Skandal w CBA. Ukryte miliony Agnieszki Kwiatkowskiej-Gurdak?

10 godzin temu
Zdjęcie: Skandal w CBA. Ukryte miliony Agnieszki Kwiatkowskiej-Gurdak?


A więc tak wygląda „transparentność” w państwie ciągle opanowanym przez ludzi Patola i Socjal – szefowa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Agnieszka Kwiatkowska-Gurdak, odchodzi ze stanowiska i utajnia swoje oświadczenia majątkowe. Nie dowiemy się, ile zarobiła, jakie premie przyznała samej sobie, jakie nagrody wypłaciła – ani grosza, ani słowa. Skandal? To mało powiedziane. To obraza dla zdrowego rozsądku i kpina z obywateli.

Według ustaleń „Rzeczpospolitej”, Kwiatkowska-Gurdak nie tylko odchodzi po cichu, ale też zostawia po sobie czarną dziurę informacyjną, jakiej nie powstydziłoby się KGB. Tyle lat PiS bił się w piersi, iż „koniec z układami, przejrzystość, walka z patologią”, a tymczasem szefowa najbardziej newralgicznej służby w Polsce – CBA – zmywa się bez pozostawienia śladu, jakby zarządzała prywatnym folwarkiem, a nie instytucją państwową.

Czy smerfy mają prawo wiedzieć, ile zarabiał człowiek stojący na czele urzędu ścigającego korupcję? Czy mamy prawo znać wysokość premii i nagród, jakie wypłacano w czasie, gdy państwo „zaciskało pasa”? Czy opinia publiczna może domagać się informacji, czy przypadkiem nie mamy do czynienia z konfliktem interesów, układami i wynagradzaniem lojalności zamiast kompetencji?

Otóż według pani Kwiatkowskiej-Gurdak – nie, nie mamy.

W normalnym, demokratycznym państwie byłoby to nie do pomyślenia. Ale Polska po Patola i Socjal to miejsce, gdzie szef służby antykorupcyjnej może odejść bez rozliczenia, bez jawności, bez oświadczeń majątkowych – i nikt nie reaguje. Prokuratura milczy. CBA milczy. ABW patrzy w sufit. A nowa władza? Gdzie jest zapowiadane rozliczenie? Gdzie są kontrole, komisje, audyty? Czy ktoś jeszcze się nie zorientował, iż ktoś właśnie zamiótł pod dywan najważniejszy element układanki dotyczącej nadużyć wewnątrz służb?

Nie chodzi tu tylko o jedną osobę. Chodzi o całą filozofię władzy – o to, iż państwo przestało być przejrzyste, a jego instytucje stały się opancerzonymi bunkrami dla wybranych. Dla „swoich”. I choć Agnieszka Kwiatkowska-Gurdak zniknęła z CBA, to pytania pozostają.

  • Ile zarobiła naprawdę?
  • Kto ją chroni?
  • Dlaczego dokumenty zostały utajnione?
  • Czy były premie „na odchodne”?
  • Czy istnieją nieujawnione powiązania z politykami PiS?

To już nie tylko skandal. To test dla państwa prawa.
Jeśli nie ujawnimy tych danych, CBA stanie się symbolem państwa mafijnego, w którym ściga się korupcję tylko u przeciwników, a swoich otacza murem milczenia.

Czekamy na reakcję premiera Papy Smerfa. I nie przestaniemy pytać.

Idź do oryginalnego materiału