„Surogacja omal nie kosztowała mnie życia”. Świadectwo Marie-Anne Isabelle o ryzyku tzw. macierzyństwa zastępczego

3 godzin temu

– Uważam, iż macierzyństwo zastępcze powinno zostać zupełnie zakazane (…) Niszczy ono życie – wyznała Marie-Anne Isabelle, Brytyjka, która była surogatką. Jak podkreśliła, koszty zdrowia psychicznego i fizycznego tej decyzji okazały się ogromne. Krwotoki i zaburzenia ciśnienia i problemy ze zdrowiem psychicznym to tylko niektóre możliwe powikłania, na jakie kobiety są narażone decydując się urodzić dziecko innym ludziom. Konsekwencje surogacji mogą wpływać na zdrowie i życie matek, urodzonych przez nie dzieci oraz członków ich rodzin.

Marie-Anne, mając rodzinę, dwoje dzieci, miała spokojne, szczęśliwe życie. Pewnego dnia 2013 roku jej kuzynka poprosiła ją, by urodziła dziecko dla niej i jej partnera. Z powodów problemów zdrowotnych kuzynka nie mogła zajść w ciąże, jednak jeszcze przed rozpoczęciem terapii onkologicznej pobrano od niej komórki jajowe, a zarodek był już gotowy do implantacji. Poszukiwano jedynie surogatki. Choć Marie-Ann była zaskoczona tą prośbą, zgodziła się, stawiając jedynie warunek: poznania dziecka i uczestniczenia w jego życiu. W Wielkiej Brytanii surogacja altruistyczna, w której kobieta nie otrzymuje wynagrodzenia za samo urodzenie dziecka jest legalna. Nowi „rodzice” pokrywają najczęściej koszty związane z całą procedurą, leczeniem, badaniami ect. W krótkim czasie Marie-Ann zgodziła się pomóc kuzynce. – Myślę, iż kiedy mnie o to poprosiła, wiedziała, iż nie będę w stanie odmówić. Uważam, iż wykorzystała naszą relację. Później wyszło na jaw, iż nie mogli zdecydować się na surogację za granicą, ponieważ uznali ją za zbyt kosztowną, i szukali tańszej alternatywy. Pewnie pomyśleli: „Ona zrobi to za darmo”. Byłam dla nich bezpłatnym, tanim rozwiązaniem. Zapewniano mnie, iż sobie ufamy. „Zostaniesz matką chrzestną dziecka”, zapewniali – opowiadała podczas spotkania w Brighton w 2025 roku.

Po latach Marie-Anne opowiada o konsekwencjach surogacji, która stała się źródłem jej cierpienia fizycznego i psychicznego. Historia Brytyjski ukazuje także problem uprzedmiotowienia kobiety oraz częste powikłania zdrowotne związane m.in. z hormonalnym przygotowaniem organizmu do implantacji zarodka, ciążą i rozłąką z dzieckiem, które nosiła przez dziewięć miesięcy. – Od momentu, gdy zaszłam w ciążę, czułam, jakby moje ciało przestało należeć do mnie i jakbym straciła nad nim kontrolę. Mówiono mi, co mam jeść, jak postępować, a moja swoboda w wielu aspektach codziennego życia została ograniczona. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść – wspomina.

W 2014 roku Marie-Anne urodziła dziewczynkę, mogła ją trzymać w ramionach tylko przez chwilę, po czym dziecko przekazano nowej rodzinie. Jak opowiada, kuzynka i jej mąż stopniowo ograniczali z nią kontakty, a później skierowali sprawę do sądu wnioskując o tzw. nakaz rodzicielski (ang. parental order). W Wielkiej Brytanii jest to orzeczenie sądu, na mocy którego rodzicielstwo prawne może zostać przeniesione z surogatki na rodziców, dla których urodziła dziecko. Jak podkreśla Marie-Anne, cały ten proces był dla niej bolesnym doświadczeniem. Rozłąka z dzieckiem oraz poczucie odrzucenia i wykorzystania przez krewnych stały się źródłem ogromnego cierpienia, któremu towarzyszyła udręka i ataki paniki. Proces sądowy, który trwał dwa lata przyczynił się do załamania zdrowia psychicznego. Dwuletni proces sądowy dodatkowo pogłębił kryzys psychiczny Marie-Anne. Wyczerpana presją i groźbami finansowymi kobieta trafiła do szpitala psychiatrycznego. Jej stan był na tyle poważny, iż przez kilka kolejnych lat główny ciężar opieki nad dziećmi spoczywał na jej mężu.

Dopiero po kilku latach Brytyjka zdecydowała się publicznie opowiedzieć o swoich doświadczeniach. Mówi o przebiegu całej procedury oraz o zagrożeniach dla zdrowia fizycznego i psychicznego kobiet decydujących się na surogację. – Uważam, iż macierzyństwo zastępcze powinno zostać całkowicie zakazane, ponieważ nigdy nie będzie można zagwarantować, iż jest bezpieczne. Niszczy życie, a koszty, jakie za sobą pociąga, zarówno dla mnie, jak i wielu innych osób są zbyt wysokie – podkreślała Marie-Anne podczas jednego ze swoich wystąpień. Jak przyznała Brytyjka, konsekwencje surogacji dotknęły nie tylko ją samą, ale także jej rodzinę. Koszty leczenia i terapii zespołu stresu pourazowego (PTSD), który u niej zdiagnozowano, obciążają nie tylko ją samą, ale także brytyjski system opieki zdrowotnej.

Choć zagrożenia związane z surogacją są znane środowisku medycznemu, rzadko wspomina się o nich w kontekście promowania tej praktyki. Kobiety decydujące się urodzić dziecko dla innych osób przechodzą liczne badania i przyjmują preparaty hormonalne przygotowujące organizm do transferu zarodka lub często kilku zarodków. W trakcie ciąży matki-surogatki też narażone są na możliwe powikłania podczas inwazyjnych badań prenatalnych czy przyjmowania leków zapobiegających poronieniom. W przypadku, gdy u noszonych przez nie dzieci zdiagnozuje się chorobę lub niepełnosprawność, dziecko jest zabijane w aborcji, co też może wiązać się z zagrożeniem zdrowia i życia matki. Zdarza się, iż poród odbywa się przez planowane cesarskie cięcie, które z definicji powinno być wykonywane tylko w przypadku zagrożenia życia i zdrowia dziecka lub matki, ponieważ niesie sobą ryzyko powikłań. Jak relacjonują niektóre surogatki, zdarza się, iż matka po porodzie jest pozbawiona odpowiedniej opieki medycznej.

O zagrożeniach dla zdrowia kobiet związanych z surogacją dyskutowano m.in. podczas kongresu Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Człowieka i Embriologii (ESHRE) w Amsterdamie w 2024 roku. Wśród możliwych powikłań wymienia się krwotoki poporodowe i zaburzenia nadciśnieniowe. Na ryzyko tych komplikacji wskazują również badania prowadzone przez naukowców z Queen’s University w Kingston w Kanadzie.

Badacze zaobserwowali, iż kobiety będące surogatkami, poddawane procedurze zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro), były narażone na trzykrotnie wyższe ryzyko niektórych powikłań zdrowotnych niż kobiety zachodzące w ciążę w sposób naturalny. W badaniu porównano trzy grupy kobiet: te, które zaszły w ciążę naturalnie, kobiety, które poczęły dziecko dzięki zapłodnieniu in vitro, oraz surogatki. Odsetek ciężkich powikłań zdrowotnych wyniósł odpowiednio 2,4%, 4,6% i 7,1%. W grupie surogatek częściej odnotowywano m.in. krwotoki poporodowe i zaburzenia nadciśnieniowe. Autorka badania, Marina Ivanova, wskazywała, iż przyczyny tych komplikacji mogą być związane z czynnikami społeczno-środowiskowymi. Jednocześnie relacje kobiet, które publicznie decydują się mówić o problemach, z jakimi się mierzyły i powikłań, jakich doświadczały wskazują, iż konsekwencje zdrowotne nie są tak rzadkie, jak przedstawiają to promotorzy surogacji.

Birgit Kelle autorka książki „Żywy towar. Przemysł surogacji – Handel ludźmi w XXI wieku” przywołała m.in. skandynawskie metabadania z 2016 roku, które wykazały dwukrotnie wyższe ryzyko stanu przedrzucawkowego u surogatek. Jego przyczyna, jak czytamy, może wynikać z faktu, iż organizm matki postrzega zaimplantowany zarodek jako ciało obce. Jak mówi, ten mechanizm jest podobny do mechanizmu transplantacji narządów, dlatego obrona immunologiczna organizmu jest tłumiona lekami. – Dla wynajętej matki oznacza to ryzyko przewlekłego wzrostu cukru we krwi, co może prowadzić do zagrażających życiu napadów padaczkowych, zwiększonego ryzyka wystąpienia wysokiego ciśnienia krwi i zespołu HEELP, który u kobiety w ciąży może prowadzić do krwotoków mózgowych i pęknięcia wątroby, a także zwiększonego ryzyka przedwczesnego porodu i porodu martwego – wymienia Kelle. Jak opisuje, nie jest rzadkością wszczepianie kobietom surogatkom dwóch lub trzech zarodków, aby zwiększyć możliwość powodzenia ciąży i usunięcia na późniejszym etapie dzieci chorych, niepełnosprawnych lub po prostu tych, których płeć nie odpowiada nowym rodzicom. Niemiecka felietonistka Brigitte Kelle mocno sprzeciwia się wykorzystywaniu technologii reprodukcyjnych w celu realizacji pragnienia posiadania dziecka, podkreśla znaczenie praw i dobro dziecka oraz znaczenie jego biologicznego pochodzenia.

O konsekwencjach surogacji rozmawiano również podczas Międzynarodowej Konferencji na rzecz Powszechnego Zakazu Macierzyństwa Zastępczego, która odbyła się 5–6 kwietnia 2024 r. na Uniwersytecie LUMSA w Rzymie. Spotkali się na niej specjaliści z różnych kontynentów, którzy nakreślili m.in. dramat matek-surogatek. Wskazali konkretne przykład młodych kobiet Lydii, Brooke, Crystal i Michelle, które zmarły w ostatnich latach w Kalifornii z powodu zatorów i powikłań ciąży bliźniaczej. Wiele surogatek osierociło swoje dzieci. Pojawia się wiec pytanie, ile jest kobiet, które decydując się na surogację zmarły, osierociły swoje żyjące już dzieci, rodziny lub borykają się z poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi?

Ofiarami surogacji są także dzieci, które są uprzedmiotowione, nie wymienia się ich choćby w kontrakcie zawieranym przez kupujących je „rodziców” i matkę-surogatkę. O skutkach decyzji dorosłych i ich wpływie na dziecko poczęte metodą surogacji odważyła się opowiedzieć Olivia Maurel. Jej wstrząsające świadectwo można było usłyszeć również podczas konferencji w Warszawie. Pojawia się pytanie, czy zdrowie psychiczne i fizyczne tych dzieci jest monitorowane długofalowo? We wspomnianych już badaniach Queen’s University w Kingston w Kanadzie wskazywano, iż nie wykazano znaczącego wzrostu powikłań zdrowotnych u dzieci urodzonych przez tzw. matki zastępcze. Marina Ivanova, która relacjonowała kanadyjskie analizy wskazywała, iż „poważne problemy” zaobserwowano u 6,5% noworodków. Jednak nie oznacza to, iż w dalszym rozwoju dziecka i dorosłego takie problemy się nie pojawią.

Dotychczasowe ustalenia medyczne wskazują jednoznacznie, jak ważne znaczenie zwłaszcza w pierwszych dniach po narodzinach i w okresie noworodkowym ma matka, którą nosiła dziecko przez 9 miesięcy. Taką wiedzę przypomniał m.in. dr Luciano Casolari, psychiatra. Na łamach jednego z włoskich dzienników, wyjaśniał, iż surogacja to praktyka wiążąca się z bardzo wysokim ryzykiem wystąpienia poważnych zaburzeń psychicznych zarówno u matki zastępczej, jak i u dziecka. – Dialog sensoryczny i emocjonalny między matką a płodem rozpoczyna się i kształtuje w trakcie ciąży, dlatego dziecko to jest dzieckiem tej matki niezależnie od uwarunkowań genetycznych – napisał. Jak dodał, „oczywiste, iż nikt nie przeprowadził wywiadu z kilkudniowym niemowlęciem, które straciło biologiczną matkę”, ale nauka i literatura medyczna, która opisuje obserwacje niemowląt i ich późniejszego życia wskazuje, iż w życiu dorosłym osób urodzonych w wyniku surogacji „pojawia się świadomość istnienia znaczącej traumy z okresu dzieciństwa z powodu rozłąki z biologiczną matką”. – (…) ekspresja genetyczna jest pod wpływem i modulowana przez środowisko, a zatem z pewnością także przez okres rozwoju płodowego w macicy. Eksperymenty na zwierzętach pokazują, iż matki i młode natychmiast rozpoznają się po zapachu, wydawanych dźwiękach oraz, jak można przypuszczać, po czynnikach, których jeszcze w pełni nie znamy. Zmiana osoby odniesienia, którą jest matka, nie jest zatem bez znaczenia, ale jest niezwykle niebezpieczna. Nie oznacza to, iż wszystkie dzieci, które z różnych powodów tracą matkę już w pierwszych dniach lub miesiącach życia, zapadną na poważne zaburzenia psychiczne, ale raczej, iż są narażone na takie ryzyko – wyjaśniał. – Dziecko wychowywane przez pary, zarówno homoseksualne, jak i heteroseksualne, które pragnęły go, ale także „kupiły”, będzie musiało zmierzyć się z problemami psychologicznymi w momencie, gdy dowie się, iż rodzice, których teraz kocha, są oprawcami matki, choćby jeżeli czasami nie są tego w pełni świadomi – napisał.

Dziecko nie jest towarem, a matki nie są fabrykami ludzi, przypomina Jennifer Lahl, założycielka organizacji dążącej do zakazu surogacji „Stop Surrogacy Now”. Lahl, w jednym z dokumentów z 2010 roku „Eggsploitation”, który współrealizowała, zwróciła uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt przemysłu tzw. leczenia niepłodności – pozyskiwanie komórek jajowych. W minionych dekadach przedstawiciele klinik reprodukcji poszukiwali młodych kobiet przede wszystkim na kampusach uniwersyteckich, zamieszczali też ogłoszenia w mediach społecznościowych. Odwołując się do altruizmu zachęcali młode kobiety, by te pomogły innym osobom spełnić marzenie o dziecku, a przy tym otrzymać znaczną gratyfikację finansową. Zwolennicy dawstwa komórek twierdzą, iż pozyskiwanie komórek jajowych to bezpieczne zabiegi z minimalnym ryzykiem. Jednak, jak mówiła dr Suzanne Parisian, była urzędnik z amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków, w dokumencie „Eggsploitation” nie prowadzono długofalowego monitoringu kobiet i dziewcząt, były one bezimienne i nie pojawiały się w oficjalnych danych. Od jednej kobiety pobierano jednorazowo od kilku do choćby kilkudziesięciu komórek jajowych. Bohaterki dokumentu „Eggsploitation” Calla, Kylee, Alexandra, Lynda, Sindy, które poddały się procedurze doświadczyły rożnych, poważnych powikłań. Od pracowników medycznych kliniki słyszały, iż złe samopoczucie, krwawienia, nagły, duży skok wagi to typowe objawy, które niebawem miną. Młode kobiety zmuszone były poddać się hospitalizacji z powodu pogłębiania się złego stanu zdrowia; krwawienia, obrzęków, nadmiernej symulacji jajników, udaru mózgu.

– Doświadczenie surogacji, które przeżyłam, omal nie kosztowało mnie życia. Moją misją jest teraz dopilnowanie, by nikt nie musiał przechodzić przez to, co ja. Postawiłam sobie za cel ujawnienie, czym naprawdę jest ta barbarzyńska praktyka, i doprowadzenie do zmian. Nie szukam rozgłosu ani współczucia. Chcę po prostu, żeby coś się zmieniło – wyznała w swoim świadectwie – Marie-Anne Isabelle

AG/Kelle B, Żywy towar. Przemysł surogacji – handel ludźmi w XXI wieku, wyd. Wektory, avvenire.it, ilfoglio.it, stopsurrogacynowuk.org, youtube.com/Abolish Surrogacy–Abolition GPA, youtube.com/The Center for Bioethics and Culture Network, „Eggsploitation”

Idź do oryginalnego materiału