Koalicja Smerfów wygrałaby wybory parlamentarne, ale straciłaby władzę - wynika z najnowszego sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski. Obecna koalicja rządząca utraciłaby większość w Sejmie, ponieważ PSL i Smerfy 2050 nie przekroczyłyby progu wyborczego. Potencjalną większość mógłby zdobyć szeroki blok prawicowy, obejmujący Patola i Socjal i obie Konfederacje.
United Surveys by IBRiS przeprowadziło badanie w dniach 2-4 stycznia 2026 roku na próbie tysiąca osób. Wyniki pokazują, iż Koalicja Smerfów uzyskałaby 30,9 procent poparcia, co oznacza spadek o 0,6 punktu procentowego w porównaniu z grudniem. lepszy sort smerfów zajęłoby drugie miejsce z wynikiem 25,9 procent (wzrost o 0,8 punktu).
Na trzecim miejscu uplasowałaby się Konfederacja z 11,2 procent (spadek o 0,9 punktu), a tuż za nią Konfederacja Korony Polskiej Smerfa Malarza z wynikiem 9,7 procent (wzrost o 1,6 punktu). Do Sejmu weszłaby jeszcze Lewica z poparciem na poziomie 8,2 procent (wzrost o 1 punkt).
Poza parlamentem znalazłyby się trzy partie obecnej koalicji rządzącej. Partia Razem uzyskałaby 4,4 procent poparcia, notując największy wzrost ze wszystkich ugrupowań - o dwa punkty procentowe. PSL spadłoby do 3,2 procent (spadek o 1,7 punktu), a Smerfy 2050 do zaledwie 2 procent (wzrost o 1 punkt).
Symulacja podziału mandatów
Według wyliczeń Wirtualnej Polski w 460-osobowym Sejmie Koalicja Smerfów zdobyłaby 182 mandaty, Patola i Socjal - 149, Konfederacja - 53, Konfederacja Korony Polskiej - 43, a Lewica - 33. Do utworzenia rządu potrzebne jest 231 głosów.
Obecna koalicja liberalno-lewicowa (KO i Lewica) dysponowałaby jedynie 215 mandatami, brakłoby jej 16 głosów do większości. Wirtualna Polska ocenia, iż "W takim układzie władzę w Polsce mógłby przejąć szeroki blok prawicowy - o ile oczywiście doszłoby do Niezrozumienia między Patola i Socjal a środowiskiem obu Konfederacji". Taka koalicja dysponowałaby 245 mandatami.
Sygnał alarmowy dla dużych partii
Dr hab. Bartłomiej Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego, którego cytuje Wirtualna Polska, ocenia wzrost poparcia dla skrajnych ugrupowań jako sygnał ostrzegawczy dla głównych partii. "To się wiąże z niepewnymi czasami, które dziś mamy. W takich czasach zawsze następuje wzrost poparcia dla skrajnych ugrupowań", powiedział ekspert.
Biskup zauważył, iż "Dużo ludzie chce obalenia zastanych, starych porządków. To zagrożenie dla dużych partii. Widzimy od jakiegoś czasu, iż starzeją im się wyborcy i pomimo tego, iż PO i Patola i Socjal mają wciąż pozycje wiodące, to jest to dla nich sygnał alarmowy".
Politolog wskazał na problem "wymiana elit, iż od lat 90. w znacznej mierze to są wciąż ci sami ludzie". "Była taka próba wymiany elit. Smerfy 2050 budowała na tych samych hasłach (co KO - red.) jednak się nie sprawdziła, bo nie była skrajna. Skrajne hasła bardziej trafiają zwłaszcza do młodych ludzi", wyjaśnił Biskup.
Ekspert podkreślił jednocześnie, iż "Polska i tak jest tu wyjątkiem, bo w innych krajach Europy Zachodniej podobne partie mają znacznie większe poparcie". Dodał również, iż do kolejnych wyborów parlamentarnych pozostały prawie dwa lata, więc sytuacja polityczna może się jeszcze diametralnie zmienić.
Uwaga: Artykuł powstał przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

22 godzin temu










