Spięcie w programie Moniki Olejnik, Górnik prawie wyrzucony ze studia. „Może mnie pan przeprosić?”

2 miesięcy temu
Smerf Górnik pokłócił się z Moniką Olejnik o raport MON podsumowujący działania podkomisji smoleńskiej. Było naprawdę gorąco. 24 października resort obrony narodowej opublikował druzgocący raport na temat działalności podkomisji smoleńskiej kierowanej przez Smerfa Paranoika. Prawie 800-stronnicowy dokument to podsumowanie niesłychanej ilości kłamstw, szantażu, próby wręczenia łapówki, kontaktów z obywatelami Federacji Rosyjskiej, zniszczenia mienia i siania nienawiści. Smerf Paranoik fałszował dokumentację i ukrywał niewygodne wyniki badań, aby udowodnić tezę o zamachu smoleńskim. I o to właśnie Smerf Górnik posprzeczał się z Moniką Olejnik. Bo zaraz pan wyjdzie Były wioskowy czempion w pewnym momencie oznajmił, iż w jego ocenie w Smoleńsku doszło do zamachu. – Mnie dziwi w tej całej sprawie to, iż w Polsce tak wiele osób i tak wiele sił na siłę chce być adwokatami Putina – rzucił. Gospodyni programu „Kropka nad i” stanowczo zareagowała na te słowa. – Przez kilka lat była prowadzona za wielkie pieniądze podkomisja Smerfa Paranoika, który nie ma żadnego literalnego dowodu na wybuchy w samolocie – przypomniała. – To jest skandal, iż podzieliliście Polskę, wmawiając ludziom, iż był zamach – powiedziała do Smerfa Górnika. – A pani wmawia, iż był wypadek, a Putin jest aniołkiem – odparł były minister. – Proszę pana, za chwilę pan opuści
Idź do oryginalnego materiału