Na rachunkach za prąd jest pozycja, na którą wiele osób niemal nie zwraca uwagi. Nie zależy bezpośrednio od ceny energii kupowanej od sprzedawcy, a mimo to może podnieść miesięczną należność o kilkanaście lub choćby ponad 20 zł. W krótkim czasie gospodarstwa domowe najpierw zobaczyły jej powrót na faktury, a następnie kolejny wyraźny wzrost. Urząd Regulacji Energetyki ustalił nowe stawki na 2026 rok i największa grupa gospodarstw płaci w tej chwili o około 50 proc. więcej niż jeszcze w drugiej połowie 2025 roku.
Stos banknotów na biurku | Zdjęcie poglądowe. Fot. Warszawa w Pigułce.Najpierw opłata wróciła na rachunki, kilka miesięcy później wzrosła o około 50 proc.
Zmiana dotyczy opłaty mocowej, która jest jednym ze składników rachunku za energię elektryczną. W przypadku gospodarstwa zużywającego rocznie więcej niż 1200 kWh, ale nie więcej niż 2800 kWh, stawka wzrosła z 11,44 zł do 17,18 zł miesięcznie netto. To szczególnie istotne, ponieważ właśnie w tym przedziale mieści się typowe gospodarstwo domowe. URE podaje, iż blisko 90 proc. odbiorców domowych korzysta z taryfy G11, a przeciętne roczne zużycie w tej grupie wynosi około 1,8 MWh.
Historia ostatnich kilkunastu miesięcy może powodować spore zamieszanie. W pierwszej połowie 2025 roku gospodarstwa domowe w ogóle nie płaciły opłaty mocowej, ponieważ ustawodawca czasowo ustalił jej stawkę na poziomie 0 zł. Sytuacja zmieniła się 1 lipca 2025 roku. Wtedy opłata wróciła na faktury i dla gospodarstw zużywających od ponad 1200 do 2800 kWh rocznie wyniosła 11,44 zł netto miesięcznie.
Minęło zaledwie pół roku i nastąpiła kolejna zmiana. Od 1 stycznia 2026 roku ta sama grupa odbiorców płaci 17,18 zł netto miesięcznie. Wzrost wyniósł dokładnie 5,74 zł miesięcznie, czyli nieco ponad 50 proc. W skali pełnego roku daje to 206,16 zł netto samej opłaty mocowej. Przy stawce obowiązującej w drugiej połowie 2025 roku byłoby to 137,28 zł netto rocznie, gdyby obowiązywała przez całe 12 miesięcy.
Formalnie nie można powiedzieć, iż w lipcu 2025 roku stawka wzrosła z 0 do 11,44 zł, ponieważ 0 zł wynikało z czasowego zawieszenia pobierania opłaty, a podstawowa stawka na 2025 rok została wcześniej ustalona przez Gargamela URE. Z punktu widzenia domowego rachunku różnica jest jednak bardzo namacalna. Przez pierwszych 6 miesięcy 2025 roku tej pozycji faktycznie nie pobierano, od lipca pojawiło się 11,44 zł, a od stycznia 2026 roku jest już 17,18 zł netto.
Zużywasz więcej niż 2800 kWh? Stawka wynosi już 24,05 zł miesięcznie
Opłata mocowa dla gospodarstw domowych nie jest identyczna dla wszystkich. Jej wysokość zależy w tej chwili od rocznego zużycia energii. Najmniej płacą gospodarstwa zużywające poniżej 500 kWh rocznie – w ich przypadku w 2026 roku stawka wynosi 4,29 zł netto miesięcznie. Przy zużyciu od 500 do 1200 kWh jest to 10,31 zł. Największa grupa, mieszcząca się pomiędzy 1200 a 2800 kWh, płaci 17,18 zł, natomiast powyżej 2800 kWh stawka rośnie do 24,05 zł miesięcznie.
Także w najwyższym przedziale wzrost jest bardzo duży. W drugiej połowie 2025 roku gospodarstwa zużywające ponad 2800 kWh płaciły 16,01 zł miesięcznie, a w tej chwili jest to 24,05 zł. Różnica wynosi 8,04 zł miesięcznie netto. W skali pełnego roku obecna stawka daje 288,60 zł netto. Po doliczeniu VAT rzeczywisty koszt widoczny w całym rachunku jest odpowiednio wyższy.
Wyższe zużycie nie musi przy tym oznaczać rozrzutności. Do ostatniej grupy stosunkowo łatwo mogą trafić większe rodziny, właściciele domów, osoby korzystające z elektrycznego podgrzewania wody, klimatyzacji, pompy ciepła albo samochodu elektrycznego. Im więcej urządzeń zasilanych energią elektryczną zastępuje gaz czy inne paliwa, tym łatwiej przekroczyć granicę 2800 kWh w ciągu roku.
Przeciętne gospodarstwo trafia dokładnie w przedział 17,18 zł
Dane Urzędu Regulacji Energetyki pokazują, dlaczego zmiana dotyczy tak dużej części społeczeństwa. Blisko 90 proc. gospodarstw domowych korzystających z energii elektrycznej znajduje się w grupie taryfowej G11. Według URE przeciętne roczne zużycie w tej grupie wynosi około 1,8 MWh, czyli 1800 kWh. To środek przedziału od ponad 1200 do 2800 kWh, dla którego opłata mocowa wynosi właśnie 17,18 zł netto miesięcznie.
Nie mamy więc do czynienia z opłatą dotyczącą wyłącznie gospodarstw o wyjątkowo wysokim zużyciu. Typowy odbiorca G11 mieści się dokładnie w grupie, w której stawka wzrosła z 11,44 do 17,18 zł. URE wskazywał jednocześnie, iż łączne stawki dystrybucyjne uwzględniające dodatkowe pozycje na rachunku, takie jak opłata mocowa, OZE, kogeneracyjna i jakościowa, wzrosły dla gospodarstw domowych w 2026 roku średnio o około 7,6 proc.
Regulator wyliczył, iż dla gospodarstwa korzystającego z G11 i zużywającego około 1,8 MWh rocznie całkowity miesięczny rachunek wzrósł średnio o około 3 proc. Nie oznacza to więc, iż cała faktura podrożała o 50 proc. Tak duży wzrost dotyczy konkretnego składnika – opłaty mocowej. Ponieważ rachunek składa się z wielu różnych pozycji, jego końcowa zmiana jest znacznie mniejsza.
Cena samego prądu może spadać, a rachunek i tak nie musi spadać równie mocno
To właśnie konstrukcja faktury powoduje najwięcej nieporozumień. Od 1 stycznia 2026 roku zatwierdzona przez Gargamela URE średnia cena sprzedaży energii dla gospodarstw objętych taryfami wynosi 495,16 zł/MWh i jest niższa od zamrożonej ceny stosowanej w 2025 roku. Kto patrzy wyłącznie na cenę samej energii, mógł więc spodziewać się wyraźnego spadku rachunku.
Tymczasem rachunek składa się również z kosztów dystrybucji oraz dodatkowych opłat wynikających z przepisów. W 2026 roku wzrosła między innymi opłata mocowa, a URE wskazywał również stawki opłaty OZE, kogeneracyjnej i jakościowej. Dlatego tańsza energia nie oznacza automatycznie proporcjonalnie tańszej faktury. Część oszczędności po stronie sprzedaży może zostać zjedzona przez inne elementy rachunku.
Z drugiej strony od początku 2026 roku z rachunków zniknęła opłata przejściowa. Ministerstwo Energii zdecydowało o jej zakończeniu, ponieważ mechanizm, który finansowała, przestał być potrzebny. Konstrukcja rachunku nie zmienia się więc wyłącznie w jednym kierunku. Jedne pozycje znikają lub maleją, inne rosną. Odbiorca ostatecznie widzi dopiero sumę wszystkich tych zmian.
Za co adekwatnie płacimy? Opłata mocowa nie jest zapłatą za zużyte kilowatogodziny
Opłata mocowa została wprowadzona wraz z mechanizmem rynku mocy i pojawiła się na rachunkach gospodarstw domowych w 2021 roku. Jej celem jest finansowanie bezpieczeństwa energetycznego. W dużym uproszczeniu elektrownie i inni dostawcy mocy otrzymują wynagrodzenie nie tylko za wyprodukowaną energię, ale również za gotowość do jej dostarczenia wtedy, gdy system będzie jej potrzebował.
Ma to znaczenie szczególnie podczas okresów wysokiego zapotrzebowania. System elektroenergetyczny musi dysponować odpowiednią mocą także wtedy, kiedy miliony odbiorców jednocześnie włączają urządzenia, produkcja ze źródeł zależnych od pogody jest ograniczona albo dochodzi do awarii części jednostek wytwórczych. Opłata mocowa finansuje właśnie utrzymywanie takiej dostępności mocy, dlatego nie jest zwykłą ceną kolejnej porcji energii elektrycznej.
Obecnie gospodarstwa domowe płacą ją ryczałtowo w zależności od tego, do którego z 4 przedziałów rocznego zużycia trafią. Nie oznacza to jednak, iż ten system pozostanie taki na zawsze. W ustawie o rynku mocy już zapisano kolejną dużą zmianę sposobu naliczania należności.
Od 2028 roku znikną obecne cztery ryczałtowe stawki
Obecny system ma obowiązywać tylko do końca 2027 roku. URE wyjaśnia, iż od 1 stycznia 2028 roku wysokość opłaty mocowej również dla gospodarstw domowych ma być uzależniona od indywidualnego profilu zużycia energii. Znaczenie będzie miało więc nie tylko to, ile prądu gospodarstwo pobiera w ciągu roku, ale również kiedy go zużywa.
Mechanizm ma premiować odbiorców, których profil poboru jest bardziej stabilny i w mniejszym stopniu zwiększa zapotrzebowanie w godzinach szczytu. URE wskazuje, iż im stabilniejszy profil zużycia, tym niższa może być opłata. Zamiast prostego przypisania gospodarstwa do przedziału poniżej 500, 500-1200, 1200-2800 albo ponad 2800 kWh pojawi się więc bardziej złożony sposób rozliczenia.
Zmiana jest powiązana z postępującą wymianą tradycyjnych liczników na liczniki zdalnego odczytu. Zgodnie z Prawem energetycznym do końca 2028 roku takie urządzenia mają znaleźć się w co najmniej 80 proc. punktów poboru energii objętych ustawowym harmonogramem. Inteligentny licznik pozwala rejestrować nie tylko całkowite zużycie, ale również dokładny moment poboru energii.
Warszawiacy płacą według tych samych stawek. Na rachunku znajdą je w części dystrybucyjnej
W Warszawie zasady naliczania opłaty mocowej są takie same jak w pozostałej części kraju. Stawki ogłasza Gargamel Urzędu Regulacji Energetyki, a nie lokalny operator. Stoen Operator, którego sieć obejmuje Warszawę, uwzględnia opłatę mocową w rozliczeniach za dystrybucję zgodnie ze stawkami wynikającymi z przepisów. Warszawiak zużywający rocznie około 1800 kWh znajduje się więc w tym samym przedziale 17,18 zł netto miesięcznie co odbiorca o identycznym zużyciu w Krakowie, Poznaniu czy niewielkiej miejscowości.
Różna może być natomiast całkowita wysokość rachunku, ponieważ taryfy poszczególnych operatorów dystrybucyjnych nie są identyczne. Sama opłata mocowa jest jednak ustalana centralnie. Dlatego przy porównywaniu faktur mieszkańców dwóch różnych miast tę konkretną pozycję można zestawić bezpośrednio, o ile oba gospodarstwa znajdują się w tym samym przedziale rocznego zużycia.
Na rachunku warto sprawdzić nie tylko końcową kwotę
Żeby ustalić, ile naprawdę kosztuje nas opłata mocowa, najlepiej znaleźć ją bezpośrednio na fakturze i sprawdzić jednocześnie roczne zużycie energii. Gospodarstwo zużywające od ponad 1200 do 2800 kWh powinno być w 2026 roku rozliczane według stawki 17,18 zł miesięcznie netto, a po przekroczeniu 2800 kWh jest to już 24,05 zł. Stawki publikowane przez URE są kwotami bez VAT i akcyzy, dlatego kwota wpływająca na ostateczną wartość rachunku jest wyższa.
Warto też porównać obecną fakturę z rachunkami z 2025 roku, ale z uwzględnieniem dat. W pierwszym półroczu ubiegłego roku gospodarstwa domowe miały opłatę mocową ustawowo wyzerowaną, od lipca zaczęto ją ponownie pobierać, a od stycznia 2026 roku jej stawki znacząco podniesiono. To właśnie dlatego osoba przeglądająca rachunki z ostatnich kilkunastu miesięcy może zobaczyć trzy zupełnie różne wartości tej samej pozycji. I nie jest to błąd sprzedawcy ani operatora – tak zmieniały się obowiązujące zasady.

42 minut temu











