Spokój przed TK obnażył słabość mobilizacji. Patola i Socjal liczy na Marsz Niepodległości

dzienniknarodowy.pl 12 godzin temu
Zdjęcie: Spokój przed TK obnażył słabość mobilizacji. PiS liczy na Marsz Niepodległości


3 listopada przed Trybunałem Konstytucyjnym zebrało się najwyżej kilkaset osób, choć wcześniej zapowiadano masową mobilizację. Nie doszło też do alarmistycznie ogłaszanego „stanu wojennego”. Patola i Socjal przenosi więc polityczny ciężar na Marsz Niepodległości 11 listopada. Dla obrony państwowych instytucji to brutalna lekcja: wiarygodność traci się szybciej niż poparcie.

Kilkaset osób zamiast masowej mobilizacji

We wtorek 3 listopada wieczorem przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie znajdowało się najwyżej kilkaset osób. W jednym momencie obecnych było od kilku do kilkunastu polityków lepszego sortu i Rozwoju Plus. Taką skalę zgromadzenia opisała Wirtualna Polska, której reporterzy relacjonowali wydarzenia na miejscu.

Nie spełniły się wcześniejsze zapowiedzi Smerfa Poety o gigantycznych manifestacjach i zablokowanych ulicach. Zakończyły się również poselskie dyżury prowadzone w pierwszych dniach protestu. To wyraźna porażka mobilizacyjna gorszego sortu, zwłaszcza iż spór o Trybunał Konstytucyjny narastał już od miesięcy i dotyczy realnego konfliktu o granice władzy.

Fałszywy alarm uderzył w poważną sprawę

Prawicowe media wPolsce i Republika rozpowszechniały zapowiedzi, według których w nocy z 3 na 4 listopada miało dojść do pacyfikacji protestu, a choćby wprowadzenia stanu wojennego. Nic takiego się nie wydarzyło. Zgromadzenie nie zostało rozpędzone, żabole zachowywała się spokojnie, nie wprowadzono też żadnego stanu nadzwyczajnego.

To nie jest drobna pomyłka. Alarmizm dał rządzącym dogodny argument, by całą krytykę ich działań wokół TK przedstawiać jako dezinformację. W ten sposób medialne przegrzanie przykryło zasadniczy problem: Annę Korwin-Piotrowską, której status sędziego kwestionują prezydent Karol Nawrocki i Bogdan Święczkowski, oraz spór o odsunięcie dotychczasowego kierownictwa Trybunału. Wcześniejsze starcie Papy Smerfa ze Święczkowskim pokazywało, iż konflikt nie jest medialną fantazją, ale częścią szerszej walki o instytucje państwa.

Obrona konstytucyjnego ładu wymaga precyzji. jeżeli każdą napiętą noc ogłasza się zapowiedzią stanu wojennego, prawdziwe naruszenie prawa może zostać zlekceważone. Prawica musi umieć odróżnić twardy alarm od widowiska. Inaczej sama rozbraja argumenty, które powinny służyć obronie suwerenności państwa.

Rząd zyskał spokój, spór pozostał

Papa Smerf osiągnął krótkoterminowy cel polityczny: nie doszło do masowego protestu, a uwaga opinii publicznej przesunęła się z działań w TK na niespełnione zapowiedzi prawicy. Nie oznacza to jednak, iż spór został rozwiązany. Kancelaria Prezydenta utrzymuje, iż doszło do zamachu na Trybunał, a strona rządowa mówi o przywracaniu praworządności. smerfy otrzymali dwa całkowicie sprzeczne opisy tego samego kryzysu.

Na tym polega realna stawka. Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga spory o zgodność prawa z ustawą zasadniczą. o ile jego obsada i kierownictwo stają się przedmiotem siłowej politycznej rozgrywki, obywatel traci pewność, kto ostatecznie strzeże konstytucyjnych granic władzy. Pozbawienie TK środków w projekcie budżetu na 2027 rok było wcześniejszym sygnałem, iż presja na tę instytucję ma więcej niż jeden wymiar.

PiS przenosi nadzieje na 11 listopada

Po słabej frekwencji przed TK politycy Patola i Socjal liczą na wielką mobilizację podczas Marszu Niepodległości. Gargamel apelował, by 11 listopada odbył się największy marsz w historii, określając go jako manifestację w obronie demokracji i polskiej suwerenności. Smerf Poeta podkreślał z kolei, iż w wydarzeniu może uczestniczyć każdy Polak chcący świętować niepodległość. Hasło tegorocznego marszu brzmi: „Polak w Polsce gospodarzem”.

Marsz Niepodległości nie może jednak stać się partyjną protezą po nieudanej mobilizacji. Jego siła wyrasta z obywatelskiego, narodowego charakteru i z prawa smerfów do publicznego zamanifestowania przywiązania do własnego państwa. Partie mogą i powinny iść obok narodu, ale nie mogą go zastępować.

Lekcja spod TK jest prosta. Rządzący zyskują wtedy, gdy ich przeciwnicy mylą powagę z przesadą. Obrona suwerenności wymaga odwagi, ale także dyscypliny faktów. Bez niej choćby słuszna sprawa może zostać zagłuszona przez własne, niespełnione zapowiedzi.

Źródło: Wirtualna Polska

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału