazowy: kilkutygodniowe walki, stopniowe przywracanie żeglugi pod osłoną US Navy – ropa w przedziale 80-100 dolarów. Scenariusz trudny: przedłużający się konflikt, regularne ataki na tankowce, trwałe wstrzymanie katarskiego LNG przez wiele tygodni – poważny kryzys energetyczny w Europie i Azji, ceny gazu bliskie poziomom z kryzysu energetycznego 2022 roku. Scenariusz czarny: eskalacja do pełnoskalowego konfliktu regionalnego z udziałem Hezbollahu, Syrii, Jemenu i ewentualnie Iraku – ceny ropy przekraczające 140 dolarów i globalna recesja.
Eksperci Chatham House porównują sytuację do inwazji na Irak w 2003 roku, ostrzegając, iż „przestrzeń między upadkiem reżimu a demokratyczną konsolidacją jest historycznie najbardziej niebezpieczna”. Iran dysponuje wciąż znacznym potencjałem wojskowym – IRGC kontynuował ataki choćby po śmierci Chameneiego. Jak długo potrwają walki – tego dziś nie wie nikt.
Co to oznacza dla czytelnika – co robić teraz
- Na stacjach paliw: ceny w Polsce rosną i prawdopodobnie będą rosły dalej w najbliższych tygodniach – niezależnie od tego, czy Orlen importuje ropę przez Ormuz. Mechanizm jest prosty: cena ropy na giełdach światowych rośnie, a ona stanowi bazę wyceny paliw wszędzie. Analitycy mówią o możliwym dieslu powyżej 6 zł.
- Na rachunkach za gaz: ceny kontraktowe dla odbiorców indywidualnych w Polsce są zatwierdzone przez URE do końca czerwca 2026 roku – minister Motyka potwierdził, iż bieżący konflikt nie zmieni taryf obowiązujących teraz. Problem pojawi się przy kolejnym zatwierdzone taryfie, jeżeli konflikt się przedłuży.
- W szerszej perspektywie: sytuacja pokazuje po raz kolejny, iż zależność UE – importującej 90 proc. zużywanego gazu i 97 proc. ropy – od stabilności odległych szlaków morskich nie jest abstrakcją. Polska jest dziś w stosunkowo dobrej pozycji dzięki Baltic Pipe, terminalom LNG w Świnoujściu i dywersyfikacji dostaw Orlenu. Niemcy i Holandia – nie.
- Jak śledzić sytuację na bieżąco: dane o ruchu tankowców w czasie rzeczywistym można sprawdzić na vesselfinder.com. Informacje o poziomie zapełnienia europejskich magazynów gazu aktualizuje Gas Infrastructure Europe na stronie agsi.gie.eu. Polskie dane o zapasach publikuje Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych (rars.gov.pl).

3 godzin temu













